Siła złego...
Bardzo osłabiony GKS nie był w stanie przeciwstawić się mocnym rywalom.
John Murray z „Wilkami" z Grenoble bronił z wyczuciem, ale nie uchronił zespołu od porażki. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
Katowiczanie w listopadzie minionego roku mieli już okazję grać z „Wilkami” z Grenoble w półfinale w Aalborgu. Wówczas podopieczni trenera Jacka Płachty przegrali 2:4. Teraz zaczęło się wielce obiecująco, bowiem hokeiści GKS-u grali uważnie i mieli kontrolę nad krążkiem. W 7 min rywale zdołali jednak przechytrzyć katowiczan. Santeri Koponen zbyt bojaźliwie atakował Nicolasa Deschampsa i ten przejechał niemal całą taflę. Guillaume Leclerc oddał strzał, ale Murray sobie z nim poradził, jednak przy dobitce Adela Koudriego był bezradny. Zespół z Grenoble poczuł się pewniej i przez kilka minut dominował na lodzie. W 16 min Christophe Boivin, zaś 3 min później Aurelien Daira byli w sytuacjach sam na sam i tylko „Jaśkowi Murarzowi” zawdzięczamy, że po 1. tercji przegrywaliśmy zaledwie 0:1.
W przerwie między tercjami w szatni GKS-u doszło zapewne do męskich rozmów, bo zespół od początku ruszył agresywnie pressingiem na całej tafli. Na efekty długo nie musieliśmy czekać. W 27 min Jean Dupuy był sam na sam, ale Pintaric nie dał się oszukać. Chwilę później Ben Sokay wygrał bulik i krążek trafił do Koponena. Fin zdecydował się na silny strzał i umieścił „gumę” w siatce. Jeszcze dobrze nie ochłonęliśmy, gdy Patryk Wronka znalazł się w sytuacji sam na sam, ale przy strzale był faulowany i nie zdołał pokonać bramkarza. W 31 min gdy w boksie kar przebywał Valentin Grossette, obrońca GKS-u Pontus Englund zdecydował się na uderzenie z daleka. Pintarić nie zdołał zamrozić krążka i Grzegorz Pasiut wepchnął go siatki. Obie drużyny miały okazje do zmiany wyniku, lecz bramkarze stanęli na wysokości zdania. Tuż przed końcową syreną świetną okazje miał Christian Mroczkowski, ale nic z tego nie wyszło.
Czas płynął, a wynik się nie zmieniał. W 46 min Pintaric nie dał się zaskoczyć po uderzeniu Bartosza Fraszki. W 55 min na ławkę kar został odesłany Koponen i zespół z Grenoble szybko to wykorzystał. Pod bramką Murraya był potworny tłok i najsprytniejszy okazał się Matias Bachelet, wpychając krążek do bramki. Sędziowie analizowali zapis wideo i wskazali na środek tafli. W końcowych fragmentach GKS grał w przewadze, ale nie zdołał zmienić rezultatu. Dogrywka była równie emocjonująca. W 62 min Murray znów popisał się kapitalną interwencją po uderzeniu Deschampsa. Potem GKS grał w przewadze, ale dodatkowy czas nie rozstrzygnął meczu. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne było siedem serii najazdów. Rozpoczął udanie Sokay, ale potem pudłowali m.in. Pasiut, Wronka, Fraszko czy Mroczkowski. Natomiast rywale zdobyli gole po uderzeniach Fleury'ego i Daira.
Mocno osłabiony nie był w stanie przeciwstawić się znacznie silniejszym rywalom.
◼ GKS Katowice - Bruleurs de Loups Grenoble 2:3 (0:1, 2:0, 0:1, 0:0) po karnych 1-2
0:1 – Koudri – Leclerc (7:29), 1:1 – Koponen – Sokay (26:16), 2:1 – Pasiut – Englund – Wronka (30:52, w przewadze), 2:2 - Bachelet – Binner – Mallet (54:31), 2:3 – Dair (karny).
GKS: Murray; Englund – Ruensson, Koponen (2) – Varttinen (2), Norberg – Maciaś; Wronka – Pasiut – Fraszko, Dupuy – Sokay – Mroczkowski (2), Kallionkieli – Smal – Michalski, Bepierszcz. Trener Jacek PŁACHTA.
Kary: GKS – 6 min, Grenoble – 20 min
W ostatnim meczu: Cardiff - Grenoble 6:1 (1:1, 4:0, 1:0)
1. Cardiff |
2 |
6 |
12:4 |
2. Grenoble |
2 |
2 |
4:8 |
3. Katowice |
2 |
1 |
5:9 |
(sow)
