Siła „Polskiego Husarza”
Dla Damiana Knyby to pierwsza okazja na zdobycie mistrzowskiego pasa.
Pojedynek z Agitem Kabayelem w Oberhausen będzie największym wyzwaniem Damiana Knyby. Fot. PressFocus.pl
BOKS
Damian Knyba (17 zw. - 11 KO) w sobotni wieczór w głównej walce gali w niemieckim Oberhausen zmierzy się z reprezentantem gospodarzy Agitem Kabayelem (26 zw. - 18 KO), a stawką będzie tytuł tymczasowego mistrza świata WBC w wadze ciężkiej. To życiowe wyzwanie Polaka, który podobnie jak rywal nie doznał jeszcze porażki.
Pochodzący spod Bydgoszczy 29-letni Knyba z boksem związał się dość późno, gdyż przygodę ze sportem rozpoczął od lekkoatletyki, m.in. pchał kulę i rzucał dyskiem. Na pięściarstwo postawił mając 20 lat. Na zawodowym ringu zadebiutował w 2021 roku. Mierzący 201 cm „Polski Husarz”, bo taki przydomek do niego przylgnął, sporą część tego rozdziału sportowej kariery spędził w USA. Do tej pory wygrał wszystkie 17 pojedynków, ale nie miał rywali z wyższej półki i nie był znany szerszej publiczności. Mający kurdyjskie korzenie, ale urodzony w Leverkusen Kabayel jest wielką nadzieją niemieckiego boksu. 33-latek od ubiegłego roku jest posiadaczem pasa WBC Interim, a walka z Knybą ma mu utorować drogę do pojedynku z królującym w kategorii ciężkiej Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem.
- Zwycięzca tego pojedynku ma walczyć z Usykiem? To dobrze, mi to pasuje - przyznał z uśmiechem Damian Knyba na konferencji prasowej przed sobotnim starciem. Jak przyznał bardzo ceni Kabayela, ale... - W sobotę pokażę, na jakim jestem poziomie i co potrafię. Pokażę polską siłę i dam z siebie w ringu wszystko. On na pewno mnie nie zlekceważy. Ma za dużo do stracenia. Spróbuje zepchnąć mnie do głębokiej defensywy, lecz i ja mam swój plan na ten pojedynek. Na pewno będzie to ciekawa i emocjonująca walka - podkreślił Polak, a konfrontacja twarzą w twarz pokazała, że jest wyraźnie wyższy od przeciwnika i ma większy zasięg ramion.
To jednak Kabayel, nie tylko z racji doświadczenia, uchodzi za faworyta sobotniej walki. Od kilku lat jest najlepszym niemieckim bokserem wagi ciężkiej i należy do światowej czołówki, choć też nie jest to pięściarz z pierwszych stron gazet. Ostatnie sukcesy rozbudziły jednak nadzieję, że zdoła nawiązać do historycznych osiągnięć Maxa Schmelinga sprzed niemal stu lat. - Takie porównania to ogromny zaszczyt. Bardzo chciałbym się zapisać po tylu latach w historii niemieckiego pięściarstwa, ale na razie skupiam się na najbliższej walce. Mam nadzieję, że dzięki niej boom na boks w Niemczech jeszcze przybierze na sile - przyznał Agit Kabayel.
Karierę Kabayela, który słynie z mocnych ciosów w wątrobę, na jakiś czas wstrzymała kara sześciu miesięcy więzienia za udział w bójce i „poważne uszkodzenie ciała”. Kolejny kryzys dopadł go w trakcie pandemii, ale dzięki uporowi i opiece trenera Sukru Aksu, który odkrył jego talent, dotarł niemal na szczyt.
Bilety na galę w 13-tysięcznej Rudolf-Weber-Arena w Oberhausen rozeszły się - jak przekazała agencja prasowa DPA - w ciągu pięciu dni. Jednak sobotniemu wydarzeniu daleko do skali np. pojedynku boksującemu stale przed laty w Niemczech Wołodymyra Kliczki z Tysonem Furym, który na stadionie w Duesseldorfie obserwowało 50 tysięcy ludzi.
Jeśli Kabayel, który wciąż musi walczyć o akceptację przez Niemców uważających go za Kurda, pokona Knybę, to zrobi poważny krok do walki o tytuł. Usyk jednak w kwietniu bądź maju prawdopodobnie stanie do dobrowolnej obrony tytułu i pojedynku z Amerykaninem Deontayem Wilderem. - A później trzeba będzie wywierać presję na federację i Ukraińca, by zmusić go do walki z Agitem. Ale najwcześniejszy termin to wrzesień albo październik - ocenił były menedżer braci Kliczków, Bernd Boente.
(PAP)
