Show Jordana Loyda w Rydze!

Nasz Amerykanin ustanowił rekord punktowy w kadrze, a rzutem równo z końcową syreną zapewnił wygraną nad silną Łotwą.

To był wieczór Jordana Loyda. Naturalizowany Amerykanin był w Rydze nie do zatrzymania! Fot. PAP/EPA

KWALIFIKACJE MISTRZOSTW ŚWIATA

Ryga stała się w piątek prawdziwą stolicą europejskiego basketu. Wypełniona po brzegi Xiaomi Arena gościła czołowe ekipy kontynentu, a kibice zgromadzeni w łotewskiej stolicy przeżyli prawdziwy emocjonalny rollercoaster – od niespodzianki w meczu naszych sąsiadów, po niesamowity dreszczowiec z udziałem Biało-Czerwonych.

Żółto-Niebiescy postraszyli faworytów

Najpierw kibice mieli okazję oglądać potyczkę Ukrainy z Hiszpanią. Prowadzeni przez Łotysza Ainarsa Bagatskisa Ukraińcy występują w Rydze jako gospodarze. Długo zanosiło się na sensację, bo dopingowani przez sporą grupę swoich kibiców Żółto-niebiescy wygrali pierwszą kwartę i prowadzili do przerwy. W drugiej połowie zdecydowanie lepsi byli Hiszpanie i wygrali 20 oczkami.

Prawdziwe danie główne zaserwowano jednak wieczorem. Na trybunach zasiadł komplet widzów, w tym prezydenci obu krajów – Edgars Rinkēvičs oraz Karol Nawrocki. Od pierwszej minuty mecz Łotwy z Polską przypominał bokserską walkę wagi ciężkiej. Na parkiecie iskrzyło tak mocno, że już w pierwszej kwarcie sędziowie musieli studzić emocje faulami technicznymi dla Jordana Loyda i Rihardsa Lomažsa.

Gospodarze rozpoczęli od kanonady z dystansu, trafiając aż pięć „trójek” w pierwszej odsłonie. Po polskiej stronie ciężar gry wziął na siebie Jordan Loyd. Amerykanin z polskim paszportem w pierwszych 10 minutach zdobył aż 14 z 21 punktów całego zespołu, trzymając naszą kadrę w grze.

Duet marzeń i wielki powrót

W drugiej kwarcie sytuacja stała się trudna – Łotysze odskoczyli na dziewięć „oczek” (39:30), a Polacy razili nieskutecznością. Statystyki były wręcz niewiarygodne: z 30 punktów dla Polski aż 28 z nich było dziełem duetu Loyd – Ponitka! Do przerwy Biało-czerwoni tracili do rywali 6 punktów.

Drugą połowę podopieczni Igora Milicicia zaczęli z nową energią. Seria 11:3 pozwoliła nam wyjść na prowadzenie (53:51). Świetną zmianę dał Jarosław Zyskowski, a polska defensywa w końcu znalazła sposób na strzelców z Rygi. Przed ostatnią ćwiartką to my byliśmy o cztery kroki przed rywalem.

Horror z happy endem: Loyd King!

Ostatnia kwarta to klasyczny thriller. Polska prowadziła już dziewięcioma punktami, ale niesieni ogłuszającym dopingiem Łotysze doprowadzili do remisu na 74 sekundy przed końcem. Gdy na 3.7 sekundy przed syreną Artūrs Strautiņš popisał się akcją 2+1, wydawało się, że punkty zostaną w Rydze.

Wtedy jednak piłkę dostał Jordan Loyd. Nasz as, rzutem rozpaczy równo z syreną, po raz siódmy tego wieczoru trafił za trzy punkty! Piłka wpadła do kosza, uciszając halę i pieczętując historyczny występ Amerykanina, który tym samym ustanowił punktowy rekord w barwach reprezentacji Polski.

Rewanż już w niedzielę w Gdyni. Po tym, co zobaczyliśmy w Rydze, ciężko będzie o wolne miejsce.

◼ Łotwa - Polska 82:84 (23:21, 25:21, 14:24, 20:18)

ŁOTWA: Lomazs 19 (3x3), Steinbergs 16 (4x3), Kilps, Silins 3 (1x3), Zoriks 8 - BMejeris 3 (1x3), Blumbergs, Mejeris 3 (1x3), Strautins 27 (3x3), Cavars, Skuja 6, Kurucs. Trener Sito ALONSO.

POLSKA: Sokołowski 2, Loyd 37 (7x3), Ponitka 27 (3x3), Gielo, Olejniczak 6 - Pluta 2, Zyskowski 6, Urbaniak 2, Łączyński, Żołnierewicz, Garbacz, Witliński 2. Trener Igor MILICIĆ.

(pp)

W innym meczu grupy F: Austria - Holandia 71:81

1. Polska

3

6

259:243

2. Holandia

3

5

250:234

3. Łotwa

3

4

246:238

4. Austria

3

3

217:257


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się