Show gwarantowane

Ostatni mecz Daniela Myśliwca przeciwko Motorowi Lublin zakończył się wynikiem 4:3. W piątek będzie podobnie?

Ofensywnie nastawiony Motor może sprawić, że trener Piasta będzie miał dużo uwag do swoich zawodników. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus

PIAST GLIWICE

Porażka 0:3 w Poznaniu była najwyższą, odkąd Daniel Myśliwiec przejął stery w Piaście. W tym roku jednak zespół z Gliwic jest bardzo mocny u siebie. Dwa zwycięstwa, dwa gole i żadnej straconej bramki. Ten bilans będą chcieli zmienić zawodnicy Motoru Lublin, którzy jednocześnie sami muszą załatać dziurawą defensywę…

Dwa dni bolało

Chociaż porażka z Lechem była wysoka, to wynik nie do końca odzwierciedlał przebieg gry. Już początek spotkania mógł się ułożyć lepiej dla Piasta, gdyby Jakub Czerwiński wykorzystał bramkową okazję. Potem szanse mieli inni zawodnicy, ale dobrze w bramce spisywał się Bartosz Mrozek, dlatego w gliwickim zespole panował spory niedosyt. – Było czuć, że powinniśmy zrobić jeszcze więcej, żeby wynik nie wyglądał tak, jak wygląda. Teoretycznie zrobiliśmy wystarczająco, by zasłużyć na punkty, ale ich nie zdobyliśmy. Myślę, że potrzebowaliśmy tych pierwszych dwóch dni, żeby się pozbierać, zamknąć ten mecz i mentalnie się od niego odciąć, a następnie skupić się na wyciągnięciu wniosków – mówił trener Myśliwiec.

Po meczach, w których Gliwiczanie wygrywali po 1:0 z Lechem (zaległość z poprzedniej rundy) i Wisłą, pojawiły się opinie, że są to przypadkowe zwycięstwa, a po ostatniej porażce, że limit szczęścia się skończył. 40-letni szkoleniowiec odcina się jednak od tego typu komentarzy. – Myślę, że opinie nie powinny na nas wpływać. Na pewno na mnie nie wpływają, ponieważ jestem od tego, żeby na chłodno oceniać niektóre elementy. Nie wstydzimy się naszych zwycięstw i porażek – podsumował trener.

Strzelecki festiwal

Problemy mają także w Lublinie. Podopieczni trenera Mateusza Solarskiego, po zwycięstwie z Pogonią (2:1), przegrali z Jagiellonią (1:4) i Lechią (2:3). Porażki były bolesne, ale najbardziej niepokojący faktem to liczba straconych goli. Aż siedem! – Uważam, że przegraliśmy ze względu na swoją grę, a nie przez to, że przeciwnik był w bardzo mocnej dyspozycji – tłumaczył trener Mateusz Stolarski.

Ostatnia rywalizacja trenera Myśliwca z tym zespołem, jeszcze jako szkoleniowca Widzewa, także zakończyła się hokejowym wynikiem 4:3. Teraz opiekun gliwiczan przewiduje, że piątkowe spotkanie ponownie może być bardzo ciekawe i nie należy spodziewać się „zamkniętej” rywalizacji. – Intencje z obu stron są takie same, a znając styl Motoru i trenera Stolarskiego, nie spodziewamy się drużyny, która będzie „zamknięta” i będzie tylko czekała na kontrataki – zaznaczył gliwicki szkoleniowiec.

Czubak sam nie wygra

Defensywa Piasta w Poznaniu nie musiała pilnować bramkostrzelnego Mikaela Ishaka, który pauzował za kartki. W jego miejsce zagrał Yannick Agnero i długo wydawało się, że obrońcom i Frantiskowi Plachowi uda się zatrzymać Iworyjczyka. Jednak ten ostatecznie, mając wcześniej łatwiejsze sytuacje, zamienił dośrodkowanie Michała Gurgula na bramkę strzeloną głową.

Teraz poziom ponownie wzrasta. Naprzeciw gliwickiej defensywy zagra Karol Czubak, najskuteczniejszy strzelec Motoru, który zdobył 11 goli w lidze. Tyle samo co Ishak! Jednak, jak zaznaczył trener Myśliwiec, to nie jest jedyny atut lubelskiej drużyny. – To jest bardzo dobry piłkarz, ale sam meczów nie wygra. Siłą Motoru są skrzydłowi, do których bardzo często próbują dostarczać piłkę. To mocna broń, ale przecież ktoś im też podaje. Widać mechanizm i proces, który wdrażany jest przynajmniej od dwóch lat. To solidny zespół, ale nie oparty na jednostce, tylko na porządnym systemie gry – wyjaśnił.

Gotowy na 90 minut

W meczu z Lechem w barwach Piasta zadebiutował Ivan Lima. 21-latek wszedł w Poznaniu na ostatnie 20 minut i wniósł sporo energii na boisko. Portugalski skrzydłowy, będąc jeszcze w Benfice, był chwalony przez samego Jose Mourinho. Trener Myśliwiec pozytywnie ocenia debiut nowego zawodnika. – Jak na czas, który Ivan spędził z nami, dał dobry sygnał. Pokazał, że ma jakość i mam nadzieję, że uda nam się go szybko wdrożyć w zespół, żeby był gotowy do pełnej rywalizacji – stwierdził opiekun Piasta. Lima jest dobrze przygotowany pod kątem fizycznym i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mógł zagrać nawet od pierwszej minuty. Rywalizacja na skrzydłach jest jednak bardzo duża, więc Portugalczyk musi sumiennie zapracować na wyjściową jedenastkę.

Duża rywalizacja dotyczy zresztą niemal każdej pozycji. W ostatnim spotkaniu środek pola tworzyła para Grzegorz Tomasiewicz – Patryk Dziczek. W przerwie za tego pierwszego wszedł Michał Chrapek. Trener Myśliwiec ma więc komfort, bo piłkarzy do gry w wyjściowej jedenastce jest wielu. – Na pozycji skrzydłowych trenuje pięciu piłkarzy, którzy są w dobrej formie. Na pozycjach napastnika i ofensywnego pomocnika mam tyle samo zawodników. Cieszę się, że mam taką sytuację i mam w kim wybierać. Bez względu na to, kto wejdzie na boisko, każdy  może prezentować odpowiednią jakość – stwierdził szkoleniowiec.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się