Serducho dla Piasta
Rozmowa z Patrykiem Dziczkiem, pomocnikiem gliwickiej drużyny
Patryk Dziczek w Piaście spędził wiele sezonów. W następnym zagra w Pogoni. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
Za wami nieudany mecz z Pogonią. Jesteście rozczarowani?
– Jesteśmy. Ścisk w tabeli jest ogromny, każde spotkanie jest bardzo ważne, więc bardzo chcieliśmy wygrać z Pogonią. Wiedzieliśmy, że jeśli wygramy, to możemy być w tabeli wyżej. Niestety, nie udało się. Już do przerwy rzut karny, a potem bramka stracona po naszym aucie... Losów spotkania nie udało się odwrócić, choć się staraliśmy. Musimy teraz walczyć... Rzeczywistość jest taka, że przed nami jeszcze sześć kolejek tego sezonu, czyli tak naprawdę sześć finałów. Już do końca wynik każdego z tych meczów będzie – w kontekście dalszej gry w ekstraklasie – niezmiernie istotny.
Ten sezon ekstraklasy jest rzeczywiście szalony. Wcześniej takiego – od początku istnienia ligi – nie było. To musi być trochę wyczerpujące, także dla głów...
– Tak to rzeczywiście wygląda... Odkąd gram w ekstraklasie, takiego ścisku w tabeli nie było nigdy. Tabela wygląda jak kolarski peleton, każda drużyna chce wygrywać, każda chce się utrzymać, jedna tuż za drugą... My będziemy dążyć do tego, żeby w następnym meczu z Lechią w Gdańsku wygrać. Trzeba sobie jasno powiedzieć: teraz najważniejsze jest utrzymanie Piasta w ekstraklasie. Od wyniku każdego z pozostałych meczów może to zależeć. Mecz z Pogonią musimy dokładnie przeanalizować, co było w miarę OK, a co musimy poprawić w kolejnych spotkaniach. Trzeba wyciągnąć wnioski i zdawać sobie sprawę, pamiętać, o co walczymy.
Nie śmiałbym podważać pańskiego zaangażowania i profesjonalizmu, ale przyzna pan, że sytuacja jest niecodzienna: pan, wychowanek i kapitan Piasta, będzie w nim grał do końca sezonu. W styczniu podpisał pan kontrakt z nowym klubem – właśnie z Pogonią, która w tej chwili też walczy o utrzymanie. Umowa będzie obowiązywała od 1 lipca, została zawarta na trzy lata z opcją przedłużenia. Niektórzy kibice zadawali sobie pytanie: jeśli wygrana Piasta miałaby zbliżać Pogoń do degradacji, to czy pan byłby w pełni zainteresowany zwycięstwem gospodarzy? Zaznaczmy, trener Daniel Myśliwiec nie miał takich wątpliwości. Ufa panu, z Pogonią wyszedł pan jako kapitan w pierwszym składzie. Niemniej wydaje się, że ten mecz był dla pana trudny, niewygodny...
– Różne opinie są na ten temat, ale ja jestem od grania w piłkę. Chciałem wygrać ten mecz! Jeśli gram w Piaście, to podchodzę do tego profesjonalnie i chcę wygrać z drużyną, w której występuję. Nie będę wymyślał, nie będę kombinował, nie będę się podkładał! Do Pogoni idę, ale za dwa miesiące. Odbyłem wcześniej krótką rozmowę z trenerem Myśliwcem, nie miał żadnych wątpliwości. Do końca będę dawał „serducho” dla Piasta i będę walczył o to, żeby Piasta utrzymać. Zdaję sobie sprawę, że różnie ludzie pewnie mówili na ten temat, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Powtórzę: chciałem z Piastem wygrać ten mecz. Gdyby było w drugą stronę, czyli gdybym przechodził z Pogoni do Piasta, byłoby tak samo, grałbym na sto procent.
W drugiej połowie miał pan okazję na gola, ale świetnie spisał się szczeciński bramkarz.
– Rzeczywiście, dobrze trafiłem w piłkę, ale Cojocaru był bardzo dobrze ustawiony i ją wybił. Dobrze się w tej sytuacji zachował. Szkoda, że nie zdobyliśmy tej bramki kontaktowej, bo to później mogłoby ułatwić nam grę, mieć więcej sytuacji na wyrównanie. Mieliśmy je co prawda, ale tym razem to nie wystarczyło.
Rozmawiał Paweł Czado
Patryk Dziczek
Data i miejsce urodzenia 25 marca 1998 r. w GliwicachKluby: Piast Gliwice (do 2019), Salernitana (2019-21), Piast (2022-26), Pogoń Szczecin (od 1 lipca 2026).
Mistrz Polski w 2019 roku. 2 występy w reprezentacji Polski.
Ostatnie mecze Piasta
◼ z Lechią na wyjeździe (w tej chwili rywal ma o dwa punkty więcej)◼ z Arką u siebie (rywal ma o punkt mniej i znajduje się w strefie spadkowej)
◼ z Koroną na wyjeździe (rywal ma o dwa punkty więcej)
◼ z GKS-em u siebie (rywal ma o pięć punktów więcej)
◼ z Rakowem u siebie (rywal ma o pięć punktów więcej)
◼ z Widzewem na wyjeździe (rywal ma o dwa punkty mniej i znajduje się w strefie spadkowej)
