Serce mówi, że Anglia będzie mistrzem
Rozmowa z Shaunem Wrightem-Phillipsem, 36-krotnym reprezentantem Anglii, byłym zawodnikiem m.in. Manchesteru City i Chelsea
Nasz rozmówca wierzy, że Anglia zdobędzie mistrzostwo świata. Na pierwszym planie Jude Bellingham, piłkarz Realu Madryt. Fot. Marty Jean-Louis/SIPA USA / Press Focus
Spotykamy się w Polsce, na Stadionie Śląskim, ponieważ 5 września zostanie rozegrany mecz legend Polska – Anglia w ramach obchodów 70-lecia chorzowskiej areny. Takie mecze pokazowe to dla pana norma?
- Czasami grywam w takich meczach, ale czasami też rezygnuje z udziału. Cóż – jestem emerytowanym zawodnikiem i nie jestem w cyklu treningowym. W takiej sytuacji muszę wybierać propozycje, jakie otrzymuję, muszę być uważny, żeby z nadmiaru wysiłku nie złapać kontuzji, która wpłynęłaby na codzienne funkcjonowanie. Kiedyś urazy były dla mnie codziennością, gra w piłkę była moją pracą, miałem dostęp do masażystów i fizjoterapeutów w klubie na pstryknięcie palcem, ale to przeszłość. Nie mogę więc jeździć na wszystkie mecze pokazowe. W Polsce natomiast bardzo mi się podoba i jestem bardzo zadowolony z tego, jak zostałem tutaj przyjęty.
Po zakończeniu kariery został pan ekspertem telewizyjnym, pracuje pan przy Premier League. Jak odnajduje się pan w tej roli?
- Bardzo dobrze się bawię, będąc ekspertem – mówię to całkowicie szczerze. Gdy otrzymałem taką ofertę, nie sądziłem, że będzie to dla mnie coś, co wywoływać będzie taką radość. Tymczasem teraz jest to dla mnie ciekawa codzienność, podobnie zresztą jak bycie ambasadorem Manchesteru City. Pod wieloma względami miałem szczęście i teraz mogę się tylko szczerze uśmiechnąć na myśl o tym, że na co dzień pracuję, rozmawiając o tym, co bardzo kocham, czyli o piłce nożnej – to sprawia, że praca staje się przyjemnością.
Skończył pan karierę dziewięć lat temu. Miał więc pan 35 lat, gdy zdecydował odwiesić buty na kołku. Taka decyzja dla piłkarza chyba nigdy nie jest łatwa.
- Oczywiście! Dla profesjonalnego piłkarza decyzja o przejściu na emeryturę jest szalenie trudna, bo dla wielu z nas futbol jest jedynym życiem, które znamy. Niektórzy z nas myślą tylko i wyłącznie o piłce nożnej od ukończenia siedmiu, ośmiu lat. Ja jednak wiedziałem, z czym wiąże się gra w piłkę – szybko uświadomili mnie o tym moi rodzice (ojcem Shauna Wrighta-Phillipsa jest Ian Wright, były zawodnik Arsenalu, 33-krotny reprezentant Anglii – przyp. red.). Kariera mija szybciej, niż myślisz. Teraz niektórzy piłkarze grają w wieku 40 lat. A ja uważam, że i tak miałem szczęście, że grałem zawodowo w piłkę przez 18 lat mojego życia. Nie każdy może to o sobie powiedzieć. Kariera może zakończyć się w najmniej oczekiwanym momencie. Ja byłem przygotowany na to, żeby przewrócić stronę książki i zacząć pisać nowy rozdział w życiu.
Pamiętamy pana z gry w Premier League, ale także z serii gier komputerowych FIFA, w której – podobnie jak na prawdziwych boiskach – był pan jednym z najszybszych zawodników i każdy chciał mieć pana w drużynie. Czy był zawodnik, który mógł się z panem równać, jeśli chodzi o szybkość?
- W czasach mojej gry Kyle Walker był szalenie szybki. Był wtedy młodszy i nie raz pojedynkowaliśmy się na szybkość. Teraz czasy się zmieniły. Liga rozwinęła się także pod względem fizyczności zawodników i pewnie teraz wielu mogłoby mi dorównać. Chciałbym grać w tych czasach. A jednym z najszybszych piłkarzy, jacy grają w angielskiej lidze, jest Abdukodir Chusanow, środkowy obrońca z Manchesteru City!
Na Stadionie Śląskim już pan był, gdy w 2004 roku Anglia grała z Polską o awans do mistrzostw świata. W tamtym meczu siedział pan jednak na ławce, a z Polską zagrał rok później, w rewanżowym meczu na Wembley. Pamięta pan coś z tego spotkania?
- Niewiele pamiętam z mojej kariery. Wynika to z tego, że w piłce nożnej – niezależnie od tego, czy osiągnąłeś dobry, czy zły wynik – uczony jesteś, żeby patrzeć w przyszłość, myśleć o kolejnym meczu. Nie ma czasu na myślenie o tym, że zdobyło się hat trick lub że przegrało się mecz i popełniło błąd. Ćwiczysz umysł do tego, żeby cały czas myśleć o kolejnym meczu.
A kolejnym meczem dla reprezentacji Anglii będzie starcie z Chorwacją podczas mistrzostw świata. Synowie Albionu wrócą do ojczyzny ze złotymi medalami?
- Jestem fanatykiem reprezentacji Anglii, ale kiedy myślę o tym, że na mundialu gra Francja, Hiszpania, Argentyna czy Portugalia, z trudem przychodzi mi powiedzenie, że Anglia pokona wszystkich. Dla Anglików turniej będzie bardzo trudny, ale oczywiście mamy zawodników na wysokim poziomie, którzy mogą osiągnąć sukces. Moje serce mówi więc, że wygra Anglia. Uwielbiam to, co Thomas Tuchel zrobił z reprezentacją. Jasne, że pojawiają się za i przeciw jego decyzji, kogo powołał, ale ja lubię w nim to, że wszystko robi po swojemu. Selekcjonuje zawodników, których chce, tych, o których myśli, że pomogą mu sięgnąć po mistrzostwo, a nie tych, o których mówią dziennikarze. Szanuję go za to, co zrobił dla tej drużyny.
Rozmawiał Kacper Janoszka
Shaun Wright-Phillips. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
