Sensacyjny Kryspin Szcześniak

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Kiedy trenerem kadry narodowej późną jesienią 2013 roku został Adam Nawałka, na swoje pierwsze mecze ze Słowacją i Irlandią powołał wielu - można by napisać - sensacyjnych graczy. Wśród nominowanych było wtedy aż 11 zawodników z polskiej ligi, z ówczesnym bramkarzem pierwszoligowego Dolcanu Ząbki, Rafałem Leszczyńskim na czele. Znalazł się wówczas w reprezentacji obok takich tuzów, jak Wojciech Szczęsny czy Artur Boruc. Wśród powołanych była również dwójka obrońców Górnika Zabrze, gdzie przecież trener Nawałka wcześniej pracował. Byli to Paweł Olkowski i Rafał Kosznik. Dla tego drugiego mecz ze Słowacją we Wrocławiu 15 listopada 2013 roku był jedynym w reprezentacji, a 23-letni wtedy Olkowski też zadebiutował w przegranym 0:2 meczu ze Słowakami, ale potem jeszcze 12 razy wybiegł w biało-czerwonych barwach.

Teraz Jan Urban pociągnął do reprezentacji ze „swojego” Górnika Kryspina Szcześniaka. Swoją drogą z zespołu lidera ekstraklasy do narodowej drużyny trudno kogoś powołać, bo niewielu tam jest Polaków. Rafał Janicki czy Jarosław Kubicki są, jak się to kolokwialnie mówi - wiekowi. Odpowiednio 33 i 30 lat.

Szansę dostał więc 24-letni Szcześniak, pochodzący z Gorzowa Wielkopolskiego, a potem pokonujący kolejne szczeble na futbolowej drabinie w Pogoni Szczecin, gdzie jednak szansy mu nie dano. Wypożyczony do pierwszoligowego w sezonie 2020/21 GKS-u Jastrzębie, potem szansę gry w ekstraklasie dostał w Górniku Łęczna. Zarówno tam i potem do Górnika z Zabrza był z Pogoni wypożyczony. Kiedy wiosną 2023 roku mało co grał, wydawało się, że wróci do Szczecina. Zabrzanie postawili jednak na rokującego defensora, który teraz znalazł się wśród powołanych na mecze w eliminacjach mistrzostw świata z Holandią i Maltą. Jeśli zadebiutuje, będzie to na pewno wielki krok w karierze ambitnego i nielubiącego wiele mówić zawodnika.

Przy powołaniach do kadry nie sposób nie zwrócić uwagi na jeszcze jedną postać z Górnika. To Patrik Hellebrand. Z Zagłębiem w Lubinie nie mógł w piątek zagrać z powodu czterech żółtych kartek. Ten dzień zapamięta jednak do końca życia! Dostał powołanie do reprezentacji Czech na towarzyski mecz w leżącej tuż przy granicy, kilkadziesiąt kilometrów od Zabrza, Karwinie - z San Marino w czwartek, 13 listopada, a także na starcie o punkty z Gibraltarem w Ołomuńcu cztery dni później. We wrześniu pytałem w Hradec Kralove ówczesnego selekcjonera czeskiej reprezentacji, zwolnionego po kompromitującej porażce z Wyspami Owczymi, Ivana Haszka, o pomocnika Górnika. Mówił, że jest na radarze i teraz pochodzący z piłkarskiej rodziny Patrik - w piłkę grali jego ojciec, wujek, gra trójka braci i kuzyn; wszyscy zawodowo – spełnia swoje marzenie. Mówiłem Patrikowi po niedawnej rajzie za południową granicę, że szansę dostanie w Karwinie, prawie że w domu, bo urodził się przecież w pobliskiej Opawie. I faktycznie jest w czeskiej kadrze.

Opłaca się dobrze grać, opłaca się być w zespole lidera ekstraklasy. Na takich zawodników szkoleniowcy zwracają uwagę, powołują, dają szanse, a kto wie, co przyniesie przyszłość. Przed graczami Górnika Zabrze wielka szansa. Znalezienie się w narodowej kadrze to przecież dla każdego spełnienie najskrytszychmarzeń!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się