Scyzoryki nie odpuszczą

Czy Korona utrzyma się w ekstraklasie? Jedno jest pewne: będzie walczyła do końca.

Piłkarze Korony pozdrawiają kibiców po ostatnim meczu z Pogonią.

KORONA KIELCE

W nowy rok klub z Kielc wchodzi na 16. miejscu w ekstraklasie. Z jednej strony – to miejsce spadkowe, z drugiej – warto zacisnąć zęby i nie poddawać się, tym bardziej że Puszcza Niepołomice – drużyna znajdująca się wyżej ledwie o miejsce, ale dające przecież ligowy byt – ma tyle samo punktów. Wiosną będzie więc zażarta walka o to, by przeciwnika z tego miejsca zepchnąć albo nie dać mu się zepchnąć. W słowie „zażarta” mieści się ogromny ładunek potu, krwi i żarliwości. Korona nie odpuści!

Ktoś musi strzelać!

Problemem Korony jest słaba skuteczność. Gdyby najprościej podejść do zagadnienia, można by stwierdzić, że Korona dlatego zajmuje miejsce w strefie spadkowej, że nie potrafi strzelać bramek. Wbiła ich zaledwie 15; to przedostatni wynik w lidze, gorszy jest tylko – o jedną bramkę – zamykający stawkę Śląsk Wrocław.

Z drugiej strony Korona stara się walczyć do końca. Pod względem liczby bramek zdobywanych w ostatnim kwadransie meczu zajmuje czwarte miejsce z siedmioma golami (prowadzi w tej klasyfikacji Raków, który ma takich bramek 12).

Oczywiście w każdej sytuacji można znaleźć plusy. Jak wyliczył portal 90.minut.pl, Korona świetnie promuje młodzieżowców. Zajmuje w tej chwili drugie (za Lechią Gdańsk) miejsce pod względem liczby minut na boisku zawodników poniżej 21. roku życia (4091 min – to 22,96% udziału młodzieżowców w stosunku do wszystkich zawodników).

Będzie ktoś nowy?

Pamiętać trzeba, że Korona jest w trudnym momencie pozasportowym, być może na dziejowym zakręcie. Chodzi o to, że kielecki klub potrzebuje stabilności finansowej. Podczas niedawnej konferencji prasowej prezydent Kielc Agata Wojda stwierdziła, że miasto tak naprawdę nie jest w stanie jej zapewnić. Dlatego trwają poszukiwania firmy, która mogłaby wesprzeć klub czy nawet go przejąć. Wojda poinformowała, że wstępne rozmowy były prowadzone z kilkunastoma podmiotami, jednak zaawansowane negocjacje toczą się jedynie z dwoma, ale istnieje ponoć realna szansa, że już na początku przyszłego roku Korona miałaby zyskać nowego poważnego partnera biznesowego. Szanse na to prezydent oceniła nawet na 70 procent. Oceny ocenami – dla końcowego efektu tego rodzaju prognozy nie mają znaczenia.

Fakty są takie, że obecne zadłużenie wynosi około 9 mln zł, z czego ponad 7 mln zł to długi wobec miasta. Krzysztof Hajdarowicz, przewodniczący rady nadzorczej, niedawno przedstawił prognozę finansową na bieżący sezon, zakładającą przychody na poziomie ponad 26,6 mln zł i koszty blisko 31,2 mln zł. To oznacza prognozowaną stratę ponad 4,5 mln zł.

Dach też trzyma kciuki

Nie trzeba chyba dodawać, że ekstraklasa wymaga inwestycji nie tylko w drużynę. Korona miała nowy stadion bardzo wcześnie, jeszcze w czasach kiedy Polska kojarzyła się przede wszystkim z przestarzałą infrastrukturą. Autor tego tekstu pamięta, że pierwszy raz na nowiutkim wtedy stadionie w Kielcach był już 17 lat temu; w 2007 r. na meczu Polski z Armenią w eliminacjach mistrzostw Europy. Wtedy kielecki stadion należał – dziś to może wielu zdziwić – do najnowocześniejszych w kraju, jednak wszystko się przecież zużywa. Teraz, w przeddzień Wigilii, zakończyła się wymiana pokrycia zadaszenia trybun. Wymieniono wszystkie płyty poliwęglanowe, które wcześniej uszkodził grad. Ułożono 900 nowych płyt dachowych obejmujących łączną powierzchnię 8500 metrów kwadratowych. W Kielcach mają nadzieję, że dach będzie służył widzom w ekstraklasie, a nie w I lidze.

(pacz)

16. KORONA KIELCE

STRZELCY (15)

6 – Dalmau, 4 – Pedro Nuno, 2 – Błanik, 1 – Fornalczyk, Nagamatsu, Pau Resta

PLUS

Nie tylko liga

Korona zaskakująco dobrze spisuje się w Pucharze Polski, ciągle może zdobyć to trofeum. Kiedy ograła w rzutach karnych Stal Mielec, niewiele jeszcze wskazywało, że może być jasną stroną tegorocznych rozgrywek. Potem jednak wygrała zarówno w rezerwami Lecha Poznań, jak i z pierwszą drużyną Widzewa (RTS zresztą jej ostatnio leży, trzasnęła go również na wyjeździe w lidze) i tym sposobem zameldowała się już w najlepszej ósemce). Pod koniec lutego powalczy o półfinał z Ruchem Chorzów na Stadionie Śląskim. W sumie Koronie brakuje już tylko dwóch kroków, żeby wyrównać własne najlepsze osiągnięcie w historii, czyli finał Pucharu Polski w sezonie 2006/07. No a trzech, żeby... zagrać w europejskich pucharach.

MINUS

Gra u siebie

Tak się złożyło, że jesienią Korona lepszy wynik osiągnęła w meczach wyjazdowych (bilans: 2-4-3, czyli 10 pkt) niż domowych (bilans: 2-2-5, czyli 8 pkt). Pary zabrakło jej szczególnie pod koniec, bo ostatnie zwycięstwo u siebie odniosła 15 września, a potem w Kielcach już nie wygrała. U siebie potrafiła wcześniej wygrać tylko z dwoma bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, na wyjeździe osiągnęła za to dwa zwycięstwa z przeciwnikami, którzy po rundzie jesiennej nie muszą się już raczej martwić o ligowy byt – z Widzewem i GKS-em Katowice.