Samochód utknął w tłumie
Mnóstwo ludzi pojawiło się w Bystrej, by powitać Kacpra Tomasiaka i podziękować za jego trzy medale we Włoszech.
Oto symbol i ranga wydarzeń na igrzyskach we Włoszech: Adam Małysz wręczył Kacprowi złotą figurkę skoczka, którą otrzymał w 2002 roku w Salt Lake City – na szczęście. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
Plac przed siedzibą klubu w Bystrej okazał się za mały, by pomieścić wszystkich kibiców, którzy w środowe popołudnie przybyli, by zobaczyć na własne oczy narodziny nowej polskiej gwiazdy sportów zimowych. Kacper Tomasiak został powitany jak na trzykrotnego medalistę olimpijskiego przystało.
Choć działacze klubu mieli zaledwie chwilę na przygotowanie fety, stanęli na wysokości zadania. Mieszkańcy gminy Wilkowice, Bielska-Białej, gdzie urodził się i dorastał Tomasiak, a także dalszych zakątków Polski, tłumnie stawili się na miejscu z biało-czerwonymi flagami. Nim pod klub przyjechał medalista z Predazzo, nad regionem przeszła śnieżyca, podobna do tej w jakiej przerwany został olimpijski konkurs duetów.
Chętnych, by powitać Tomasiaka było tak wielu, że zator utworzył się już kilkadziesiąt metrów przed budynkiem klubu. Samochód z zawodnikiem utknął w gęstym tłumie, a prezes Paweł Niemczyk musiał osobiście wyjść po skoczka, by pomóc mu dotrzeć do sceny przy ogłuszającym skandowaniu „Dziękujemy!".
Na scenie, obok szczęśliwego i zmęczonego zawodnika, pojawili się rodzice skoczka oraz legenda światowych skoków, Adam Małysz. Prezes PZN wręczył mu złotą figurkę skoczka, którą otrzymał w 2002 roku w Salt Lake City, by przynosiła mu szczęście. Scenę wypełnili lokalni samorządowcy i politycy, którzy wręczyli mu m.in. różaniec wykonany przez zmarłego na początku lutego Mariana Kasprzyka, a od władz gminy otrzymał obraz Świętej Rodziny. Na bohatera czekał wyjątkowy tort ozdobiony... jadalnymi medalami.
Pytany o to, który z krążków smakuje najlepiej, Tomasiak bez wahania wskazał na ten wywalczony wspólnie z Pawłem Wąskiem. – Na pewno najlepiej smakował medal w duetach. Trochę się zastanawiałem, czy to wszystko dojdzie do skutku ze względu na warunki. Chciałem się odciąć od otoczki, która była nieprzewidywalna, i skupić po prostu na robocie, żeby ten skok w miarę wyszedł – przyznał potrójny medalista.
Podczas spotkania nie brakowało chwytających za serce momentów. Prezes Niemczyk, wspominając emocje towarzyszące startom, nie krył wzruszenia. Na scenę wywołano również Jarosława Koniora, byłego dyrektora SMS-u w Buczkowicach, której absolwentem jest Kacper, i zarazem pierwszego trenera medalisty.
Młody skoczek mimo sukcesu zachowuje skromność. – Wiarę w sukces zawsze miałem, bez tego nigdzie by się nie zaszło, ale nie spodziewałem się, że przyjdzie tak szybko. Trzeba dążyć do celu i nie patrzeć na to, co myślą inni – mówił do zgromadzonych. Podziękował też rodzicom i trenerom za lata cichej pracy i załatwianie spraw, o których zawodnicy często nawet nie wiedzą, a które pozwalają im się rozwijać.
Jeszcze przed fetą w Bystrej medalista został przyjęty przez władze Bielska-Białej, gminy Wilkowice oraz powiatu bielskiego. Prezydent Jarosław Klimaszewski wręczył mu okolicznościową paterę, podkreślając, że dzięki sukcesom Kacpra region stał się na kilka dni światową stolicą sportów zimowych. – W imieniu mieszkańców wręczam ci dowód wdzięczności. Nikt cię nie przebije chyba bardzo długo – mówił prezydent.
Bielszczanin nie zamierza spoczywać na laurach, choć przyznawał, że po igrzyskach potrzebuje odpoczynku emocjonalnego. W trakcie fety zapowiadał start w zbliżających się mistrzostwach Polski w Wiśle, a przed nim jeszcze walka w mistrzostwach świata juniorów. Te na początku marca odbędą się w Lillehammer.
Na takiej uroczystości nie mogło zabraknąć... słodkości. A te medale były jadalne. Fot. PAP/Jacek Praszkiewicz
(gru)
