Sami to sobie robicie!

Można by rzec, że GKS Tychy znakomicie wszedł w mecz ze Śląskiem, zdobywając w kwadrans dwie bramki. Sęk w tym... że trafił do własnej siatki.

Marcin Szpakowski nie dowierzał, jakie babole prezentowali rywalom jego koledzy z obrony. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Więcej – oba te „swojaki” zanotował Kasjan Lipkowski! Aż żal się zrobiło niespełna 24-letniego stopera, który – jak wielu tyskich obrońców – rozgrywa fatalny sezon, a wczoraj jakby przystemplował to, co dzieje się w GKS-ie.

A zaczęli dobrze...

Pierwszy samobój był standardowy. Michał Mokrzycki dośrodkował z wolnego, a Lipkowski głową „przedłużył” tę centrę do swojej bramki. Dwie minuty później zaś czujnym „dziabnięciem” szpicem buta przeciął podanie Wrocławian, nadając futbolówce wielkiej rotacji. Wydawało się, że Jakub Mądrzyk ogarnie taką piłkę, ale ta po odbiciu od ziemi skręciła... i wpadła do bramki. Bramkarz zanotował więc więcej niż asystę przy tym golu, a Śląsk, choć nie zrobił niczego, prowadził już 2:0!

Bolesne dla gospodarzy było to, że naprawdę dobrze zaczęli. W pierwszych minutach dwie dogodne sytuacje miał (jak się okazało – najlepszy w tyskiej ekipie) Damian Kądzior, lecz Michał Szromnik był górą.

Po nieco ponad pół godzinie było 3:0, gdy Jehor Macenko zgubił krycie przy rzucie rożnym (bitym przez Mokrzyckiego). Wszystko wskazywało na to, że już „po ptokach” dla gospodarzy, tym bardziej że jeszcze w doliczonym czasie (gdy na połowie rywala piłkę stracił... Lipkowski) po szybkiej kontrze w poprzeczkę uderzył Timotej Jambor.

Kądzior na ratunek

Trudno było oczekiwać, że po przerwie los uśmiechnie się do Tyszan. Trochę czasu potrzebowali, aby dać kibicom chociaż złudną nadzieję – a trzeba powiedzieć, że wczorajsza frekwencja (6527) była drugą najlepszą przy Edukacji w tym sezonie (7480 na pamiętnym meczu z Wisłą). Mniej więcej po godzinie GKS docisnął Śląsk i to dało efekty. Rzecz jasna Kądzior dorzucił z rzutu rożnego, gdzie głową uderzył kapitan Igor Łasicki.

Tyscy kibice ożyli, ale kapitan co dał, to... odebrał. Pchnął najlepszego w Śląsku Mokrzyckiego i sędzia wskazał na „wapno”. Karnego wykorzystał rezerwowy Przemysław Banaszak, strzelając gola w trzecim kolejnym występie. Jasne stało się, że GKS nie przeprowadzi „remontady”, choć w doliczonym czasie wynik przypudrował jeszcze Kądzior.

Debiut trenera Rene Pomsa nie wyszedł, ale trudno winić Austriaka za kuriozalne samobóje. W przeciwieństwie do poprzednich spotkań tym razem Tyszanie pokazali dobre momenty i mimo kolejnego zawalonego meczu – nadal wierzą w utrzymanie.

Piotr Tubacki

17 LAT ma Tymoteusz Ryguła, wychowanek APN GKS Tychy, który zadebiutował wczoraj ze Śląskiem. Ofensywny zawodnik dostał ponad pół godziny i miał nawet dogodną sytuację na 2:3!


CZY WIESZ, ŻE...

Ostatni raz Śląsk gościł w Tychach (w starciu z GKS-em, nie Sokołem) prawie 32 lata temu! Dokładnie 11 czerwca 1994 Wrocławianie zameldowali się przy Edukacji i przegrali 1:2. Gola dla gospodarzy zdobył Krzysztof Kołodziejczyk oraz samobójczego Sławomir Wałowski.



OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐

◼ GKS Tychy – Śląsk Wrocław 2:4 (0:3)

0:1 – Lipkowski, 11 min (sam.), 0:2 – Lipkowski, 13 min (sam.), 0:3 – Macenko, 34 min, 1:3 – Łasicki, 66 min (głową), 1:4 – Banaszak, 87 min (karny), 2:4 – Kądzior, 90+1 min

GKS: Mądrzyk – Lipkowski, Łasicki, da Silva – Machowski (46. Sandoval), Szpakowski, Keiblinger, Błachewicz – Kądzior, Rumin (58. Wełniak), Barański (58. Ryguła). Trener Rene POMS.

ŚLĄSK: Szromnik – Macenko, Ba, Malec – Kurowski (67. Rosiak), Sokołowski (89. Markowski), Mokrzycki (89. Wojtczak), Llinares – Samiec-Talar – Jambor (76. Yriarte), Marjanac (67. Banaszak). Trener Ante SIMUNDZA.

Sędziował Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Widzów 6527. Żółte kartki: Machowski, da Silva, Łasicki.


GŁOS TRENERÓW

Ante SIMUNDZA: Zasłużyliśmy na zwycięstwo. W pierwszej połowie byliśmy znacznie lepsi, choć mogliśmy zdobyć jednego bądź dwa gole więcej. W drugą połowę GKS wszedł bardziej agresywnie, my graliśmy zbyt statycznie. Ogólnie kontrolowaliśmy jednak spotkanie.

Rene POMS: Każdy widział, że mój zespół był zmotywowany. Mieliśmy dobry start, kilka okazji, ale popełniliśmy dwa wielkie błędy i straciliśmy dwa gole. Nie jest łatwo to odrobić, ale optymizmem na przyszłość napawa mnie nasza reakcja po przerwie. Drużyna pokazała inną twarz.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się