Sądny dzień w Sosnowcu

Wszystko może się zdarzyć – przekonuje przed decydującym meczem o złoto Marcin Komenda, kapitan Bogdanki LUK Lublin.

Bartłomiej Bołądź w play offie osiągnął wyborną formę i nawet Wilfredo Leon nie jest mu straszny. Fot. PressFocus

PLUSLIGA

Ciekawszego zakończenia sezonu nie można było sobie wymarzyć. Najpierw, w Tauron Lidze, mistrza Polski poznaliśmy po maksymalnej liczbie pięciu meczów – na finał PGE Budowlani Łódź nieoczekiwanie ograli w Rzeszowie Developres – a teraz, w PlusLidze, sytuacja się powtórzyła. Też piąte starcie zdecyduje kto, Aluron CMC Warta Zawiercie czy Bogdanka LUK Lublin, zasiądzie na tronie. Faworyta trudno wskazać. Za Zawiercianami przemawia atut własnej hali, ale jak pokazały dotychczasowe spotkania to… żaden atut. Zarówno Aluron CMC Warta, jak i Bogdanka LUK z dwóch meczów rozgrywanych u siebie przegrały po jednym.

Zaprzepaszczona szansa

Lublinianie mistrzostwo kraju mogli zdobyć już w środę. Mieli za sobą komplet ponad czterech tysięcy gorąco dopingujących kibiców, przegrali 1:3, choć w trzeciej partii wygrywali aż 14:8. -  Oba zespoły mają bardzo duże umiejętności. Szkoda że przytrafiła nam się taka negatywna seria i roztrwoniliśmy przewagę, ale nie wyniknęło to z naszych błędów. Po prostu Zawiercianie wywierali na nas dużą presję, zagrali kilka fenomenalnych akcji i nas dogonili. Gdybyśmy zrobili głupie błędy, moglibyśmy sobie pluć w brodę. Goście tym razem o te kilka piłek byli lepsi – przyznał Marcin Komenda. – Jeśli ktoś się spodziewał, że w finale mistrzostw Polski będzie łatwo i przeciwnik będzie grał cały czas tak samo, to był w błędzie. Spodziewałem się, że będzie to bardzo trudny mecz i Aluron pokazał, że jest zespołem bardzo jakościowym i zasłużenie jest w finale – dodał kapitan Bogdanki.

Siła mentalna

Jurajskim Rycerzom po starciu w Lublinie spadł kamień z serca. Nie mieli już bowiem marginesu błędu i pierwsze z dwóch starć o wszystko wygrali. Przede wszystkim cieszyli się, że po dwóch słabszych meczach znów weszli na wyższy poziom. – Dużo rozmawialiśmy o stronie mentalnej, bo daliśmy ciała w dwóch poprzednich spotkaniach, ale to nie tak, że tydzień po znakomitym pierwszym meczu, w kolejnych gramy kaszanę. Przez tydzień nagle nie oduczyliśmy się grać. Potrafimy to robić, a problem leżał w strefie mentalnej. Wróciliśmy do dobrych treningów, zachowaliśmy spokój i w końcu znów zagraliśmy na poziomie. Cieszymy się, że doprowadziliśmy do piątego spotkana -  podkreślił Jurij Gładyr, środkowy Aluronu CMC Warty, który w Lublinie znów był sobą. Mocno serwował, pomógł też w ofensywie, zdobywając 11 punktów. To był trzeci wynik w zespole, po Bartłomieju Bołądziu i Aaronie Russellu.

Jedynka w kadrze

Zadowolenia nie krył również Bartłomiej Bołądź, który sezon zaczął nie najlepiej, ale w play offie gra już wybornie. Wraz z Russellem ciągnął ofensywę Aluronu CMC Warty. Jego doskonała gra nie umknęła też Nikoli Grbiciowi, selekcjonerowi Biało-czerwonych. - Bołądź jest pierwszym atakującym w mojej hierarchii. Super, by został na tym poziomie, na jakim gra teraz – zdradził Serb w rozmowie z Polsatem Sport.

- Fajnie, że zagraliśmy lepszą siatkówkę niż w dwóch ostatnich spotkaniach. Może nie idealną, ale na pewno lepszą. Teraz skupiamy się na powrocie do Zawiercia, regeneracji i utrzymaniu wysokiego poziomu w piątym meczu – podkreślił Bołądź.

Wzajemny szacunek

Oba zespoły przed decydującą rozgrywką podchodzą do siebie z szacunkiem. - Cieszy, że mimo trudnych momentów, które mieliśmy zwłaszcza w trzecim secie, zespół się nie poddawał i walczył do końca. To jest najważniejsze, ale nie podpalamy się. Po porażce 0:3 w trzecim meczu wszyscy nie dawali już nam szans. Cieszę się, że piąty mecz rozegramy u siebie – podsumował Mateusz Bieniek, środkowy Aluronu CMC Warty. - W finale grają dwa zespoły o uznanej klasie i mam nadzieję, że w niedzielę zaprezentujemy widowisko na wysokim poziomie. Nikt jeszcze nie wygrał tego mistrzostwa, ale cieszę się, że po dwóch słabszych meczach wróciliśmy do naszej optymalnej gry – dodał Bołądź.

- Jeśli grasz piąty, szósty mecz w sezonie z tym samym przeciwnikiem, to wiesz o nim wszystko. Oczywiście, jakieś detale mogą być zmienione, ale najwięcej zależy od sytuacji, danego momentu. To nie jest slogan, ze o tym, kto zdobędzie mistrzostwo Polski, zdecyduje dyspozycja dnia – stwierdził kapitan Bogdanki LUK.  

Niedziela, 10 maja

◼ SOSNOWIEC, 14.45: Aluron CMC Warta Zawiercie - Bogdanka LUK Lublin (stan rywalizacji 2-2)

(mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się