Rzuceni na glebę

Opolanie znów zagrali nieźle, ale byli nieskuteczni i w doliczonym czasie zapłacili za to wysoką cenę.

Trafienie Adriana Purzyckiego nie wystarczyło, by opolanie zdobyli choćby punkt w Legnicy. Fot. Mateusz Porzucek/Press Focus

Bez względu na to, kogo w swoim zastępstwie wysyła na ławkę trenerską pauzujący za kartki Janusz Niedźwiedź, jego zespół wygrywa. W 18. kolejce pod wodzą Macieja Patyka Miedź rozgromiła 6:1 tyszan, a tydzień później kierowani przez drugiego asystenta legniczanie pokonali 2:1 opolan. Dzięki znakomitemu finiszowi – po serii trzech wygranych – Miedzianka zakończyła rundę jesienną z dorobkiem 30 punktów i zgłasza aspiracje walki o awans.

Na przeciwległym biegunie, jeżeli chodzi o nastroje, są piłkarze Odry. W sobotę przegrali w Legnicy trzeci mecz z rzędu. Drużyna Jarosława Skrobacza „zakopała się” w dolnej połowie tabeli. Wprawdzie nad strefą spadkową ma sporą przewagę, ale łzy w oczach jej zawodników po ostatnim w tym roku gwizdku sędziego świadczyły, że marzenia sięgały znacznie wyżej.

W Legnicy opolanie nieźle zaczęli, ale... szybko stracili gola. W 12 minucie Zvonimir Petrović dośrodkował zza linii bocznej pola karnego, a Cassio nie upilnował Asiera Cordoby i strzał Hiszpana z 6 metra otworzył wynik. Wprawdzie goście w 28 minucie cieszyli się z trafienia Szymona Kobusińskiego, ale arbiter VAR wychwycił spalonego.

Dla odmiany w 41 minucie VAR nie odwołał decyzji sędziego, gdy ten dopatrzył się zagrania ręką Joshuy Pereza w „szesnastce”, choć przewinienia nie było. Sprawiedliwości stało się jednak zadość, bo obroniony przez Mateusza Abramowicza rzut karny, wykonywany przez Daniela Stanclika, stał się impulsem do jeszcze lepszej gry Odry, która w 72 minucie doprowadziła do wyrównania. Szybka, składna, wielopodaniowa akcja po zagraniu Mateusza Spychały została sfinalizowana przez Adriana Purzyckiego.

Grzeszący nieskutecznością opolanie mieli jeszcze kilka dobrych sytuacji, a w 84 minucie tylko instynktownej interwencji Jakuba Wrąbla gospodarze zawdzięczali, że nie stracili gola. Tomasz Przikryl dokładnie dośrodkował bowiem z rzutu wolnego, a Filip Kędzia wyskoczył najwyżej i celnie główkował z 6. metra, ale nie pokonał golkipera miejscowych.

Miedź też miała okazje, ale gdyby w 90 minucie, gdy arbiter ogłosił, że dolicza 3 minuty gry, bezstronni obserwatorzy widowiska mieli wskazać zespół bliższy zwycięstwa, to optowaliby za Odrą. Wtedy jednak dał o sobie znać urodzony w Mińsku reprezentant białoruskiej młodzieżówki, ale od stycznia tego roku mający polski paszport, Gleb Kuczko. 20-latek w 2 minucie doliczonego czasu gry znalazł 18 metrów przed bramką przyjezdnych na tyle dużo miejsca i czasu, że lewą nogą przymierzył w samo „okienko” i rzucił opolan na łopatki.

Jerzy Dusik

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Miedź Legnica – Odra Opole 2:1 (1:0)

1:0 – Cordoba, 12 min, 1:1 – Purzycki, 72 min, 2:1 – Kuczko, 90+3 min

MIEDŹ: Wrąbel – Stępiński (77. Kwiecień), Joviczić, Grudziński – Kuczko, Serafin, Petrović (69. Miocz), Czyborra (69. Bochnak) – Cordoba (83. Drygas), Stanclik (69. Mansfeld), Antonik. Trener Adrian FILIPEK.

ODRA: Abramowicz – Kendzia, Cassio, Białowąs – Spychała, Purzycki, Tront (82. Lucas Ramos), Milosz – Perez (68. Mida), Kobusiński (68. Przybyłko), Przikryl. Trener Jarosław SKROBACZ.

Sędziował Piotr Urban (Warszawa). Widzów 2500. Żółte kartki: Cordoba, Joviczić, Petrović, Serafin, Czyborra, Grudziński – Tront, Lucas Ramos.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się