Rzetelność w każdym calu

Podopieczni trenera Michała Winiarskiego wrócili do solidnej gry, więc rywale znów muszą się z nimi liczyć.

Jakub Popiwczak w defensywie był bezbłędny i otrzymał miano MVP meczu. Fot. Mirosław Woźnik/PressFocus

PlusLiga 

Siatkarze Aluronu CMC Warty po raz pierwszy w tym roku zaprezentowali się przed własną publicznością. A zrobili to imponującym stylu, nie dając najmniejszych szans Skrze Bełchatów. Podopieczni trenera Michała Winiarskiego po intensywnym czasie mieli chwilę oddechu, solidnie popracowali na treningach, dzięki czemu odzyskali wigor oraz fantazję. Wprawdzie grali bez Bartosza Kwolka, powoli powracającego po kontuzji, ale to nie miało większego znaczenia.

Miejsce podstawowego przyjmującego zajął Jakub Czerwiński i wypadł więcej niż przyzwoicie. Może w ofensywie był mniej skuteczny niż Kwolek, ale na pewno nie było powodów do narzekań. Ciężar ataku spoczywał na Amerykanach: Kyle'u Ensingu i Aaronie Russellu oraz środkowych. Ten drugi w pierwszym secie przeżywał istne katusze, zarówno w przyjęciu (28% skuteczności), jak i w ataku (33% skuteczności) - można rzec, że nie istniał. Na 9 ofensywnych akcji zakończył zaledwie trzy i zdobył cztery punkty. A mimo to gospodarze dość łatwo sięgnęli po wygraną. Russell początkowo cierpiał, ale potem wskoczył nas swój wysoki poziom i solidnie punktował.

Jurij Gładyr pojawił się na parkiecie po długiej nieobecności i widać, że powoli dochodzi do wysokiej dyspozycji. W kilku akcjach pokazał się z najlepszej strony i pewnie niebawem będzie ważnym punktem zespołu. Mateusz Bieniek, jak przystało na kapitana, był jedną z centralnych postaci. Skuteczny w polu serwisowym (dwa asy) oraz w ataku (60% skuteczności) oraz w bloku (dwa i pięć wybloków). W sumie zespół z Zawiercia przez cały czas prezentował się jak dobrze funkcjonująca maszyna, stąd też rywale przez dwa sety nie mieli żadnych szans. Dopiero w trzeciej odsłonie nawiązali kontakt, ale to było wynikiem mniejszej agresji ze strony gospodarzy.

Zaczęło się od prowadzenia gospodarzy 7:4, ale goście szybko odrobili straty (7:8). Potem miejscowi silną zagrywką odrzucili rywali od siatki i w rezultacie objęli już wyraźne prowadzenie - pięcioma punktami. Krzysztof Stelmach, trener przyjezdnych, próbował przerwami oraz zmianami wytrącić rywali z rytmu, ale nic nie wskórał.

Kolejna odsłona toczyła się pod dyktando gospodarzy. Wspomniany Russell zdecydowanie podniósł swoją jakość gry zarówno w przyjęciu, jak i ataku. A pozostali utrzymali swój poziom. Wszystko było pod kontrolą siatkarzy z Zawiercie, więc trener Winiarski mógł spokojnie obserwować akcje swoich podopiecznych. Silna zagrywka, skuteczna obrona i nadzwyczajna skuteczność w ataku – to wszystko sprawiło, że gospodarze szybko zbudowali wysoką przewagę i w rezultacie bez większych problemów wygrali. Końcowe cztery punkty były popisem serwisowym Miguela Tavaresa. Trzy raz posłał z pola serwisowego silne uderzenia, rywale przyjmowali na druga stronę siatki, a jego koledzy z pierwszej piłki punktowali. A ukoronowaniem był as serwisowy na zakończenie tej partii.

Nieco lepiej goście zaprezentowali się w ostatnim secie. Wynik długo oscylował wokół remisu, ale końcowe fragmenty należały już do gospodarzy. Najpierw Ensing popisał się udanymi atakiem i wyprowadził zespół na prowadzenie 22:21, a potem gospodarze zaliczyli dwa bloki (Gladyr i Ensing). Mecz zakończył Russell skutecznym atakiem.

Zespół z Zawiercia, choć nie wystąpił w optymalnym składzie, zaprezentował z bardzo dobrej strony. Wysłał w ten sposób rywalom czytelny sygnał, że w rundzie rewanżowej będzie miał wiele do powiedzenia.


◼ Aluron CMC Warta Zawiercie - PGE GiEK Skra Bełchatów 3:0 (25:19, 25:14, 25:22)

ZAWIERCIE: Tavares (5), Russell (16), Gładyr (5), Ensing (15), Czerwiński (6), Bieniek (10), Popiwczak (libero). Trener Michał WINIARSKI.

BEŁCHATÓW: Łomacz, El Graoui (10), Lemański (6), Souza (6), Pathron (4), Wiśniewski (5), Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero), M. Nowak (2), Żakieta (2), Szymendera. Trener Krzysztof STELMACH.

Sędziowali: Maciej Kolendowski i Paweł Burkiewicz (obaj Kraków). Widzów 1500.

Przebieg meczu
I: 10:8, 15:11, 20:15, 25:19.
II: 10:7, 15:9, 20:13, 25:14.
III: 10:9, 15:13, 20:18, 25:22.
Bohater – Jakub POPIWCZAK.

(sow)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się