Rzeczywistość dogoniła marzenia

Okiem Sylwestra Kurka

Jesteśmy w Brazylii i opowiadamy o tutejszym niezwykłym futbolu z Sylwestrem Kurkiem, szefem klubu Brasil Czekanów. Wnuk Pelego, Gabriel, zaprosił go do Brazylii, gdy dowiedział się o jego pasji. To dla Kurka spełnienie marzeń. Codziennie opowiada o wrażeniach z pobytu.

- Od momentu kiedy przyjechałem do Brazylii - często się wzruszam. Ale nie może być inaczej. Ale w Museo Pele łzy mi pociekły. Te wszystkie wspaniałe pamiątki, zdjęcia, wizerunki piłkarzy zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Byłem na to przygotowany, ale to muzeum sprawiło, że na chwilę zmieniłem się w chłopca, przypomniało mi się dzieciństwo. Wszystko dlatego, że jako dzieciak przeczytałem biografię Pelego, dostałem ją w prezencie. Kiedy weszliśmy na piętro poświęcone występowi Brazylijczyków w 1958 roku, czyli gdy zdobywali pierwsze mistrzostwo świata - wszystko mi się przypomniało. Moje wzruszenie sięgnęło zenitu, popłakałem się. Było tam zdjęcie drużyny, na której się wychowałem. Nie oglądałem jej meczów, ale znałem ją doskonale dzięki lekturze. Lubiłem czytać, jako kilkulatek połknąłem tę biografię w tydzień. W trakcie lektury nie mogłem myśleć o niczym innym; w drodze do szkoły, na lekcjach, na przerwach, w drodze ze szkoły...  Jeśli się udało, to po kryjomu czytałem też na lekcjach. Nie tylko Pele robił na mnie ogromne wrażenie, ale ci wszyscy wspaniali koledzy z tamtej drużyny: Didi, Vava, Garrincha, ech... To oni zbudowali moją miłość do brazylijskiego futbolu. Miłość, która nigdy się nie skończyła... Można powiedzieć, że to, co zobaczyłem w muzeum, odczułem jak symboliczne spięcie klamrą przeszłości i teraźniejszości, dzieciństwa i dorosłości. Nie da się tego opisać... 

Zrobił też ma mnie wrażenie fakt, że miejscowi doskonale wiedzą, co oglądają, znają przeszłość. Obeznani - kto, gdzie, jak - zagadywali nas i pytali o wrażenia. Podobało mi się, że to wszystko zaplanowano tu z oddechem. Eksponaty nie są tu stłoczone w jednym miejscu, człowiek może analizować się, przyglądać, przeżywać... Nie jest tak, że nagle jest sześć pamiątek i nie wiadomo na którą patrzeć. To piękne, że gdy zobaczyłem to muzeum mogłem sobie uświadomić: rzeczywistość dogoniła i potwierdziła dziecięce marzenia. Wizja została utrwalona.

not. pacz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się