Ruszyła karuzela
W Legnicy eksplodowało pierwsze I-ligowe gorące krzesło w tym sezonie, a wkrótce wylecieć ma także trener Arki.
Miesiąc temu, po meczu Miedzi z Arką, nikt nie przewidywał, że w Legnicy i w Gdyni trenerzy stracą pracę jako pierwsi. Fot. Press Focus/ Gleb Soboliev
WYDARZENIE KOLEJKI
Do niedawna 1. liga – w porównaniu z ekstraklasą czy 2. ligą – była dla trenerów oazą spokoju. W najwyższej klasie rozgrywkowej karuzela zaczęła się kręcić 22 sierpnia. Wtedy to z Wieczystej został zwolniony Kazimierz Moskal, a we wrześniu jego losy podzielili Dawid Kroczek i Dawid Szulczek w Rakowie, Tomasz Kaczmarek w Radomiaku oraz Aleksandar Vuković w Widzewie.
Natomiast na trzecim poziomie rozgrywkowym już w lipcu, jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek, Przemysław Cecherz opuścił Stalową Wolę, a po sierpniowym odsunięciu Marcina Sasala przez Świt Szczecin odnotowaliśmy wrześniowe pożegnania Kamila Kuczery w Resovii i Jarosława Skrobacza w Stali Stalowa Wola. Jednak czas spokoju na zapleczu ekstraklasy też już dobiegł końca.
Był liderem
Niespodziewanie, bo przecież w dniach obchodów świętowania 55-lecia klubu, pracę w Miedzi stracił Janusz Niedźwiedź. To, że 5 sierpnia ubiegłego roku przejął zespół zajmujący ostatnie miejsce i podpisał kontrakt do 30 czerwca 2027 roku, już nie ma znaczenia. Także to, że zespół pod jego wodzą zakończył poprzedni sezon na 8. pozycji ze stratą dwóch punktów do strefy barażowej, a w obecnych rozgrywkach po sześciu kolejkach był liderem, też jest tylko „prehistorią”. Po porażce ze Stalą Rzeszów 2:3 kontrakt ze szkoleniowcem został rozwiązany.
Inna opcja
Jako powód rozstania działacze z Legnicy podali: „Ostatnie wyniki i gra zespołu dalekie były od oczekiwań. W czterech ostatnich ligowych i pucharowych meczach nasi piłkarze zanotowali 3 przegrane, jedno spotkanie remisując. Dodajmy, że Miedź po 9. kolejkach sezonu 2026/27 Betclic 1. Ligi na koncie ma już 3 porażki”.
Takie jest spojrzenie zarządu, natomiast fakty są następujące: Miedzianka zajmuje 5. miejsce i ma dwa punkty straty do wicelidera. Tylko cztery zespoły strzeliły więcej goli, a tylko trzy straciły mniej. Ktoś, analizując te cyfry, mógłby stwierdzić, że powodów do paniki nie widać. W Legnicy jest jednak inna koncepcja i włodarze klubu uznali, że moment przed trzytygodniową przerwą w rozgrywkach jest najlepszy na zmianę.
Kroczek z przodu
Nikomu z kibiców nie trzeba przypominać, że skoro miejsce się zwolniło, to musi zostać zajęte – w myśl tradycyjnej formuły „umarł król, niech żyje król”. Od razu pojawiła się litania z nazwiskami wolnych szkoleniowców. Na najwyższe miejsce wśród kandydatów szybko wysunął się Dawid Kroczek. 37-latek urodzony w Łodzi samodzielną pracę z seniorami rozpoczął w 2019 roku w Sokole Aleksandrów Łódzki. Przez Resovię i Unię Skierniewice na ekstraklasowe boiska wypłynął 5 kwietnia 2024 roku jako tymczasowy trener Cracovii.
Okres próbny poszedł na tyle dobrze, że 23 maja podpisał kontrakt do końca kolejnego sezonu. Wypełnił swoje zadanie i z podniesioną głową odchodził z drużyny, która zakończyła rozgrywki na 6. miejscu. Przeszedł do sztabu szkoleniowego Rakowa, żeby 4 maja tego roku przejąć częstochowski zespół po zwolnieniu Łukasza Tomczyka. Doprowadził wprawdzie drużynę do 4. miejsca i europejskich pucharów, które... „pogrzebały” nadzieje trenera na zadomowienie pod Jasną Górą. 31 sierpnia usłyszał: „panu już dziękujemy”, ale jak widać, nadal jest ceniony wśród polskich działaczy.
Drugim wariantem jest asystent Marka Papszuna z Legii – Artur Węska.
82 dni zamiast 2 lat
Natomiast tylko jeden – szczeciński – kierunek pojawił się, gdy w Gdyni po porażce Arki z Pogonią Siedlce planuje się zwolnienie Marka Jarolima. Miał pracować 2 lata, a jego misja (jeszcze) trwa obecnie... 82 dni. Jego następcą ma zostać Robert Kolendowicz, znany głównie z pracy w Pogoni, a od 16 września 2025 roku pozostający bez zatrudnienia, albo Tomasz Grzegorczyk, który jesienią 2025 prowadził tymczasowo Arkę i z 14 spotkań aż 11 razy wygrał! A może... obaj, bo w ubiegłym roku wspólnie pracowali w Szczecinie?
Jerzy Dusik
