Ruch swoje zrobił
Niebiescy złożyli formalny wniosek o miejskie pieniądze. Ich temat może się rozstrzygnąć jeszcze w lutym.
Wkrótce 14-krotni mistrzowie Polski będą mogli świętować otrzymanie kilkumilionowej dotacji. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Uchwała chorzowskiej rady miasta, która traktowała o dotacjach celowych dla klubów sportowych, jasno opisywała, że jeśli klub chce otrzymać wsparcie finansowe, musi złożyć odpowiedni wniosek do 13 lutego – czyli do zeszłego piątku. Jak łatwo się domyślić, piłkarski Ruch dotrzymał terminu i teraz pozostaje mu czekać na decyzję.
Wszystko się zgadza
O przyznaniu (lub nie) dotacji decyduje specjalna komisja, którą powołał prezydent miasta Szymon Michałek. Ma ona 14 dni na zaopiniowanie wniosku, z czego protokół przedkłada potem prezydentowi. To on ostatecznie zadecyduje, czy miejska kasa zostanie przelana, czy nie. Mając jednak na uwadze, jak wielką rolę odgrywa w prezydenturze Michałka Ruch, można zakładać, że wszystko jest już tylko formalnością.
Co ciekawe, w uchwale przedstawiono wzór, jaki ma być stosowany do ustalania wysokości dotacji. By ją otrzymać, należy pomnożyć trzy elementy – kwotę bazową, współczynnik sukcesu i współczynnik poziomu rozgrywek. Ich wysokość określał prezydent. W jego zarządzeniu sprzed tygodnia określono, że dla piłki nożnej mężczyzn kwota bazowa wynosi 4,85 mln zł. Współczynnik sukcesu – uzależniony od miejsca w lidze na moment złożenia wniosku – to 0,7 dla drużyn poniżej 5. miejsca (jak Ruch). Współczynnik poziomu rozgrywek to 2 (z racji drugiego szczebla, tj. I ligi piłkarskiej). Mnożąc te trzy liczby wychodzi 6,79 mln zł. To kwota w praktyce równa tej, o której mówi się w kontekście miejskiego wsparcia od tygodni (6,8 mln). Rzecz jasna tajemnicą poliszynela jest to, że nie mówimy tutaj o przypadku. Niebiescy mieli otrzymać konkretne środki o konkretnej wysokości, więc dostaną, a wszystko odbywa się w sposób w pełni legalny i zgodny z przepisami.
Pamiętajmy o dziurze
Niech nikt jednak nie myśli, że fakt nadchodzącej dotacji oznacza dla Ruchu finansowe eldorado. W praktyce bowiem mowa o pieniądzach, które klub miał wkalkulowane w przedsezonowy budżet, a środki te dotyczą zarówno zaległego 2025, jak i bieżącego 2026 roku. To nie są żadne fundusze „ekstra”. To, że Ruch nie wpadł w poważniejsze problemy, czekając kilka miesięcy na obiecane pieniądze, jest efektem ciężkiej pracy i może odrobiny szczęścia oraz wyrozumiałości. Pamiętajmy, że mniej więcej milion rocznie trzeba przeznaczać na Stadion Śląski, a są jeszcze różne inne zobowiązania do zapłaty.
Ciekawostkę można znaleźć w opublikowanym ostatnio raporcie finansowym Niebieskich, prezentującym dane za ostatni kwartał i półrocze. Uwagę przykuwa kapitał własny za drugą połowę 2025 roku. Na początku tego okresu wynosił on 142 tys. na plusie, a pod koniec roku... 6,5 mln zł na minusie. Rok wcześniej w analogicznym okresie zaczęło się od 1,4 mln na minusie, a skończyło 2,65 na plusie, zaś Ruch w raporcie chwalił się „pierwszym od wielu lat dodatnim kapitałem własnym”, co miało stanowić „efekt wieloletniego planu odbudowy”. W 2023 roku kapitał własny w tym okresie pozostawał niemal niezmieniony – od minus 2,68 mln do minus 2,85 mln. Rzecz jasna należy pamiętać, że jedna tabelka z prostymi danymi nie oddaje złożoności finansowego funkcjonowania klubu, aczkolwiek taka zależność nie jest też przypadkiem. Trzeba też pamiętać, że jesienią mówiło się o dziurze budżetowej wynoszącej 7 mln zł, z czego połowa była obiecana od miasta (i wkrótce zostanie przelana), a połowa od prywatnych akcjonariuszy (z czego część została przekazana jeszcze jesienią).
Poza tym, jak wspominaliśmy w zeszłym tygodniu, na dniach ma zostać ogłoszony przetarg na budowę stadionu przy Cichej – podobno dzisiaj lub jutro.
Piotr Tubacki
