Ruch Chorzów „odchudza” kadrę

Artur Pląskowski nie przekonał do siebie trenerów Ruchu i w każdej chwili może zmienić klub. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Ruch Chorzów „odchudza” kadrę
Wczoraj pisaliśmy o kwestii trenera, jego przyszłość cały czas się waży, ale równie ważne zmiany zachodzić będą w samej drużynie.
Z potrzeby zmian i redukcji w kadrze „Niebieskich” zdają sobie sprawę wszyscy. Ruch jesienią w lidze „grał” 29 zawodnikami, ale liczba piłkarzy sprawdzonych, na których trenerzy mogli opierać się w każdym spotkaniu, była bardzo skromna. - Jeżeli chcemy myśleć o utrzymaniu, to na pewno musimy wzmocnić zespół. Przede wszystkim musimy także go przebudować, bo nie może być tak, że nas jest 31. Wtedy jest naprawdę ciężko, by czuć się w tym zespole potrzebnym, a to jest bardzo ważne, by zawodnik wiedział, że ma jakąkolwiek szansę, a nie, że tylu samo zawodników nie jedzie na mecz i tylu samo jedzie - mówił w kulisach klubowych w Ruch TV po meczu z Łódzkim Klubem Sportowym trener Jan Woś.
Najprawdopodobniej Ruch będzie chciał pożegnać się z ośmioma zawodnikami, którzy jesienią grali bardzo mało lub w ogóle. Wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów dostaną: Jakub Bielecki, Paweł Baranowski, Remigiusz Szywacz, Wiktor Długosz, Jan Sedlak, Kacper Skwierczyński, Maciej Firlej i Artur Pląskowski.
Obecność kilku z nich na tej liście jeszcze latem z pewnością byłaby zaskoczeniem, bo w poprzednim sezonie byli mocnymi punktami w pierwszoligowym Ruchu. Mowa tu przede wszystkim o Jakubie Bieleckim, czy Janie Sedlaku. Zwłaszcza ten pierwszy bardzo mocno przyczynił się do odbudowy „Niebieskich”, w drużynie był od 3. ligi. W tym sezonie zagrał jednak tylko w czterech meczach, trzech na starcie sezonu oraz w późniejszym spotkaniu z Pogonią Szczecin i nie obronił swojej pozycji z poprzednich rozgrywek. Z czasem musiał ustąpić miejsca Michałowi Buchalikowi, a następnie Krzysztofowi Kamińskiemu. Czech z kolei zagrał tylko 40 minut.
Wiosną swoją cegiełkę w drodze do awansu do ekstraklasy dołożyli również Remigiusz Szywacz oraz Paweł Baranowski. Jesienią jednak ich występy były mocno rozczarowujące - żaden z nich w ostatnich tygodniach nie był w kadrze meczowej.
Z zawodników pozyskanych latem najprawdopodobniej z drużyny odejdą Wiktor Długosz i Maciej Firlej. Zwłaszcza postawa tego pierwszego jest sporym rozczarowaniem. Ruch latem wypożyczył bowiem gracza z zespołu mistrza Polski, który w Rakowie w ubiegłym sezonie rozegrał 544 minuty. W zespole z ulicy Cichej zmagał się co prawda z problemami zdrowotnymi, miał również swoje pozytywne momenty, ale oczekiwania wobec niego były zdecydowanie większe. Łącznie w Ruchu zaliczył 203 minuty. Podobnie można traktować półroczny pobyt na Śląsku Macieja Firleja, który trafił do Ruchu ze Znicza Pruszków w momencie, gdy ten awansował do I ligi. Jedynie ligowy mecz z Pogonią rozpoczął w podstawowym składzie. Z Ruchem związał się roczną umową z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
Wiele wskazuje na to, że ostatnie tygodnie nie zmienią wiele w sytuacji Artura Pląskowskiego. Napastnik, który został przywrócony przez Jana Wosia do pierwszej drużyny i w dwóch ostatnich meczach pojawił się nawet na boisku, jednak trenerów do siebie nie przekonał. Co innego Łukasz Moneta, który latem był w podobnej sytuacji, ale jesienią dobrymi występami, zwłaszcza w drugiej części rozgrywek, przekonał do siebie sztab trenerski.
Zmiany będą także wśród młodzieżowców. 20-letni Kacper Skwierczyński może rozglądać się za nowym klubem, natomiast Ruch - o czym informowaliśmy już dwa dni temu - ma na oku kilku młodych zawodników, głównie z II ligi, spełniających kryterium wiekowe.
(TD)
