Rozpoznanie walką

Drużyna trenera Petera Struhara zwycięstwo ze Skrą Częstochowa po prostu wymęczyła.

Farid Ali (przy piłce) obiecuje, że jemu oraz kolegom z drużyny nie zabraknie ambicji i woli walki. Fot. Arkadiusz Kogut/gksjastrzebie.com

GKS JASTRZĘBIE

W piątkowym meczu przeciwko Skrze Częstochowa (1:0) na ławce rezerwowych drużyny z Harcerskiej zabrakło odpowiedzialnego za szkolenie bramkarzy 30-letniego Bartosza Szelonga. W tym konkretnym meczu zastąpił go Piotr Paś. Powód swojej absencji trener Szelong wyjaśnił mi w sobotę podczas meczu hokejowego JKH GKS Jastrzębie - Re-Plast Unia Oświęcim. - Po zakończeniu meczu w Szczecinie ze Świtem podszedłem do sędziego głównego (w tym spotkaniu boiskowe spory rozstrzygał 26-letni Szymon Rutkowski z Bydgoszczy - przy. BN) i powiedziałem do niego: „Nie mam do pana pretensji o podyktowanie rzutu karnego przeciwko nam, tylko dlaczego w identycznej sytuacji po drugiej stronie boiska nie przyznał pan nam karnego?”. On natychmiast pokazał mi czerwoną kartkę i był koniec rozmowy.

„Bedi” wciąż kontuzjowany

Od miesiąca daremnie szukać w składzie GKS-u Jastrzębie 29-letniego napastnika, Michała Bednarskiego. Najlepszy snajper zespołu (8 goli w meczach Betclic 2. Ligi) z Harcerskiej po raz ostatni pojawił się na boisku 1 marca w meczu przeciwko liderowi rozgrywek, Pogoni Grodzisk Mazowiecki (3:0). Wszedł na boisko w 60 minucie spotkania, zmieniając Szymona Matyska. - Myśleliśmy, że uda się postawić Michała na nogi do środowego meczu z Olimpią Elbląg, ale jest to wykluczone - powiedział, rozkładając ręce trener jastrzębian, Peter Struhar. - Cały czas odczuwa ból w kolanie, zbiera mu się w nim płyn, więc najszybciej będzie mógł chyba zagrać z Wieczystą Kraków, z którą zmierzymy się w niedzielę, 13 kwietnia. Ale to wciąż nic pewnego.

Bez finezji

Bohaterem ostatniego meczu ze Skrą był 33-letni Farid Ali, który strzelił jedynego gola. - Całe spotkanie to była walka - powiedział przed kamerą klubowej telewizji ukraiński pomocnik. - Normalnej gry, takiej technicznej, raczej było niewiele, kibice mogli tego nie zauważyć. Obie drużyny zażarcie walczyły, więc było za mało miejsca, by pograć efektownie. Nikt nie odpuszczał, czy to Skra, czy my, więc tak to wyglądało. Wiedzieliśmy, że ten mecz jest bardzo ważny dla nas, bo punkty są nam bardzo potrzebne, by utrzymać się w 2. lidze. Zostawiliśmy na boisku całe serducho, więc zwycięstwo jest zasługą wszystkich chłopaków. Co powinniśmy poprawić przed środową potyczką z Olimpią Elbląg? Zawsze jest coś do poprawy, żeby być lepszym. Zarówno jako drużyna, jak i każdy z zawodników indywidualnie. Nasi trenerzy spokojnie zobaczą ten mecz i go przeanalizują, a potem powiedzą, jakie były mankamenty w naszej grze, które trzeba niezwłocznie poprawić. Po prostu w najbliższym meczu musimy zagrać jeszcze lepiej i zwyciężyć.

Bogdan Nather