Rozdrażnione Lwy

Gdańszczanie nadal pozostają w grze o miejsce w play offie.

Jedynie Voitto Koykka od początku grał równo, ale postawa jego kolegów mocno falowała. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

PLUSLIGA

Kto nie wygrywa w trzech setach, ten przegrywa po tie-breaku – ta maksyma pasuje jak ulał do meczu gdańskich Lwów ze spadkowiczem z Częstochowy. Zespół trenera Lubomira Travicy miał znakomitą okazję, bowiem w trzeciej odsłonie wyraźnie prowadził, ale nieznacznie przegrał. A potem losy tej potyczki się odwróciły i gospodarze zdobyli dwa punkty. Gdańszczanie skomplikowali sobie sytuację, ale ciągle pozostają w rywalizacji o play off.

Gdyby siatkarze z Częstochowy tak się prezentowali w całym sezonie, o spadku z elity nie byłoby mowy. Być może nieuchronna degradacja sprawiła, że pozbyli się presji i w rezultacie mogli zademonstrować gamę umiejętności. W końcu zobaczyliśmy zespół, a nie zbiór indywidualności. Luciano De Cecco dobrze kierował kolegami i dokonywał właściwych wyborów. Po dłuższej przerwie w wyjściowym składzie pojawił się utalentowany Jakub Kiedos, który systematycznie punktował. Mocno go wspierał Milad Ebadipour i przewaga Politechniki w pierwszym secie wzrosła do czterech „oczek” (21:17). Gospodarze próbowali odrabiać straty, bo asem serwisowym popisał się Joe Worsley. Przy stanie 24:21 Patrik Indra świetnym atakiem zdobył decydujący punkt.

Słabiej niż zwykle prezentował się atakujący gospodarzy Aleksiej Nasewicz i trener Mariusz Sordyl musiał dokonać zmiany. Na parkiecie pojawił się Damian Schulz. Zresztą tych rotacji było więcej, bo szkoleniowiec co rusz był zmuszony wymieniać zawodników na poszczególnych pozycjach. Jedynie fiński libero Voitto Koykka pozostawał na boisku.

Po pierwszym secie miejscowi kibice byli zdumieni postawą swoich ulubieńców. W drugiej odsłonie wydawało się, że wszystko wraca do normy. Gospodarze prowadzili kilkoma punktami (18:13 i 20:14) i nikt nie dopuszczał myśli, że mogą przegrać tę partię. „Wejście smoka” miał jednak Samuel Jeanlys, który zaliczył dwa asy oraz kilka udanych ataków. Goście doprowadzili do remisu 22:22, a następnie zdobyli trzy punkty z rzędu! Trener Sordyl był purpurowy z wściekłości.

A w trzecim secie role się odwróciły, bo siatkarze z Częstochowy przez cały czas prowadzili (było nawet 16:9), ale w najmniej oczekiwanym momencie stracili koncentrację. Duet Piotr Orczyk - Tobias Brand solidnie punktował, doprowadzając do 22:22. Tym razem zwycięski punkt zdobył Schulz. Mecz, ku zaskoczeniu widzów, nabrał dodatkowych rumieńców.

Gospodarze uwierzyli, że jeszcze nic straconego i w połowie czwartej partii prowadzili 16:13. A potem skrzętnie zbierali punkt po punkcie, zaś goście sprawiali wrażenie sparaliżowanych i ostatecznie przegrali do 16. W tie-breaku już nie mogli się pozbierać, choć początek mieli obiecujący. Gdańszczanie przejęli jednak inicjatywę i wzbogacili się o 2 punkty. Nadal pozostają w grze o miejsce w play offie, jednak w kolejnych meczach od początku bardzo poważnie muszą podejść do swoich obowiązków.


◼ Energa Trefl Gdańsk - Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:2 (21:25, 22:25, 25:23, 25:16, 15:10)

GDAŃSK: Worsley (3), Brand (23), P. Nowakowski (3), Nasewicz (7), Orczyk (14), M’Baye (8), Koykka (libero) oraz Kogut, Sobański, Schulz (12), Pietraszko (6). Trener Mariusz SORDYL.
CZĘSTOCHOWA: De Cecco, Ebadipour (8), Adamczyk (10), Indra (17), Kiedos (22), Popiela (6), Makoś (libero) oraz Kowalski, Jeanlys (5), Sługocki, Radziwon (4), Nowak (1). Trener Lubomir TRAVICA.

Sędziowali: Sławomir Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle) i Wojciech Maroszek (Żory). Widzów 2200.

Przebieg meczu
I: 9:10, 12:15, 17:20, 21:25.
II: 8:10, 15:13, 20:14, 22:25.
III: 6:10, 9:15, 18:20, 25:23.
IV: 10:7, 15:13, 20:16, 25:16.
V: 5:3, 10:7 15:10.

Bohater - Voitto KOYKKA. 

(sow)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się