Rozbili bank
Luis Palma zostaje w Poznaniu! Lech pobił własny rekord transferowy.
Luis Palma wciąż będzie czarował swoją grą w Poznaniu. Fot. Paweł Jaskółka / Press Focus
Saga związana z negocjacjami pomiędzy szkockim Celtikiem a mistrzami Polski została zakończona. W ostatnim tygodniu pojawiało się wiele spekulacji – od zbijania ceny przez Lecha do definitywnego odejścia Luisa Palmy, który miałby trafić do Sevilli. Władze Kolejorza przecięły jednak wszystkie plotki, zagrały grubo i pokazały własne ambicje.
Dwa rekordy w dwa okienka
Do zarządzających klubem w Poznaniu przylgnęła łatka skąpców. Kibice co okienko twierdzili, że kiedy jest szansa na porządne wzmocnienie zespołu jakimś zawodnikiem, to u prezesów Karola Klimczaka i Piotra Rutkowskiego pojawiają się węże w kieszeni. Jednak już poprzednie okienko transferowe przyniosło pewną zmianę. Lech wydał wtedy dużą kwotę na transfery, pobijając przy tym swój rekord. Około 2,3 miliona euro kosztować miał Yannick Agnero ściągnięty ze szwedzkiego Halmstad. Iworyjczyk na razie się nie sprawdził, ale w klubie wierzą, że prędzej czy później da odpowiednią jakość.
W tym tygodniu Lech ponownie pobił swój rekord. Luis Palma był wypożyczony z Celticu, ale w umowie była zapisana kwota wykupu, bagatela 4 miliony euro! W Poznaniu otwarcie mówiono, że to ogromne pieniądze i taką decyzję trzeba dokładnie przemyśleć. Władze to zrobiły i postanowiły zaryzykować. Honduranin został wykupiony i podpisał kontrakt do końca czerwca 2029 roku. – To dla mnie wielka radość, niezmiernie się cieszę z tego ruchu! Jestem bardzo szczęśliwy w Lechu, a wraz z rodziną świetnie czujemy się w Poznaniu – powiedział Palma cytowany przez klubowe media.
Ten ruch ma sens. Klub wydaje duże pieniądze, ale na zawodnika sprawdzonego, który udowodnił, że w piłkę grać potrafi i – co najważniejsze – podpiera to liczbami. Skrzydłowy realnie przyczynił się do zdobycia mistrzostwa i dojścia do 1/8 finału Ligi Konferencji, zdobywając 12 goli i zaliczając 10 asyst w 47 spotkaniach.
To nie koniec zakupów
Lech określił swoje priorytety transferowe na letnie okienko i chce wzmocnić się na pięciu pozycjach. Kolejorz szuka bramkarza, ponieważ zielone światło na odejście dostał Bartosz Mrozek. Na celowniku znalazł się 29-letni Mateusz Lis, który w Turcji w barwach Goztepe zaliczył 16 czystych kont w 34 ligowych spotkaniach.
W Poznaniu chcą także środkowego pomocnika, który zastąpi Antoniego Kozubala, bo ten także ma zgodę na transfer do lepszego klubu. W ostatnich dniach pojawiła się kandydatura Tamara Svetlina z Korony Kielce. Potrzebny jest także nowy skrzydłowy, który będzie lepszy od pożegnanego Taofeeka Imsaheela. – Mamy zastrzeżenie do liczb. W pucharach ok, w lidze słabiej, wiemy o tym, że to jego wykończenie nie jest takie, jak pozostałych naszych skrzydłowych. Chcemy mieć jeszcze bardziej jakościową kadrę, chcemy mieć w drużynie jeszcze lepszą rywalizację z Patrikiem Walemarkiem – tłumaczył taką decyzję dyrektor sportowy Tomasz Rząsa.
Trener Niels Frederiksen widziałby także nowego piłkarza na lewej obronie (przy możliwym odejściu Michała Gurgula) oraz na pozycji stopera. Wciąż nowego kontraktu nie podpisał Antonio Milić, a jego umowa wygasa pod koniec czerwca. Władze poznańskiego klubu czeka zatem niezwykle intensywny czas dozbrajania się. Klub na wzmocnienia chce przeznaczyć około 10 milionów euro. Odejmując od tego wykup Palmy, wciąż pozostaje 6 mln, za które można sprowadzić dobrych zawodników.
Miłosz Cebo
