Równa stawka

Przed nami najważniejsza część sezonu, czyli walka o medale. W półfinałowych parach faworytów nie ma.

Bielszczanki nie zamierzają poprzestać na półfinale. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus

TAURON LIGA

Pierwszą półfinałową parę tworzą DevelopRes Rzeszów i BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała. Dla rzeszowianek to już dziewiąty półfinał z rzędu. Pięć ostatnich wygrywały, ale w finale już nie dały rady – czterokrotnie Chemikowi Police i raz ŁKS-owi Commercecon Łódź. Teraz w Rzeszowie liczą wreszcie na złoto. Właśnie po to na finiszu rundy zasadniczej zmieniono trenera, kiedy Michała Maska zastąpił Stephane Antiga. – Mamy cel: wygrać mistrzostwo Polski. Wiemy, że to jest możliwe do osiągnięcia, ale wcale nie takie łatwe, bo mimo że nie ma już tak mocnego Chemika Police, jak w poprzednich latach, to BKS, PGE Grot Budowlani i ŁKS Commercecon, potrafią bardzo dobrze grać – podkreślił Francuz, po objęciu zespołu. – Oczywiście czujemy presję, bo zawsze jest możliwość porażki, ale my tak na to nie patrzymy. Skupiamy się na tym, co jest możliwe do osiągnięcia i wygrania. Jestem po to w tym zespole nie tylko dlatego, że cieszę się z powrotu do Rzeszowa, ale dlatego, że chcę uczestniczyć w tej niezwykłej przygodzie, jaką jest końcówka sezonu i walka o mistrzostwo Polski – zaznaczył.

Developres jak do tej pory ma za sobą bardzo dobry sezon, bo wygrał już Puchar Polski, był w ósemce Ligi Mistrzyń i wygrał pierwszą część rozgrywek. Ma też patent na bielszczanki. W fazie zasadniczej wygrał dwukrotnie – u siebie po tie-breaku, a na wyjeździe 3:1. Pokonał też BKS w półfinale Pucharu Polski (3:0).

Siatkarki z Bielska-Białej wcale jednak nie stoją na straconej pozycji. Mają sporo atutów. Wszystkie zawodniczki muszą jednak zagrać na wysokim, równym poziomie. Ostatnio z tym było różnie. Słabszy moment miała bowiem Kerty Laak. – Trzeci rok z rzędu jesteśmy w najlepszej czwórce mistrzostw Polski i możemy być z tego dumni. Gdy po kilku latach wchodziliśmy do tej czwórki, było to coś dużego. Teraz wiemy, że potrafimy grać na wysokim poziomie i chcemy grać o medale. Czwarte miejsce w tym roku nikogo nie zadowoli, będziemy walczyć o to, aby być jak najwyżej – mówił po awansie do półfinału Bartłomiej Piekarczyk, trener bielszczanek.

W poprzednim roku BKS i DevelopRes również mierzyły się w półfinale i górą były rzeszowianki, które wygrały dwa spotkania po 3:2.

Druga półfinałowa para jest równie ciekawa. Dojdzie w niej do derbów Łodzi, ŁKS Commercecon kontra PGE Grot Budowlani. W tym pierwszym klubie – tak jak w DevelopResie – zdecydowano się na ryzykowny krok, tuż przed play offem zmieniając szkoleniowca. O ile w Rzeszowie postawiono na doświadczonego fachowca, o tyle w ŁKS-ie schedę po Alessando Chiapinnim przejął Zbigniew Bartman, debiutant na ławce szkoleniowej.

Siatkarki spod szyldu ŁKS w ćwierćfinale napotkały niespodziewanie silny opór ze strony ITA Tools Stali Mielec. Wyeliminowały ją, ale potrzebowały do tego trzech spotkań. – Rywalizacja ze Stalą była męcząca i bardzo dużo kosztowała nas mentalnie. W sporcie zdarzają się różne niepowodzenia, my stawiłyśmy temu czoła i razem każdego dnia przygotowywałyśmy się, żeby dopiąć to na ostatni guzik – cieszyła się Weronika Gierszewska, atakująca ŁKS-u.

Walka o finał z PGE Grotem Budowlanymi zapowiada się na jeszcze bardziej wyczerpującą. Druga z łódzkich ekip jest bowiem w wybornej formie. W ćwierćfinale z łatwością uporała się z Metalkasem Pałac Bydgoszcz, dobrze radziła sobie też w Lidze Mistrzyń. W jej barwach błyszczą Alicja Grabka, Paulina Damaske czy Justyna Łysiak.

– Derby są specyficzne. Nie będzie łatwo wygrać, ale mentalnie jesteśmy lepiej przygotowane do tych meczów – oceniła Gierszewska.

W półfinałach rywalizacja toczy się do dwóch wygranych meczów.

(mic)