Ronaldo przecież nie kupimy+ 11.GKS Katowice

Fot. PressFocus.pl


Ronaldo przecież nie kupimy


Rozmowa z Franciszkiem Sputem, legendarnym bramkarzem GKS-u Katowice


Jak pan ocenia jesienną rundę w wykonaniu GKS-u?


- Różnie to bywało. Były dobre mecze, były słabsze. Nie mieliśmy niekiedy szczęścia, bo traciliśmy głupie bramki. Nie wiem czy tę rundę można uznać za udaną, ale twierdzę, że jest potencjał i ostatnim zwycięstwem GKS sprawił sobie wesołe święta. To jest dobry prognostyk na przyszłość. Można powalczyć jeszcze o to, żeby być w strefie barażowej. Wydaje mi się, że o 1. i 2. miejsce walczy zbyt dużo dobrych drużyn, ale walka o miejsce barażowe jest w zasięgu GKS-u.


Katowiczanie dobrze rozpoczęli sezon, ale później nie byli w stanie wygrać 8 ligowych meczów z rzędu. Skąd takie załamanie?


- Trudno powiedzieć, bo nie jestem w środku klubu i nie wiem co się w nim dzieje. Początek sezonu rzeczywiście był bardzo dobry, piłkarze grali dobrze. Potem coś się zacięło. Tylko jeden czy dwa mecze mnie ominęły, więc widziałem, że gra była niezła, ale zawsze liczy się wynik. Niekiedy zaprzepaściliśmy mecze, które powinniśmy wygrać, a najbardziej boli to, że wiele z nich odbyło się na naszym boisku. Kibic chce zwycięstw u siebie! Musimy też jednak zdawać sobie sprawę z tego, że kadrę mamy taką, jaką mamy. Trener ma wpływ, ale boisko weryfikuje zawodników. Po dobrym początku zespół się zaciął, ale wiem, że tak się zdarza. A najgorsze jest to, że jak drużyna się zatnie, chce się na gwałt odbić. Tak się jednak nie da. Nie jest jednak dużo punktów straty do strefy barażowej, żeby się jeszcze załapać na walkę o najwyższe cele.


Kibice domagają się zwolnienia trenera Rafała Góraka. Taka zmiana przyniosłaby pozytywny efekt?


- Spędziłem w GKS-ie jako piłkarz 20 lat i 4 miesiące. Przeżyłem ponad 20 trenerów. Gdy przychodzi nowy trener, jest nowy bodziec, nawet dla tych, co czują się - mówiąc po śląsku - blank pewni. Przy zmianie trenera myślą o tym, że jest nowy i pojawia się werwa, mobilizacja. Czy to zadziała na dłuższą metę? Trener jest ważny, układa zespół w odpowiedni sposób. Jednak cokolwiek by zrobił, zawsze weryfikuje boisko. Choćby się nie wiadomo jaką taktykę ułożyło, za 15 minut i tak wszystko może się zmienić, a zawodnicy muszą sobie dać radę.


Gdzie widzi pan największe braki GKS-u?


- W obronie GKS jest solidny. W pomocy jest kilku zawodników, ale wszystko zależy od ustawienia. Ostatnio druga linia grała na w miarę dobrym poziomie. W ataku natomiast mamy naszego strzelca Bergiera. Jednak jego zadania nie ograniczają się do zdobywania bramek. Gra obronna zaczyna się właśnie od napastnika. Na boisku trzeba robić wszystko, żeby w fazie ataku mieć jednego zawodnika więcej od przeciwnika, ale też nie można zapominać, że jak się coś zepsuje, to trzeba tak szybko wracać, żeby w obronie było jednego albo dwóch więcej! Dlatego właśnie gra obronna zaczyna się od przodu i jeśli to będzie się zazębiało, będzie dobrze. Mamy to, co mamy, Ronaldo przecież nie kupimy. Trzeba robić wszystko, żeby z tego materiału co mamy, zszyć całe ubranie, a nie tylko spodnie.


Czy GKS ma pana zdaniem jeszcze szansę na odrobienie strat?


- Do czerwca jest sporo czasu. To jest tylko piłka nożna i możemy jeszcze awansować. W 2024 roku ma zakończyć się budowa stadionu, więc najlepiej byłoby już teraz dostać się ekstraklasy. Jeśli nie uda się teraz, trzeba zrobić wszystko, żeby w kolejnych rozgrywkach już się w niej znaleźć. Gdy pyta pan czy GKS awansuje, to mogę tylko wznieść ręce i powiedzieć, że to wie tylko „ten u góry”.


Rozmawiał Kacper Janoszka