Ronald Koeman
SELEKCJONER
PRESS_FOCUS
ANP/SIPA USA
Nie Pep Guardiola, nie Julio Salinas, i nawet nie słynny Christo Stoiczkow, ale właśnie płowowłosy i zazwyczaj myślący głównie o obronie własnej bramki Ronald Koeman (dziś 62 lata) dał w 1992 roku FC Barcelonie wymarzony – bo pierwszy w historii – triumf w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. 70 tysięcy widzów na trybunach Wembley – i miliony przed telewizorami – otwarły usta ze zdziwienia, gdy w 112 minucie ostatniego finału PEMK (zaraz potem nadeszła era Ligi Mistrzów i skończył się romantyczny czas „maluczkich” zdolnych sprawić niespodziankę) holenderski stoper Barcy z rzutu wolnego z 25 metrów posłał petardę, której Gianluca Pagliuca – genialny między słupkami bramki Sampdorii – nie był w stanie obronić. Po końcowym gwizdku jako pierwszy na szyję autora gola rzucił się ówczesny szkoleniowiec Blaugrany, Johann Cruyff. A potem objął rodaka w pasie i dźwignął go wysoko, ryzykując przepuklinę – kawał chłopa jest przecież z Ronniego... Swoją drogą – to był drugi triumf Koemana w PEMK: wcześniejszy zaliczył go z ojczystym PSV Eindhoven. Grał też w dwóch pozostałych wielkich firmach holenderskich: Ajaxie oraz Feyenoordzie. I wszystkie je później poprowadził z ławki!
Od rodaków – by przywołać obrazek uścisków z Cruyffem - zaczynał też karierę trenerską, asystując w reprezentacji swego kraju Guusowi Hiddinkowi, a w Barcelonie – Louisowi van Gaalowi. Potem poszedł na swoje. Ma w trenerskim CV wielkie kluby (Valencię i Barcelonę, Southampton i Everton, Benficę), ale po mistrzostwo sięgał wyłącznie w Holandii. Nic dziwnego, że w końcu dostał również pałeczkę dyrygenta w narodowym zespole „Pomarańczowych” (jako piłkarz był z nimi mistrzem Europy w 1988). Zostawił ich co prawda dla pracy na Camp Nou, ale od 1 stycznia 2023 wrócił na selekcjonerską posadę i teraz ma wśród kibiców holenderskich rzeszę autentycznych wyznawców. Tych jednak, co odliczają już dni do końca jego kontraktu (wygasa z końcem gier Holendrów w finałach MŚ) też jest jednak całkiem sporo.
