Romka do kadry!
Będąca w wysokiej dyspozycji Romana Roszak poprowadziła Piotrcovię do zwycięstwa w Kobierzycach.
Romana Roszak (z lewej) nic sobie nie robiła ze ścisłego krycia rywalek. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
LOTTO SUPERLIGA KOBIET
Mecz Kobierek z Piotrcovią uchodził za hit 5. serii i trudno się temu dziwić. Spotkały się bowiem zespoły, które w tym sezonie jeszcze nie zaznały goryczy porażki, a miejscowe otwierały tabelę. Było więc jasne, że po tym spotkaniu ktoś będzie smutny. Trudno w to uwierzyć, ale obie drużyny - licząc wszystkie rozgrywki - stanęły przeciwko sobie już 40. raz. Chęć sięgnięcia po pełną pulę w obu obozach była olbrzymia. Lepiej usposobione były przyjezdne i tylko dobrej postawie Victorii Sałtaniuk gospodynie mogły zawdzięczać, że rywalki za bardzo nie odjechały. Po drugiej stronie dwoić i troić próbowała się Karolina Sarnecka, ale odbiła raptem jedną z dziesięciu piłek. Złapać karnego nie zdołała też Antonina Cieślak, więc na kolejną „siódemkę” weszła Patrycja Chojnacka. Obroniła rzut Anny Mączki i od 15 minuty praktycznie nie zeszła z posterunku. „Pati” zna każdy kąt kobierskiej hali i miała coś do udowodnienia. Broniła z wyczuciem, ale i ze sporym szczęściem, celebrując każdą z ośmiu interwencji (36%). Jej postawa została doceniona po końcowej syrenie przez Romanę Roszak. Liderka Piotrcovii rozpoczęła mecz w długim kucyku i do przerwy jej drużyna przegrywała. Po zmianie stron spięła włosy w dorodny kok, wręcz królując na parkiecie. Walczyła w obronie, rozdzielała piłkę w ataku, zdobywała bramki, nie myląc się z linii 7 metrów. Ktoś mógłby jej zarzucić niski (47%) poziom skuteczności rzutowej, ale wszyscy chcieliby taką postać w zespole. Nic dziwnego, że Romka została MVP tego emocjonującego starcia. Prowadzenie przechodziło w nim z rąk do rąk, ale jak w 38 minucie wyszły na nie Piotrkowianki, to tylko dwukrotnie pozwoliły Kobierkom wyrównać. Te mogły to uczynić po raz trzeci i doprowadzić do rzutów karnych, ale Chojnacka złapała piłkę po próbie Zuzanny Ważnej z rzutu wolnego! - To był bardzo trudny mecz, tym nasza radość jest większa. Nie mam pojęcia, ile rzutów obroniłam, ale to nie ma znaczenia. Liczy się to, że jesteśmy niepokonane - powiedziała Chojnacka, wypchnięta przez Roszak po odbiór nagrody dla najlepszej zawodniczki spotkania. Kosmetykami z pokaźnej torby podzieliła się z koleżankami, ale wcześniej potańczyła z nimi, ciesząc się z fotela lidera.
Brązowe medalistki zeszłego sezonu siedziały na nim zaledwie godzinę i 15 minut, bo MKS Lublin nie miał litości dla Sośnicy Gliwice i to jeden z faworytów na wszystkich spogląda z góry. Na uwagę zasłużył 4-bramkowy występ Maria Prieto. MVP poprzednich rozgrywek wróciła po kontuzji kolana.
◼ KPR Gminy Kobierzyce - Krasoń MKS Piotrcovia 25:26 (15:13)
KOBIERZYCE: Sałtaniuk, Simić - Kozioł 2, Szukal 7/6, Drażyk 2, Ważna 1, Zimnicka 3, Wiertelak 2, Meleketcewa, Buklarewicz 1, Mączka 2/1, Kostuch, Ignjatović 2, Wiśniewska 1, Pilikauskaite 2. Kary: 4 min. Trener Herlander SILVA.
PIOTRCOVIA: Sarnecka, Cieślak, Chojnacka - Królikowska 2, Nosek 6, Roszak 7/4, Noga 3, Zimny 1, Gadzina, Polańska, Olek 2, Szczukocka 1, Machnio 1, Guguljanova. Kary: 12 min. Trener Horiatu PASCA.
◼ PGE MKS El-Volt Lublin - SPR Sośnica Gliwice 38:26 (20:12)
LUBLIN: Martins, Smelcerz - Monkielewicz 1, Domagalska 4, Paulsen 3/2, Andruszak 3, Rosiak 1, Radosavljević 2, Lopes, Przywara 3, Nocuń 6, Lima 2, Pankowska, Prieto 4, Kowalik 7, Aleksandrowicz 2. Kary: 8 min. Trener Paweł TETELEWSKI.
SOŚNICA: Glosar, Osowska, Roj - Grobelna 3, Kozimur, Holińska 4, Gasević 1, Świerczek 3, Doktorczyk 5, Leśniak 4/2, Tukaj 3, Szczotka 3. Kary: 8 min. Trener Michał KUBISZTAL.
|
1. Lublin |
4 |
12 |
140:93 |
|
2. Piotrcovia |
4 |
12 |
115:91 |
|
3. Kobierzyce |
4 |
9 |
124:89 |
|
4. Zagłębie |
4 |
9 |
121:102 |
|
5. Gniezno |
4 |
6 |
118:106 |
|
6. Start |
4 |
6 |
107:127 |
|
7. Galiczanka |
4 |
3 |
105:118 |
|
8. Kalisz |
3 |
3 |
71:91 |
|
9. Radom |
4 |
0 |
102:139 |
|
10. Sośnica |
5 |
-6 |
119:166 |
Pozostałe mecze 5. serii : Gniezno - Galiczanka - czwartek 18.00, Kalisz - Start - sobota, 18.00, Radom - Zagłębie - niedziela, 15.00.
Marek Hajkowski
