Rodzaj szczególnej mobilizacji
Przy Limanowskiego zmierzą się drużyny, które w ostatnim czasie mocno rozczarowują. – Ktoś wygra, bo remis nikogo nie zadowoli – podkreślił Andrzej Kretek, były golkiper zarówno Rakowa, jak i Widzewa.
O wygranej Rakowa w Łodzi zadecydowała bramka Lamine Diaby-Fadigi (na pierwszym planie). Jak będzie w Częstochowie? Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
I trudno się z nim nie zgodzić. Raków pod wodzą Łukasza Tomczyka zdobył zaledwie dziewięć punktów w ośmiu meczach. To rezultat, który w obozie wicemistrza Polski nikogo nie satysfakcjonuje, strata do lidera wynosi już sześć punktów, a coraz więcej osób oswaja się z myślą, że obecne rozgrywki mogą być „powtórką z Dawida Szwargi” i sezonu 2023/24, gdy drużyna finiszowała na siódmym miejscu, a odbudowywać ją musiał Marek Papszun, wracając do klubu. Taki scenariusz drugi raz już raczej nie ma szans się powtórzyć, ale wariant ze zmianą szkoleniowca po sezonie ma być coraz częściej rozpatrywany. Ewentualny brak awansu do europejskich pucharów mógłby przesądzić los trenera, ale na razie nikt nie bierze go pod uwagę. Tym bardziej że Częstochowianie mają szansę dostać się tam również przez Puchar Polski.
Wyjątkowy mecz
O tamtych rozgrywkach chwilowo się w Częstochowie nie myśli. Dla kibiców liczy się tylko mecz z Widzewem, w którym wygrana ma znaczenie nie tylko sportowe, ale również prestiżowe. - Jest wielu zawodników, którzy zdają sobie sprawę, że są mecze, które bardziej podnoszą temperaturę. Ten jest właśnie takim. Wierzę w to, że stworzymy tutaj atmosferę, że rywalowi będzie trudno, a każdy z nas będzie na odpowiednim poziomie nastawienia - mówi Łukasz Tomczyk.
Przerwa na kadrę powinna być sprzymierzeńcem obu szkoleniowców, którzy mieli na dobrą sprawę pierwszą okazję, by spokojniej popracować z zespołem. Oczywiście bez zawodników, którzy otrzymali powołania do reprezentacji narodowych. W przypadku Rakowa dotyczyło to jedynie Oliwiera Zycha oraz Mitji Ilenicia. – Taka przerwa pozwala dokonać pierwszej refleksji. W natłoku meczów nie za bardzo był czas, aby skupić się na tym, co zrobiliśmy dobrze, a co źle – dodaje trener Rakowa.
Poprawić skuteczność
- Atak nie jest zły w naszym zespole, tworzymy sytuacje, wchodzimy w pole karne, mamy stałe fragmenty gry, wysokie xG; kwestią do poprawy pozostaje finalizacja tych sytuacji – szkoleniowiec wicemistrza Polski doskonale zdaje sobie sprawę, co jest największym problemem jego zespołu. Czy będzie umiał mu jednak zaradzić? Odblokować napastników miał w zamyśle sparing ze Stalą Rzeszów (5:1) i w dużym stopniu spełnił swą rolę. Na listę strzelców wpisali się: Jonatan Brunes, Leonardo Rocha (dwukrotnie), Jean Carlos Silva oraz Isak Brusberg. Ten ostatni był szczególnie łasy na kolejne trafienia.
Wiadomo jednak, że mecz kontrolny z rywalem z niższej ligi, to zupełnie inna bajka niż walka o ligowe punkty. - W poprzednim klubie robiłem wynik kompleksowością. Jeżeli drużyna nie jest kompleksowa, to ma ciężko, żeby punktować. Samym atakiem świata nie zwojujesz, choć to będzie zawsze nasz rdzeń, w sobotnim meczu również będziemy chcieli tworzyć sytuacje – zapowiada Tomczyk.
Jakiego Widzewa spodziewa się w Częstochowie? - Ma silną kadrę, jest coraz lepszy w defensywie, nie traci bramek. To może być trudny mecz pod względem kreowania szans, aby wejść w trzecią tercję, w pole karne rywala. Bardzo ważne będą stałe fragmenty gry – uważa opiekun Rakowa.
„Od lat grają tak samo”
Dla Widzewa waga meczu z Rakowem jest jeszcze większa. Porażka może go zakopać w strefie spadkowej. - Nie wyglądało to ostatnio dobrze, jeśli chodzi o nasze działania z piłką, grą ofensywną. Pracowaliśmy nad tym, bo to musi wyglądać lepiej. Jest duże pole do poprawy i mam nadzieję, że pokażemy to już w Częstochowie. Raków to zespół, który mimo zmian od lat działa wedle tego samego sposobu gry. Do tego dla niego to szczególny mecz; będzie wyjątkowo zmotywowany i musimy odpowiedzieć tym samym – mówi przed meczem szkoleniowiec gości, Akeksandar Vuković.
Jesienią Raków wygrał w Łodzi 1:0 po golu Lamine Diaby-Fadigi w doliczonym czasie gry.
Mariusz Rajek
