Rezultat na dalszym planie
Piłkarze krakowskiego beniaminka, mimo niepewności o przyszłość, pokazują na murawie, że walczą o awans.
Michał Pazdan (nr 2) w meczu przeciwko GKS-owi Tychy. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
WIECZYSTA KRAKÓW
To było spotkanie, po którym najmniej dyskutowano o... wyniku. Na murawie w Sosnowcu Wieczysta pokonała Tyszan 2:0, ale pomeczowe wypowiedzi dotyczyły znacznie dalszej przyszłości niż meta obecnego sezonu, choć Krakowianie, którzy zajmują trzecie miejsce, ciągle są w gronie drużyn mających szanse nawet na bezpośredni awans do ekstraklasy.
Premia za awans motywuje
– W przeddzień naszego meczu z GKS-em Tychy całą drużyną oglądaliśmy drugą połowę meczu Śląska w Mielcu – powiedział kapitan Wieczystej Michał Pazdan. – Myśleliśmy, że Stal zagra „pod nas” i urwie punkt Wrocławianom. Była blisko, ale przegrała, ale to niczego nie zmienia. Musimy patrzeć na siebie. Zrobiliśmy 10 punktów w czterech ostatnich meczach, a sześć z nich zdobyliśmy, grając w czwartek i niedzielę. To znaczy, że jesteśmy dobrze przygotowani i do końca sezonu chcemy po prostu wygrywać. Jeżeli Śląsk się potknie, to może go przeskoczymy, a jeżeli nie, to zagramy w barażach. Rok temu pokazaliśmy, że potrafimy to robić, bo właśnie w taki sposób weszliśmy do I ligi. Wiemy, jak to się robi, więc jesteśmy gotowi na wszystko i dlatego chcemy zająć jak najwyższe miejsce, żeby nie podróżować, grając co trzy dni, bo to ma jednak duże znaczenie w tych meczach, które decydują o wszystkim. Oczywiście wiem, że w przypadku naszego klubu pojawiło się ostatnio dużo informacji prasowych o przymiarkach właściciela naszego klubu do Wisły i – co za tym idzie – jest sporo spekulacji na temat tego, co będzie dalej z naszą drużyną. Nie będę ukrywał, że w szatni czy w domach o tym rozmawiamy, bo nie da się od tego tematu uciec, ale to niczego nie zmienia w naszym podejściu do grania. Mamy wychodzić na boisko i może nawet na przekór wszystkim pokazać na murawie, że jesteśmy drużyną walczącą o awans. Tylko to nas interesuje, a co będzie po sezonie, to nie jest pytanie do nas piłkarzy.
Jedyny zadowolony Tyszanin
Na pytanie o to, jaki cel mają piłkarze Wieczystej, odpowiadał też Sławomir Peszko jako wiceprezes do spraw sportowych klubu spod Wawelu. Pointę wypowiedzi stanowiły słowa, że zawodnicy mają w umowach niemałą premię za awans. Wśród tych piłkarzy, którzy walkę o awans traktują bardzo poważnie, jest między innymi bardzo chwalony za ostatnie występy Natan Dzięgielewski. Rok temu wypłynął w GKS-ie Tychy, w 14 meczach rundy wiosennej strzelając siedem goli. Ten dorobek okazał się przepustką do transferu i trafił do Górnika Zabrze, ale jesienią w ekstraklasie zaliczył tylko osiem epizodów i w sumie był na boisku niespełna 100 minut. Skorzystał więc z propozycji Wieczystej i na wypożyczeniu w 10 występach na boiskach I ligi ma już na swoim koncie cztery trafienia, więc opcja pierwokupu wydaje się kusząca i jak zapewnił Peszko kwota wykupu – choć niemała – jest w zasięgu możliwości właściciela krakowskiego klubu.
– Bardzo mi miło z tego tytułu, że moja gra się podoba – podkreślił 21-letni Tyszanin. Paradoksalnie wychowanek MOSM-u Tychy był po niedzielnym meczu jedynym zadowolonym Tyszaninem. Obecni piłkarze występujący w koszulkach z trójkolorowym trójkątem na piersiach kolejny raz zawiedli. Dość powiedzieć, że najlepszym zawodnikiem zespołu gości był bramkarz Jakub Mądrzyk, który uchronił swoją drużynę przed pogromem…
Jerzy Dusik
