Rewolucji nie będzie

Mariusz Jop poprowadzi Wisłę w trzech meczach. Czy potem wróci do pracy z rezerwami? Czas pokaże. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus


Rewolucji nie będzie

 Mariusz Jop w mgnieniu oka podjął decyzję o przyjęciu oferty tymczasowego prowadzenia Wisły.

 

Trzykrotny mistrz Polski z „Białą gwiazdą” latem wrócił do klubu w roli trenera rezerw. „Dwójka” wciąż trenuje, ale na razie bez pierwszego trenera. 45-latek został poproszony o dokończenie roku z pierwszą drużyną po dymisji Radosława Sobolewskiego. – Mogłem się spodziewać, że taka propozycja będzie. Po telefonie miałem moment na zastanowienie i wyraziłem zgodę. Praca w Wiśle to duża rzecz i wyróżnienie – podkreśla [Mariusz Jop].


Duża motywacja

Nowy szkoleniowiec przyznaje, że roszady na ławce trenerskiej budzą u zawodników wiele różnych emocji. Nigdy nie jest tak, że każdy jest w stu procentach za trenerem albo wszyscy są przeciwko. – Dla jednych jest to jakaś szansa, ale dla zdecydowanej większości trudna sytuacja, bo wielu doceniało pracę sztabu, który był przez dłuższy czas. Zespół jest głodny, by się zrehabilitować za ostatni mecz. Każdy piłkarz znajdzie motywację. Jeden zagra dla trenera Sobolewskiego, inny dla siebie, bo może się spodziewać oferty, inny – bo gra mało. Motywacja jest na wysokim poziomie – podkreśla.


Jop nie przewiduje rewolucji w stylu, bo sam nie jest zwolennikiem bezpośredniej gry i prostych rozwiązań. – Wolę grę kombinacyjną, dużą agresywność w defensywie. Będę chciał tym zarazić zespół, a czy to się uda w stu procentach, zweryfikuje mecz. Chcemy zrobić delikatne korekty, ale nie ma czasu na rewolucję – przyznaje. Pytany, czy traktuje tę okazję jako szansę, by na dłużej zostać pierwszym trenerem, odpowiada, że nie wybiega tak daleko w przyszłość. Chciałby, by kibice, którzy mogą mieć różny wpływ na drużynę, nieśli ją w dobrą stronę. Do tego jest jednak potrzebny impuls od piłkarzy.


Szansa na ćwierćfinał

Jop prowadzi treningi od poniedziałku. Tego też dnia do ośrodka w Myślenicach przyjechali Radosław Sobolewski i Bogdan Zając, by pożegnać się z drużyną. Dziś Wisła zagra u siebie ze Stalą Rzeszów w 1/8 finału Pucharu Polski. W zespole są nowe urazy. W kadrze zabraknie Igora Sapały i Eneko Satrusteguiego. Oba zespoły na początku sezonu spotkały się w lidze i podopieczni Marka Zuba wywieźli z Krakowa punkt. – Przeciwko Wiśle rywale grają inaczej niż zazwyczaj – zwraca uwagę szkoleniowiec Wisły. – Sporo poprawili swoją grę w porównaniu do tego, co widzieliśmy na początku sezonu. Chcą grać w piłkę, budować od tyłu, są agresywni w obronie. To młody zespół, który dzięki temu ma trochę polotu. Spodziewam się otwartego meczu, ciekawego dla kibiców. 


Będą dzielić boisko

Za kilka miesięcy pomiędzy stadionem i halą Wisły powstanie boisko ze sztuczną nawierzchnią o wymiarach 70 na 55 m. Wcześniej przez prawie pół wieku były tam odkryte baseny, a potem zasypano niecki i zasiano trawę. Teraz w końcu uda się wykorzystać dotację ministerstwa sportu w wysokości miliona zł, przyznaną w 2019 roku Towarzystwu Sportowemu Wisła Kraków. To odrębny byt od spółki prowadzącej pierwszoligową drużynę, który do 30 czerwca 2020 miał pod sobą akademię piłkarską „Białej gwiazdy”. Stowarzyszenie kierowane obecnie przez byłego współwłaściciela Wisły Tomasza Jażdżyńskiego od lat wychodzi z problemów finansowych i nie miało swoich środków na budowę obiektu.  Z pomocą przyszli jednak kibice zrzeszeni w stowarzyszeniu Socios Wisła, które już cztery lata temu zarezerwowało 350 tysięcy zł. Do piątku jego członkowie decydują w głosowaniu o przekazaniu TS dodatkowej kwoty, tak by łącznie wesprzeć cel milionem zł. Dzięki zaangażowaniu boisko będzie współdzielone przez Wiślacką Szkołę Futbolu (prowadzi ją TS) i akademię, która sama nie ma swoich obiektów i tuła się po Krakowie. Umowa podpisana na 10 lat zagwarantuje spółce pakiet godzin dla najmłodszych grup. Dla spółki będzie to oznaczać 300 tysięcy złotych oszczędności na wynajmie boisk. Michał Knura


Czy wiesz, że...

Mariusz Jop już raz tymczasowo prowadził pierwszą drużynę „Białej gwiazdy”. Przed ostatnim meczem z Piastem klub rozstał się z Peterem Hyballą i powierzył piłkarzy duetowi Jop-Kazimierz Kmiecik. Krakowianie wygrali na wyjeździe 3:2 i pozbawili gliwiczan szans na europejskie puchary.