Resovia z przewagą, Projekt z nadzieją
Rzeszowianie potrzebują dwóch zwycięskich setów, by znaleźć się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Znacznie trudniejsze zadanie czeka Warszawian.
Marcin Janusz i jego koledzy są o krok od ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Fot. Marta Badowska / Press Focus
EUROPEJSKIE PUCHARY
Asseco Resovia w pierwszym meczu barażowym po jednostronnym widowisku pokonała przed własną publicznością Knack Roeselare 3:0. - Zagraliśmy bardzo dobrze zespołowo. Dobrze zagrywaliśmy – podkreślił Artur Szalpuk, przyjmujący ekipy z Rzeszowa.
Wygrana bez straty seta stawia Rzeszowian w doskonałej pozycji przed rewanżem. Do awansu do ćwierćfinału potrzebują wygrać w Belgii dwa sety. - Jestem przekonany, że rywale zagrają znacznie lepiej u siebie i będą kopali zagrywką. Będzie to inne spotkanie. Grajmy set po secie. Potrzebne nam są dwa, a jeżeli nie, to mamy szansę jeszcze w złotym, ale mam nadzieję, że do niego nie dojdzie – stwierdził Szalpuk. Przyjmujący przestrzegł jednak przed postrzeganiem Rzeszowian przed spotkaniem jako ćwierćfinalistów Ligi Mistrzów. - Nic nie jest zamknięte, bo rywale będą grali dużo lepszą siatkówkę u siebie, my z kolei na wyjazdach gramy gorzej. Będziemy walczyli – zapewnił Szalpuk.
Trudniejsze zadanie czeka we Włoszech PGE Projekt Warszawa, który u siebie przegrał z Itasem Trydent 2:3 i by awansować do kolejnej rundy musi wygrać 3:1 lub 3:0. W przypadku wygranej 3:2, sprawa awansu rozstrzygnie się w „złotym secie”. - Trentino będzie mocno zagrywało, bo ma dobrych serwujących. Będziemy musieli po ich zagrywkach zostawić pikę na swojej stronie, zagrać o blok, asekurować i wyprowadzać kontry, kiedy to będzie możliwe – ocenił Damian Wojtaszek, libero stołecznej drużyny.
Itas ma wielki problem. Do końca sezonu stracił Alessandro Michieletto. Najlepszy siatkarz 2025 roku od dłuższego czasu jest kontuzjowany i jak przekazał Bruno Da Re, dyrektor generalny zespołu z Trydentu, szybko na parkiet nie wróci. - Ten sezon jest praktycznie dla niego zakończony. Chodzi, nie odczuwa bólu i wykonuje wszystkie codzienne czynności, poza grą w siatkówkę – powiedział.
W Lidze Mistrzyń natomiast rozegrane zostaną pierwsze spotkania ćwierćfinałowe. Nasz kraj ma jednego reprezentanta – DevelopRes Rzeszów, który dzięki zajęciu pierwszej lokaty w grupie bezpośrednio zakwalifikował się do tej fazy rozgrywek. W walce o Final Four zmierzy się z Eczacibasi Stambuł. To jeden z europejskich potentatów. Gwiazdami drużyny są charyzmatyczna reprezentantka Turcji, Ebrar Karakurt oraz nasza atakująca, Magdalena Stysiak. Trener Giulio Cesare Bregoli ma też do dyspozycji reprezentantki Stanów Zjednoczonych, przyjmującą Kathryn Plummer i środkową Danę Rettke czy Kanadyjki Annę Smrek i Emily Magilo.
Eczacibasi to 23-krotny mistrz Turcji, dziewięciokrotny zdobywca krajowego pucharu i pięciokrotny Superpucharu Turcji. Na arenie międzynarodowej m.in. trzykrotnie zdobył klubowe mistrzostwo świata (2015-16, 2023), wygrał Ligę Mistrzyń (2015) i dwukrotnie Puchar CEV (2018, 2022). W sezonie 2000/01 trenerem był Andrzej Niemczyk, zdobywając z klubem ze Stambułu mistrzostwo i Puchar Turcji.
DevelopRes od trzech tygodni prowadzi Jelena Blagojević. Pod jej kierunkiem mistrzynie Polski wygrały w Tauron Lidze trzy kolejne mecze, nie tracąc nawet seta. Teraz poprzeczka powędruje znacznie wyżej. - Wiemy, że Eczacibasi to świetny zespół. O zawodniczkach, które tam grają, nie trzeba wiele mówić. Naszym zadaniem jest, żeby skorzystać z każdych malutkich szans i robić swoje rzeczy, jakie potrafimy robić. Mamy też w składzie zawodniczki, które grały już sporo meczów w kadrze, więc jedziemy do Stambułu z nastawieniem, żeby spróbować tam coś zdziałać. Sport jest taki, że czasami warto w swoje szanse, nawet jeśli nie są duże, wierzyć – podkreśliła Jelena Blagojević. - Nie mamy kompleksów. Wiemy, że mamy wartościowy zespół, więc mam nadzieję, że wynik będzie fajny w tym w sensie, że w drugim meczu, który rozegramy u siebie, będzie można zrobić jeszcze coś więcej. Zobaczymy. Wiemy, z kim się mierzymy. Dziewczyny muszą grać swoje i robić swoje. Zobaczymy na boisku, co z tego wyjdzie - dodała.
Mecze polskich drużyn
Środa, 11 marca
Czwartek, 12 marca
(mic)
