Remisy usypiają
W piątek przy Konwiktorskiej starcie imienniczek. - Trzeba zacząć regularnie punktować. Kolejki nam uciekają, a remisy usypiają – mówi trener tej z Górnego Śląska.
Bytomska defensywa – z prawej Grzegorz Szymusik – w ubiegły weekend zachowała czyste konto. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
POLONIA BYTOM
Rany, jak mnie pan znalazł? - Jacek Broniewicz dziwi się bardzo, że ktoś jeszcze w ogóle go pamięta. No ale jak nie pamiętać, skoro z Niebiesko-czerwonymi – fakt, że prawie dwie dekady temu – awansował najpierw z trzeciej do drugiej, a potem grał w jej szeregach w pierwszej lidze. Wtedy jeszcze nomenklatura odpowiadała rzeczywistej hierarchii rozgrywek, więc był jednym z tych, którzy w ówczesnej bytomskiej ekipie odpowiadali za defensywę w (dzisiejszej) ekstraklasie. Czemu akurat do niego wracamy? Bo w przerwie między dwiema z trzech przygód z bytomską Polonią, był także piłkarzem Polonii warszawskiej. Dzięki temu pracował aż z dwoma późniejszymi selekcjonerami: Michałem Probierzem (na Śląsku) i Waldemarem Fornalikiem (w stolicy). A obie Polonie w piątkowy wieczór zagrają ze sobą przy Konwiktorskiej.
Sami swoim po latach
Umówmy się: wielkim piłkarzem nie był. Sam to wie. - Dlatego w końcu wróciłem tam, gdzie zaczynałem 35 lat temu – uśmiecha się Broniewicz. „Tam”, czyli do rodzinnej wioski Dzierżysław w Opolskiem, i do macierzystego Orła, w którym w klasie B – mając 45 lat na karku – wciąż jeszcze kopie piłkę. - Blisko mam do Opawy, więc latem pojechałem na sparing Bytomian z tamtejszym Slezskym FC. Fajnie było zobaczyć po latach kierownika, Jurka Szpernalowskiego, Wojtka Mroza w roli drugiego trenera, a Patryka Stefańskiego wciąż na boisku - wspomina się nasz rozmówca.
Doczekali zera z tyłu
Polonia przegrała tamten sparing 2:3, wszystkie gole tracąc w ostatnich 20 minutach. - Ale wiadomo, że w takich sparingach nie gra się dla wyniku – dodaje Broniewicz. Sęk w tym, że i po rozpoczęciu sezonu Bytomianie tracili sporo goli w lidze. - Trudno mi jednak robić analizę gry obronnej, bo tylko skróty z meczów Polonii oglądam – przyznaje były stoper Niebiesko-czerwonych. No to informujemy go, że ostatnio – i to mimo gry przez pół godziny w osłabieniu – Polonia wreszcie zagrała na zero z tyłu!
W komplecie
Z przodu jednak – po raz pierwszy w sezonie – Polonia też zagrała na zero. - Doceniam poświęcenie moich chłopaków, że wybronili się grając jednego mniej. Ale okazje na gola były. Jeśli w tak zamkniętym meczu masz jedną-dwie szanse na otwarcie wyniku, musisz je wykorzystać – podkreślał trener Konrad Gerega. Seria gier bez zwycięstwa (jest ich już sześć) trochę zaczyna ciążyć. - Spotkanie w Warszawie będzie trudne. Ale trzeba grać i wygrywać, trzeba zacząć punktować. Kolejki nam uciekają, a remisy usypiają – zauważał po 0:0 z Podbeskidziem.
Przy Konwiktorskiej do jego dyspozycji będzie już Mikołaj Łabojko, który z Góralami odpokutował cztery żółte kartki. Zagrać też może Konrad Andrzejczak. Czerwona kartka była bowiem efektem dwóch napomnień – drugiego i trzeciego w tym sezonie.
(DaL)
Z wyprzedzeniem
Filip Karmelita podpisał z Polonią 2,5-letni kontrakt, który obowiązywać będzie od stycznia 2027. To 17-letni pomocnik rezerw Rakowa, grających obecnie w 3. lidze.
