Remis w finale Zachodu!

Bogowie koszykówki po stronie Spurs. Wojna na Zachodzie rozstrzygnie się w siódmym meczu.

Spurs nie ustępują. Po raz trzeci pokonali Thunder i konieczny będzie siódmy mecz! Fot. PAP/EPA

NBA

Trwa pasjonująca rywalizacja w finale Konferencji Zachodniej - po sześciu meczach Spurs remisują z Thunder 3-3. W nocy z czwartku na piątek zespół z Teksasu pokonał u siebie obrońców tytułu doprowadzając do siódmego spotkania. Victor Wembanyama zanotował 28 punktów, 10 zbiórek i trzy bloki, Dylan Harper zdobył 18 punktów, Stephon Castle dodał 17, a Devin Vassell dorzucił 12 punktów i dwa potężne bloki. - Gra z nożem na gardle sprawia wrażenie, jakby wymazywała wszystkie te drobne błędy wynikające z ludzkiej natury, które popełniamy w sezonie zasadniczym czy w poprzednich meczach – powiedział po meczu Wembanyama. - Musimy po prostu walczyć z tym przez cały czas i być przypartymi do muru. Wygląda na to, że to najlepsza okazja do pokazania pełni swoich możliwości.

Gospodarze ograniczyli ofensywne poczynania lidera Oklahoma City, Shai Gilgeous-Alexandra, który zdobył tylko 15 punktów (i tak najwięcej w zespole), trafiając zaledwie 6 z 18 rzutów z gry. Thunder nie zdobyli ani jednego punktu przez osiem minut w trzeciej kwarcie, podczas gdy Spurs zaliczyli serię 22:0, doprowadzając do stanu 92:64 na 56 sekund przed końcem tej części meczu. - Uważałem, że jesteśmy gotowi do gry. Czułem się pewnie przed meczem i czułem się pewnie w przerwie. To miało wszelkie zadatki na wyjazdowe zwycięstwo, gdybyśmy to my zadali ten cios w trzeciej kwarcie – ale to oni go zadali - komentował trener Oklahoma City, Mark Daigneault.

Spurs byli lepsi pod względem liczby zbiórek, asyst, bloków, mieli lepszy procent rzutów z gry. - Myślę, że byliśmy konsekwentni i zrobiliśmy to, co do nas należało. Zaufaliśmy grze, zaufaliśmy bogom koszykówki – powiedział Wembanyama.

Mecz numer siedem odbędzie się w sobotę wieczorem w Oklahoma City. Zwycięzca tego starcia podejmie u siebie New York Knicks w środę wieczorem, inaugurując tym samym Finały NBA.

Tymczasem Rada Gubernatorów ligi zatwierdziła w czwartek w głosowaniu zdalnym kompleksową przebudowę przepisów dotyczących loterii draftu. Nowy format zastąpi dotychczasowy system loterii, który dawał najgorszym zespołom w lidze największe szanse na wysoki wybór, i ma całkowicie oddzielić wyniki drużyny od szczęścia w losowaniu. Teraz format – nazywany w kuluarach ligi systemem „3-2-1” – rozdzieli 37 kulek draftowych pomiędzy 16 zespołów. Trzy najgorsze drużyny otrzymają w losowaniu tylko po dwie kulki pingpongowe; siedem kolejnych zespołów z najgorszymi bilansami dostanie po trzy kulki; cztery drużyny, które zakończyły rywalizację na 9. i 10. miejscu w turnieju Play-In, otrzymają po dwie kulki, a po jednej kulce trafi do przegranych z meczów między 7. a 8. miejscem.

Liga ma nadzieję, że to powstrzyma zespoły przed celowym przegrywaniem w celu zmaksymalizowania swoich szans na wysoki numer w drafcie. W starym systemie, który obowiązywał jeszcze podczas loterii na początku tego miesiąca, trzy najgorsze zespoły miały po 14 procent szans na wylosowanie numeru 1. Według nowych przepisów każda z nich będzie miała zaledwie 5,4 procent szans. - Musimy naprawić system motywacyjny, aby zespoły nie miały interesu w tym, by być słabymi – powiedział komisarz NBA Adam Silver w środę w programie „The Pat McAfee Show”. - To obecnie problem numer jeden dla naszych kibiców. Nikt nie chce tego oglądać.

◼ Finał Konferencji Zachodniej: San Antonio - Oklahoma City 118:91 (3-3)

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się