Remis nie krzywdzi nikogo...

... choć zwycięstwa bliższy był Górnik. Zabrzanie mogą po meczu z Widzewem odczuwać lekki niedosyt.

Kiedy Kacper Urbański smagnął w Łodzi biczem - nie było co zbierać. Fot. PAP/Piotr Polak

Trudno uwierzyć, że oba zespoły przed tym meczem dzieliło aż 16 punktów, Widzew dotąd zgromadził ich ledwie 10. Ale nie mogło być inaczej, skoro Łodzianie nie wygrali u siebie w tym sezonie (ostatni raz udało się tego dokonać w... maju, w ostatniej kolejce podczas gry z Piastem), a Górnik w tym sezonie wygrał na wyjeździe 5 z 6 meczów, ten ostatni zremisował, więc nikt dotąd nie zdołał go napocząć. Nie napoczął i Widzew, a przyznać trzeba, że mecz mógł się podobać. 

Godne siebie drużyny

Wiadomo, że kiedy rozpoczyna się spotkanie – wszelkie zestawienia nie mają już żadnego znaczenia. Pierwszą szansę na bramkę stworzył więc w 10 minucie Widzew, kiedy po sprytnym zgraniu Greka Janisa Papanikolau piłki tuż przy słupku nie sięgnął rozpędzony Albańczyk Juljan Shehu. Górnik w rewanżu przyatakował, ale dwa strzały – niczym smagnięcia biczem – minęły widzewską bramkę. Za chwilę stadion eksplodował – po centrze z rogu do piłki najwyżej wyskoczył Karol Świderski i świetnie uderzył głową. Piłka odbiła się jeszcze – jak we flipperze – od dwóch piłkarzy Górnika i wpadła do bramki obok zdezorientowanego zabrzańskiego bramkarza, Niemca Phillipa Schulze.

Radość gospodarzy zmąciła kontuzja Mariusza Fornalczyka, który przewrócił się bez piłki i utykając, opuścił boisko. Górnik nie poddał się, ale gospodarzy uratował świetną paradą Bartłomiej Drągowski. Widzewski bramkarz niejednokrotnie pokazał, że jest w dobrej formie, jeśli nie w wybornej. Zabrzanom nie układało się w pierwszej połowie, ale... do czasu.

Jedna zmiana w podstawowym składzie Górnika mogła być dla niektórych zaskakująca: Zeidane Inoussa, zwany w Zabrzu Zizou, zastąpił Maksyma Chłania, który ostatnio – jak ujął to trener Michal Gasparik – nie robił konkretów, czyli liczb. Dla Szweda, bardzo szybkiego w sytuacjach jeden na jeden, był to pierwszy mecz na wyjeździe i zarazem pierwszy w podstawowej jedenastce. Ciekawe więc było, jak poradzi sobie z wyjątkowo szybkimi obrońcami – Stevem Kapuadim i Przemysławem Wiśniewskim. Miał szansę na gola. Nie trafił w tym meczu, ale to właśnie on podawał pod koniec pierwszej połowy Kacprowi Urbańskiemu, który fantastycznie przymierzył z dystansu. Trafił w róg, Drągowski nie miał szans. To był piąty gol w tym sezonie tego piłkarza. Nie było wątpliwości: to był zajmujący mecz dwóch godnych siebie drużyn. 

Górnik rósł w drugiej połowie

W drugą połowę Górnik wszedł z mocnym akcentem: w 46 minucie Duńczyk Malthe Hojholt trafił z ostrego kąta w słupek. Gra tego środkowego pomocnika mogła się podobać, umiejętnie regulował poczynaniami drużyny. Zaczęło wydawać się, że Widzew zaczyna mieć problemy z dotrzymaniem kroku gościom, którzy bardzo szybko starali się grać piłką. Łodzianie nie potrafili stworzyć pod bramką Phillipa Schulze zagrożenia. Jakby tego było mało – po kwadransie drugiej połowy na murawie usiadł Karol Świderski, a po chwili z grymasem bólu – podobnie jak wcześniej Fornalczyk – zszedł z boiska. 

Tymczasem Górnik rósł i tylko dzięki Drągowskiemu (świetne obrony strzałów Bernardo i Federico) Widzew utrzymywał remis. Zabrzanie mieli inicjatywę i stwarzali lepsze okazje do zdobycia bramki, ale ostatecznie nic już z tego nie wyniknęło. Obie drużyny z pewnością jednak szanują ten punkt. 

Oglądający ten mecz z trybun selekcjoner Jan Urban mógł być zadowolony. W polskiej lidze większość bramek strzelają już cudzoziemcy, tym razem oba gole w pierwszej połowie wbili reprezentanci i nie były to gole przypadkowe. 

Paweł Czado

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼ Widzew Łódź – Górnik Zabrze 1:1 (1:1)

1:0 – Świderski 16. min (asysta Males),1:1 – Urbański 42. min (asysta Inoussa)

WIDZEW: Drągowski 8 – Gazibegović 6 (71. Krajewski niesklas.), Wiśniewski 7, Visus 5, Kapuadi 5 (60. Cheng 2) – Kornvig 6, Papanikolau 5, Shehu 6 - Males 7 (71. Alvarez niesklas.), Świderski 7 (60. Bergier 2), Fornalczyk 1 (21. Biuk 3). Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Ilić, Golański, Żyro, Selahi, Klukowski, Vermesan.

GÓRNIK: Schulze 7 – Zmrzly 6, Janicki 6, Josema 6, Janża 7 – Bernardo 6, Hojholt 7, Urbański 7 (88. Kubicki niesklas.) – Federico 6, Liseth 6 (74. Prekop niesklas.), Inoussa 6 (63. Chłań 2).Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Kania, Loska, Warczak, Dietz, Bochniewicz, Donio, Semik, Durdov, Ikia Dimi.

Sędziował Karol Arys (Szczecin) – 7. Sędzia VAR Łukasz Kuźma (Białystok). Czas gry 95 min (48+47). Widzów 16 498. Żółte kartki: Papanikolau (71. faul), Fornalczyk (90. na ławce, krytykowanie orzeczeń sędziego) – Hojholt (29. faul).


MÓWIĄ LICZBY
WIDZEW GÓRNIK
52  posiadanie piłki  48
11  strzałów  25
5  strzałów celnych  6
4  rzuty rożne  7
1  spalony 2
16 fauli  16
2  żółte kartki 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się