Remis na baraże
Grający w osłabieniu Górale zdołali doprowadzić do wyrównania i mogą się szykować do walki o awans na zaplecze ekstraklasy.
Kamienna twarz Bartosza Martosza może sugerować, że Bielszczanie mają jeszcze w tym sezonie coś do zrobienia... Fot. Szymon Jaszczurowski/Podbeskidzie
Początek spotkania upłynął pod znakiem wyrównanej gry, ale z czasem kontrolę nad wydarzeniami zaczęli przejmować podopieczni trenera Kamila Kuzery; dłużej utrzymywali się przy piłce i regularnie stwarzali zagrożenie pod bramką Konrada Forenca. Festiwal niewykorzystanych szans ze strony gospodarzy rozpoczął się w 19 minucie, kiedy po kilkudziesięciometrowym rajdzie Adrian Małachowski trafił jedynie w boczną siatkę. Kilka chwil później obroną Górali zakręcił Gracjan Jaroch, lecz piłka po jego strzale trafiła w słupek. Ten sam zawodnik zmarnował wkrótce sytuację sam na sam. Jego uderzenie sparował Forenc, któremu w sukurs przyszli defensorzy. Przed przerwą minimalnie pomylił się jeszcze Javier Mateo Ortiz.
Po 6 minutach od wznowienia drugiej odsłony piłkę przed polem karnym przejął Mateusz Czyżycki i precyzyjnym uderzeniem otworzył wynik. Gospodarze mogli pójść za ciosem, jednak Forenc wygrał pojedynek z Miłoszem Strzebońskim. Sytuacja gości skomplikowała się jeszcze mocniej w 64 minucie, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Marcin Biernat. Gra w dziesiątkę nie podłamała jednak zawodników trenera Marcina Włodarskiego, bo 5 minut później doprowadzili do wyrównania. Wprowadzony z ławki Bartosz Martosz wpadł w pole karne, ograł obrońcę i wykorzystał... pierwszy celny strzał Podbeskidzia w tym spotkaniu. W końcówce miejscowi szukali zwycięskiego trafienia, ale uderzenia z rzutów wolnych przelatywały nad poprzeczką, a w 88 minucie kolejny raz kunsztem błysnął Forenc, broniąc strzał Bartosza Graszy z bliska. W szalenie nerwowej końcówce siły się wyrównały, ponieważ czerwoną kartkę obejrzał Ortiz, który uderzył Kacpra Gacha.
- Kibicom ten mecz na pewno mógł się podobać. Była walka, emocje, kilka składnych akcji. Trudno powiedzieć, za co dostaliśmy drugą żółtą kartkę, ale z faktami się nie dyskutuje. Naprawdę chwała nam za to, że się podnieśliśmy i doprowadziliśmy do remisu i nie daliśmy sobie wepchnąć bramki. Po remisie zawsze jest niedosyt, ale Resovia naprawdę dobrze grała, a wywalczony punkt musimy szanować, bo daje nam baraże - powiedział szkoleniowiec Podbeskidzia.
(gru)
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Resovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:0)
1:0 - Czyżycki, 51 min, 1:1 - Martosz, 69 min
RESOVIA: Kwiatek - Ciszewski (46. Rębisz), Geniec, Szymocha, Banach, Grasza - Czyżycki (80. Szkiela), Małachowski, Strzeboński (89. Silny), Jaroch (70. Zimnicki) - Ortiz. Trener Kamil KUZERA.
PODBESKIDZIE: Forenc - Sitek, Sochań, Biernat, Gach, Kolanko (90+1. Bieroński) - Tomczyk (46. Martosz), Kizyma, Urynowicz, Takacz (70. Kanach) - Klisiewicz (77. Górski). Trener Marcin WŁODARSKI.
Sędziował Aleksander Kozieł (Kielce). Widzów 1500.
Żółte kartki: Ortiz, Czyżycki, Banach, Ciszewski, Geniec - Biernat, Sochań, Kanach, Forenc, Sitek, czerwone: Ortiz (90+5, uderzenie rywala) - Biernat (64, druga żółta).
