Remis Kolejorza

Po trafieniu Mikaela Ishaka w doliczonym czasie Lechowi udało się nie przegrać w Belgradzie. Na więcej w konfrontacji z Crveną zvezdą mistrza Polski nie było stać.

Cherif Ndiaye w pojedynku z Mateuszem Skrzypczakiem. Górą Senegalczyk. Fot. PAP / EPA / Andrej Cukić

Mecz na belgradzkiej Marakanie zaczął się pechowo dla Roberta Gumnego, który po dynamicznej akcji odczuł ostre wejście Milosa Veljkovicia i już po kilku minutach gry opuścił boisko. Mistrz Polski zaczął ofensywnie, z rozmachem, na bramkę Brazylijczyka Matheusa dwa razy strzelał aktywny Luis Palma, ale efektu nie było. Poznaniakom brakowało konkretu, czyli celnego uderzenia. Do przerwy pięć razy uderzali na bramkę miejscowych, ale za każdym razem niecelnie.

Serbowie spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, a jedna sytuacja przed końcem pierwszej połowy zdecydowała o wszystkim. Lewą stroną ruszył Shavy Babicka, zagrał do środka, a w zamieszaniu pod bramką Lecha reprezentant Polski Mateusz Skrzypczak zahaczył Peter Olayinkę. Francuski arbiter wskazał na wapno, jedenastkę na gola pewnie zamienił najlepszy snajper Crvenej zvezdy Senegalczyk Cherif Ndiaye i sprawa awansu do fazy play-off Champions League w zasadzie została rozstrzygnięta, bo serbska drużyna prowadziła w dwumeczu już trzema trafieniami.

W 57 minucie czerwoną kartką został ukarany Rodrigao, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Leo Bengtssona. Na boisku niewiele się jednak zmieniło, Kolejorz nie potrafił wykorzystać liczebnej przewagi. Niesieni dopingiem kilkudziesięciu tysięcy fanów piłkarze Crveno-beli spokojnie bronili zaliczki. Było tak do trzech doliczonych minut przez Francois Letexiera, kiedy w zamieszaniu podbramkowym kolejnego pucharowego gola zdobył Mikael Ishak. Dało to tylko tyle, że w końcu polskiej drużynie udało się nie przegrać z serbskim mistrzem w konfrontacji w europejskich pucharach.     

W walce o miejsce w fazie ligowej Champions League Crvena zvezda zagra z cypryjskim Pafos, które pokonało w dwumeczu Dynamo Kijów. Lech zmierzy się w decydującej fazie eliminacji Ligi Europy z belgijskim Genkiem, z którym przegrał rywalizację – też w eliminacjach Ligi Europy – latem 2018 roku, ulegając dwa razy 0:2 i 1:2.         

(zich)

 III runda eliminacji Ligi Mistrzów

◼  Crvena zvezda Belgrad – Lech Poznań 1:1 (1:0)  

1:0 – Ndiaye (45+1. karny). 1:1 - Ishak (90+2.)    

CRVENA ZVEZDA: Matheus – Seol, Veljković, Rodrigao, Tiknizjan – Babicka (72. Lucić), Elsnik, Krunić, Duarte (59. Milosavljević), Olayinka (72. Milson) – Ndiaye (86. Kataj). Trener Vladan MILOJEVIĆ.

LECH: Mrozek – Pereira, Skrzypczak, Milić, Moutinho – Gumny (7. Szymczak; 72. Fiabema), Thordarson (46. Ouma), Kozubal (72. Rodriguez), Palma (79. Lisman), Bengtsson – Ishak. Trener Niels FREDERIKSEN.
Sędziował Francois Letexier (Francja). Żółte kartki: Veljković, Duarte, Krunić. Czerwona: Rodrigao (57. faul).

Pierwszy mecz 3:1 dla Crvenej zvezdy. Awans mistrza Serbii.