Rekordy beznadziei

Zmiana trenera w Rakowie na razie nie przyniosła rezultatu. Przegrana z Górnikiem była dla Częstochowian piątą z rzędu!

Zabrzanie górowali nad Rakowem w Częstochowie. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

Tak katastrofalnego wejścia w ekstraklasę nie było od rozgrywek 2012/13, a więc od czternastu lat! Wówczas sezon od pięciu przegranych zaczął GKS Bełchatów. Brunatni na starcie rozgrywek trafili wówczas na wyjątkowo silny zestaw rywali (Wisła, Legia, Widzew, Lech, Śląsk). Uprzedzając sprawdzanie w historycznych statystykach – tak, skończyło się to spadkiem i ostatnim miejscem na koniec sezonu. W Rakowie nikt takiego scenariusza nie dopuszcza, ale faktem jest, że ich seria z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie nawet dłuższa – w niedzielę zagra w Poznaniu z rozpędzonym Lechem...

Dna nie widać

Dawid Szulczek, nawet jeśli poprowadzi Raków tylko raz albo dwa, postanowił mocno namieszać w składzie. Na środku obrony postawił na Debohiego. Mocno przemodelowana została też druga linia, na wahadłach wyszli Jakub Jendryka oraz Marko Perović, a na środku Abraham Ojo. Do składu powrócił też Tomasz Pieńko.

Choć trudno w to uwierzyć – a tym, którzy tego nie widzieli, pewnie też wyobrazić – Raków w pierwszej połowie starcia z Górnikiem wyglądał jeszcze gorzej niż we wcześniejszych meczach, choć wydawało się, że gorzej po prostu być nie może… Już w 6 minucie Janis Antiste wyprowadził Zabrzan na prowadzenie, pakując piłkę do bramki z bliskiej odległości po podaniu głową od Rafała Janickiego. Reakcja gospodarzy na stratę gola była całkowicie bierna. Górnik nie grał wielkiego meczu, ale wobec takiej postawy Rakowa nie pozostało im nic innego jak w 34 minucie podwyższyć. Na centrostrzał z ostrego kąta zdecydował się Erik Janża, a piłkę w bramce umieścił Janicki, choć gdyby jej nie dotknął, ta raczej też znalazłaby drogę do bramki. – Czy pamiętam mecz z golem i asystą? Chyba to mój pierwszy raz – mówił w przerwie przed kamerami Canal+ defensor Zabrzan, dla którego był to 416. występ w ekstraklasie.

Głębię kryzysu Rakowa obrazował Perović, który grał bardzo źle, zawalił dwa gole i w 36 minucie doczekał się zjazdu do bazy. Częstochowianie zakończyli pierwszą część gry bez celnego strzału.

Po zmianie stron gra miejscowych trochę się poprawiła, ale poprzeczka zawieszona była dosłownie tuż nad ziemią. Raków częściej był przy piłce, okazje mieli Patryk Makuch oraz Mahir Emreli, ale to Górnik powinien definitywnie zamknąć mecz w 73 minucie. Grający jeden z lepszych meczów w tym sezonie Kacper Urbański trafił w słupek, a Antiste zamiast dobić do pustej bramki… przeniósł piłkę nad poprzeczką. Sześć minut później bramkę kontaktową zdobył Emreli (dobre dośrodkowanie Jeana Carlosa Silvy, Makuch obił poprzeczkę), ale było to wszystko, na co przeżywających ogromny kryzys Częstochowian stać było w czwartkowy wieczór. W ostatnich sekundach piłkę meczową miał jeszcze Makuch, ale Philipp Schulze był na posterunku. Raków przegrał po raz piąty, w tym czwarty raz w stosunku 1:2.

Straty, straty…

Raków przeżywa najtrudniejsze chwile od momentu powrotu do ekstraklasy w 2019 roku. Na braku awansu do fazy ligowej Ligi Konferencji stracił około 7 mln euro. Nie tylko strata finansowa jest jednak bolesna. Brak magnesu w postaci europejskich pucharów w połączeniu z aktualnym miejscem w tabeli skutkuje tym, że klub stał się wyjątkowo mało atrakcyjnym miejscem pracy dla zawodników. To mocno komplikuje działaczom Rakowa rozmowy transferowe pod koniec okienka. Oczywiście póki jest ono otwarte, wszystko jest możliwe (ponoć mają być minimum dwa ruchy), ale na razie słychać jedynie o kolejnych odejściach – i to bynajmniej nie zawodników z głębokiej rezerwy. Michael Ameyaw trafi najprawdopodobniej do Korony Kielce, a Stratos Svarnas do Legii lub Wieczystej. Na Limanowskiego wpłynęły całkiem ciekawe oferty za obu piłkarzy, a nie jest też tajemnicą, że ani zawodnicy, ani klub nie wiązali już wspólnej przyszłości. Obaj czują się wypaleni, a Raków zmuszony jest (głównie z powodów finansowych) szukać zawodników nieoczywistych.

Mariusz Rajek

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 1:2 (0:2)

0:1– Antiste, 6 min (asysta Janicki), 0:2 – Janicki, 34 min (asysta Janża), 1:2 – Emreli, 79 min (bez asysty)

RAKÓW: Trelowski 4 – Tudor 4, Debohi 3 (46. Svarnas 4), Racovitan 2 – Jendryka 3 (46. Diaby-Fadiga 0), Koczergin 4 (61. Basse 4), Ojo 3 (52. Struski 5), Perović 1 (36. Silva 5) – Emreli 6, Pieńko 4 – Makuch 5. Trener Dawid SZULCZEK. Rezerwowi: Karić, Napieraj, Brorsson, Repka, Kwiatkowski, Brusberg, Molnar.

GÓRNIK: Schulze 6 – Sacek 6, Janicki 8, Josema 5, Janża 7 – Kubicki 6 (80. Sadilek niesklas.), Urbański 7 – Ikia Dimi 6 (80. Durdov niesklas.), Bernardo 6 (84. Donio niesklas.), Chłań 6 (89. Zmrzly niesklas.) – Antiste 6 (84. Prekop niesklas.). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Warczak, Synoś, Bochniewicz, Liseth, Dietz.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 5. Sędzia VAR Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 5203. Czas gry 98 min (46+52). Żółte kartki: Tudor (65. faul) – Urbański (36. opóźnianie gry). Czerwona kartka: Diaby-Fadiga (90+4. faul).


MÓWIĄ LICZBY
RAKÓW GÓRNIK
63 posiadanie piłki 37
12 strzały 10
3 strzały celne 3
4 rzuty rożne 4
15 faule 14
0 spalone 1
1 żółte kartki 1
1 czerwone kartki 0

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się