Rekordowe lanie

To był świąteczny dzień w lidze, nie brakowało specjalnych pojedynków.

Cade Cunningham był najlepszym graczem Pistons w niespodziewanie wygranym meczu w Teksasie. Fot. Ringo Chiu/SOPA Images/SIPA USA / Press Focus

NBA

To był wyjątkowy dzień w lidze. Dzień Martina Luthera Kinga w NBA obchodzony jest szczególnie – mecze, które rozgrywane są od wczesnych godzin popołudniowych (to pozwala zasiadać przed telewizorami także widzom w Europie), mają specjalną oprawę, zwykle oglądamy pojedynki między wielkimi markami. Tak było w poniedziałek w San Francisco, gdzie Golden State Warriors, nie tak dawni mistrzowie, gościli tych aktualnych z Bostonu. Dramaturgii tym razem wielkiej nie było, różnica między zespołami była kolosalna. Celtics wygrali 40 punktami! Goście szybko zbudowali sporą przewagę i potem spokojnie ją powiększali. Jayson Tatum zdobył 22 punkty, miał 9 zbiórek i 7 asyst.

Gospodarze mieli kłopoty z rzutami z dystansu (fatalne 3 z 24 za trzy w pierwszej połowie). Trudno wygrać mecz, gdy Andrew Wiggins, jeden z liderów GSW, trafia 1 z 11 rzutów. Warriors grali bez kontuzjowanych Draymonda Greena, Jonathana Kumingi i Brandina Podziemskiego. To ich najdotkliwsza porażka we własnej hali od 40 lat! Poprzednie tak dotkliwe lanie sprawili im Dallas w styczniu 1985 roku (149:104).

Znacznie ciekawiej było w FedExForum w Memphis. Gospodarze dwoma punktami pokonali Timberwolves. Ostatnią kwartę z przewagą zaczynali goście (76:71), ale finisz należał do Grizzlies. Jaren Jackson w ostatniej części zdobył 15 punktów (w tym ważne osobiste) i zapewnił swojej drużynie cenną wygraną. W ostatnich sekundach losy meczu mógł odwrócić Anthony Edwards, ale jego trójka nie była skuteczna.

Memphis zajmują trzecie miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, a Minnesota jest obecnie na 9. pozycji.

Warto też zwrócić uwagę na wygraną Detroit w Houston nad bardzo mocnymi w tym sezonie „Rakietami”. Mecz był brzydki, pełen niecelnych rzutów i błędów. Goście wygrali, mimo że popełnili aż 23 straty. Miejscowi przegrali, bo pudłowali na potęgę. Cade Cunningham, lider Pistons, miał 32 punkty, 9 zbiórek i 7 asyst. Detroit, które było jedną z najsłabszych drużyn poprzedniego sezonu, teraz zajmuje 9. miejsce na Wschodzie i ma szansę na zakwalifikowanie do fazy play off. Olbrzymi postęp!

Wyniki meczów poniedziałkowych: Golden State - Boston 85:125, Charlotte - Dallas 110:105, Houston - Detroit 96:107, Memphis - Minnesota 108:106, New York - Atlanta 119:110, Cleveland - Phoenix 118:92, New Orleans - Utah 123:119 po dogrywce, LA Clippers - Chicago 99:112.

(bb)