Rekord z utratą przytomności
Robert Mandrysz 33 dni po pierwszym rozbiciu głowy drugi raz w tym sezonie z boiska trafił prosto do szpitala.
Robert Mandrysz opaskę kapitana czasem nosi na głowie... Fot. Gleb Soboliev/Press Focus
CHROBRY GŁOGÓW
Dla kapitana Chrobrego obecny sezon jest wyjątkowy. 35-letni Robert Mandrysz w swoim 10. sezonie w koszulce z koronacyjnym mieczem królów Polski bije I-ligowe i klubowe rekordy. Wprawdzie w annałach klubu z Głogowa w klasyfikacji najwytrwalszych na pierwszym miejscu jeszcze znajduje się Michał Michalec, który w 14 sezonach - w latach 2010-24 - zanotował 304 występy, ale pomocnik pochodzący z Rybnika ma już na liczniku 275 spotkań: 263 w lidze, 4 w barażach o ekstraklasę, 8 w Pucharze Polski i jest wiceliderem.
370 występów
Za to na pierwsze miejsce wysunął się na liście meczów rozegranych na zapleczu ekstraklasy! Rozpoczął 24 kwietnia 2010 w wygranym przez Pogoń Szczecin spotkaniu z Górnikiem Łęczna, a w minionej kolejce wybiegł na I-ligową murawę po raz 370. Zostawił w pobitym polu Mateusza Kamińskiego i Łukasza Grzeszczyka, którzy zakończyli kariery, mając na tym szczeblu 369 gier.
Do szpitala
Ale to nie znaczy, że lider Chrobrego po sobotnim remisie z Miedzią świętował pozycję lidera. Nie miał jak, bo prosto z legnickiego boiska został odwiedziony do szpitala, i to już drugi raz w tym sezonie! 3 sierpnia, na początku spotkania z Odrą Opole w Głogowie, zderzył się w powietrznym starciu z Michałem Feliksem i choć dograł do przerwy, to na drugą połowę już nie wyszedł tylko został odtransportowany do szpitala, gdzie założono mu 5 szwów. Wrócił do gry po 12 dniach, ale 5 września – tym razem w pojedynku główkowym z Karolem Noiszewskim - tak mocno został trafiony w głowę, że stracił przytomność.
Mocna głowa
- Na szczęście badania w szpitalu wyszły dobrze – krótko odpowiedział nam pomocnik Chrobrego. – Nie chciałbym się za bardzo rozwodzić na ten temat, więc powiem tylko, że zawsze miałem mocną głowę (śmiech).
Skoro jest poczucie humoru, to i pewnie także ochota na grę. - We wtorek trenowałem z drużyną – dodał kapitan Głogowian. – Czuję się dobrze i chciałbym zagrać już w sobotnim meczu z Pogonią Siedlce, ale czy tak się stanie? Nie wiem. Zobaczymy.
Najważniejsze jest zdrowie
Po pierwszym urazie trener Łukasz Becella dał kapitanowi mecz pauzy, a w dwóch kolejnych wprowadzał go na końcówkę. Głogowianie nie wygrali jednak tych spotkań. Zwyciężali za to za każdym razem, gdy Mandrysz grał od początku do końca. Szkoleniowiec Chrobrego, do którego należy ostateczna decyzja, wie jednak doskonale, że najważniejsze jest zdrowie zawodnika.
Jerzy Dusik
