Rekord Polski arbitrów z Podkarpacia
Trzecie z rzędu zwycięstwo Sośnicy, „karny” sukces Kaliszanek w Piotrkowie Trybunalskim, Galiczanka bez argumentów w starciu z wiceliderem... W żeńskiej elicie robi się coraz ciekawiej.
Sośnica na fali. Akcje Gliwiczanek coraz mocniej idą w górę. Fot. Orlen Superliga
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Znakomity początek roku ma Sośnica. Gliwiczanki w sobotę po bardzo dobrym meczu pokonały drużynę z Koszalina i było to ich trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo. Nic dziwnego, że w dość licznie wypełnionej hali nastroje były znakomite i tylko trener Michał Kubisztal obok radości wyrażał żal.
Szkoda, że tak późno
- Złapaliśmy swój rytm, ale szkoda, że tak późno - wyrzucał sobie szkoleniowiec zwycięskiej drużyny. - Wiedziałem i nawet po porażkach powtarzałem, że ten zespół potrafi grać całkiem fajną piłkę ręczną. W 1. rundzie problemy nie pozwoliły nam się rozwinąć tak jak teraz. Ten i dwa poprzednie mecze pokazały, co znaczy mieć spokojne głowy. Należy się tylko cieszyć i gratulować dziewczynom, że podjęły walkę. Pokazujemy piłkę ręczną, jaką chcieliśmy prezentować od początku sezonu. Gramy o każdy punkt i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Na pewno jest się o co bić - zapewnił „Kubeł”, który doskonale radzi sobie również jako telewizyjny ekspert, ale to inny temat.
To nie ostatnie słowo
Faktem jest, że jego podopieczne, tak jak deklarowały po zwycięstwie w Kaliszu, na dobre „odpaliły rakiety”. W sobotnim meczu od początku narzuciły swój styl (2:0, 3:1). Miały go pod kontrolą, choć trochę szwankowała skuteczność (3:4). Potem szybkie przenoszenie piłki z obrony do ataku, mocne stawianie się w defensywie i błyskawiczne, skuteczne kontry tablica wyników odnotowywała natychmiast (9:5 w 15 min, 15:11 w 25 min). Do przerwy było dobrze, a w drugiej połowie już wszystko funkcjonowało jak należy - gdy Gliwiczanki włączyły wysokie obroty, to rywalki nie były w stanie ich wytrzymać. Przez prawie 30 minut przewaga miejscowych oscylowała w granicy 6-7 bramek (23:17 w 35 min po czterech trafieniach z rzędu, 30:23 w 48 min, 34:28 w 56 min). - Bardzo pozytywny ten początek roku. Morale poszło w górę i liczę, że dalej tak będzie szło. To na pewno nie jest ostatnie słowo Sośnicy. Przed końcem fazy zasadniczej mamy nadzieję podskoczyć w tabeli - cieszyła się rozgrywająca Sandra Guziewicz.
Zdegustowani goście
- Naprawdę wierzyłam, że w Gliwicach możemy wygrać. Niestety, choć Sośnica, to dobra drużyna, nie dawałyśmy z siebie wszystkiego. Po słabym początku popełniałyśmy głupie błędy. Nie wracałyśmy do obrony, więc to wstyd, ale walczymy do końca – nie kryła rozczarowania koszalińska rozgrywająca, Sara Kovarova.
- Gliwiczanki podeszły do meczu bardzo skupione, a my odwrotnie. Zarówno w ataku, jak i obronie wkradł się u nas straszny chaos i tym chaosem doszliśmy do takiego wyniku, jaki był. Ale liga trwa, w następnych meczach będzie lepiej – zapewnił II trener ekipy z Koszalina, Henryk Rycharski.
Asystent Dmytro Hrebeniuka zamierzał się też odnieść do pracy duetu z Rzeszowa. - Sędziowie, moim zdaniem, no nie chcę się wypowiadać, ale każdy widział... - lecz po tej sekwencji zmienił zdanie, więc my dopowiedzmy, że w tym spokojnym meczu arbitrzy pokazali dwie żółte i dwie czerwone kartki, upomnieli obu szkoleniowców drużyny przyjezdnej, na oba zespoły nałożyli aż 36 karnych minut, a na ławce kar usiadło... 14 zawodniczek obu drużyn - z czego Adrianna Nowicka dwukrotnie - co naszym zdaniem jest absolutnym rekordem Polski! Niech te statystyki wystarczą za komentarz odnośnie dyspozycji duetu z Podkarpacia.
Bezcenne punkty
Po emocjonalnym rollercoasterze w Piotrkowie Trybunalskim bezcenne punkty zdobyły zamykające tabelę Kaliszanki. To dopiero drugie zwycięstwo Niebieskich w tym sezonie, ale jakże podnoszące na duchu, wlewające nadzieję, że utrzymanie w elicie nadal jest możliwe. - Staramy się nie myśleć wstecz, ale do przodu i cały czas poprawiać grę. Zagrałyśmy na dużej determinacji, konsekwentnie realizując założenia taktyczne. To nasze drugie przełamanie w sezonie i mam nadzieję, że wkrótce przyjdzie trzecie - powiedziała doświadczona rozgrywająca Marta Gęga.
Była reprezentantka chyba nieczęsto brała udział w meczu, który jej zespół zaczął od 3:0, po kwadransie prowadził 11:9, by po kolejnych 13 minutach... przegrywać 11:16. Ba, w drugiej połowie „Gęsia” z koleżankami były już 7 na minusie (16:23 w 36 min), a na 12 minut przed końcem przegrywały 23:28. Końcowy, doprowadzający do remisu zryw w hali trzeciej w stawce Piotrcovii był więc niesamowity, doprowadził do zwycięskiej serii rzutów karnych i dwóch „oczek”.
Jak to wytłumaczyć?
- Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Nie ukrywam, że jestem bardzo zdenerwowana - kipiała Romana Roszak. - Każda patrzyła na każdą, ja też obijałam słupki... Coś jest nie tak z naszą obroną, skoro straciłyśmy tyle bramek. O ile atak jeszcze funkcjonuje, to obrona od miesiąca jest bardzo słaba. Musimy mniej gadać, a więcej robić. Zacznijmy więcej pracować, bo to się wszystko bierze od treningu, a mecze powinny być świętem i zaprezentowaniem tego, co wypracowałyśmy. Mamy 9 dni do meczu z Sośnicą. Czeka nas ciężka praca - stwierdziła rozgrywająca Piotrcovii, przyznając, że jej zespół powinien zgarnąć punkty w regulaminowym czasie, bo karne to loteria...
Serię „siódemek” celnymi rzutami rozpoczęły Anna Diablo i właśnie Roszak. Potem trafiła Gęga, a Julia Fornalczyk obroniła rzut Oliwii Domagalskiej, zaś Antonina Cieślak próbę Natalii Doktorczyk. Stan wyrównała Lucyna Sobecka, zaś po bramce Anastazji Bondarenko Kaja Gryczewska powstrzymała Edytę Byzdrę. O wyniku „wojny nerwów” zadecydowała Jovana Kiprijanovska. - My cały czas coś rwiemy, coś gonimy... Dobrze się komunikowałyśmy w obronie, włącznie z bramkarką, która nam pomogła (6 interwencji Gryczewskiej - przyp. red.), i w ataku. Pokazałyśmy dużą mądrość. To ciężki dla nas sezon, ale mamy doświadczone zawodniczki i w kolejnych meczach powinno to lepiej funkcjonować - podsumowała Marta Gęga.
Bolesna lekcja
W Biłgoraju, gdzie swoje mecze rozgrywa siódemka ze Lwowa, mimo pełnej hali i dopingu, Galiczanka nie miała argumentów, by postawić się będącym na fali wicemistrzyniom Polski. Po w miarę wyrównanym początku gospodynie opadały z sił, słabła ich wola walki (liderka strzelczyń Swietłana Hawrysz miała zerowy zapis), tym bardziej że w bardzo dobrej dyspozycji była bramkarka Paulina Wdowiak (8 obron na 17 rzutów). Wysoka porażka była bolesną lekcją udzieloną przez ekipę z Koziego Grodu, której zwycięska seria liczy już 10 spotkań.
Zbigniew Cieńciała
◼ SPR Sośnica Gliwice - PR Koszalin 35:31 (19:15)SOŚNICA: Glosar, Wawrzynkowska - Dmytrenko 4 (CZK, 24 min - atak na twarz), Kozimur, Mokrzka 11/4, Strózik 4, Guziewicz 5, Andronik 2, Tukaj, Leśniak, Pilikauskaite 6, Skubacz, Kaczmarek 3, Wyrzychowska. Kary: 20 min. Trener Michał KUBISZTAL.
KOSZALIN: Gomaa, Klarkowska - Furmanets 5, Nowicka, Kovarova 12/6, Rycharska 4, Arsenievska 2, Aydin 2, Lasek 2, Naumczyk, Bayrak 3, Żmijewska, Knezević 1 (CZK, 19 min - faul), Jura. Kary: 16 min. Trener Dmytro HREBENIUK.
Sędziowali: Sebastian Pelc i Jakub Petzlaf (Rzeszów). Widzów 270.
PIOTRCOVIA: Sarnecka, Cieślak - Grobelna 1, Domagalska 3/1, Roszak 6, Noga 4 (CZK, 56 min - gradacja kar), Polańska 1, Gadzina 7, Pankowska 4, Sobecka 2/1, Byzdra 3, Masna 2. Kary: 18 min. Trener Horatiu PASCA.
RUCH: Gryczewska, Fornalczyk - Stokowiec 3, Kiprijanovska 7, Gęga 6, Jasinowska 1, Szarkova 3, Doktorczyk 4, Petroll 1, Trawczyńska 2, Bondarenko, Diablo 4/4, Bury 2. Kary: 16 min. Trener Ivo VAVRA.
Sędziowali: Marcin Kret i Szymon Świetek (Kraków). Widzów 599.
GALICZANKA: Standyk, Poliak, Hrabczak - Hawrysz, Diaczenko 1, Dmytryszyn 5, Kołodiuk 3, Tkacz 2, Markiewicz 3, Prokopiak, Kozak 6, Malowana, Sorokina. Kary: 12 min. Trener Witalij ANDRONOW.
LUBLIN: Martins, WdowiakMartins, - Górna 4, Prieto 7/3, Lima, Andruszak 3, Rosiak 4, Szynkaruk 7, D. Więckowska, Przywara, M. Więckowska 2, Planeta 3/2, Radosavljević 1, Gliwińska 1, Tomczyk 3, Matuszczyk 1. Kary: 8 min. Trener Paweł TETELEWSKI.
Sędziowali: Maciej Mleczko i Krzysztof Paczyński (Bochnia). Widzów 446.
Awansem KPR Gminy Kobierzyce - KGHM MKS Zagłębie Lubin 23:31 (8:16)
Enea MKS Gniezno - Energa Start Elbląg wtorek, 20.00
|
1. Zagłębie |
16 |
45 |
577:428 |
|
2. Lublin |
16 |
42 |
513:414 |
|
3. Piotrcovia |
16 |
31 |
484:439 |
|
4. Kobierzyce |
16 |
27 |
470:451 |
|
5. Gniezno |
15 |
21 |
446:423 |
|
6. Koszalin |
16 |
21 |
440:494 |
|
7. Galiczanka |
16 |
18 |
426:480 |
|
8. Start |
15 |
14 |
430:488 |
|
9. Sośnica |
16 |
13 |
441:511 |
|
10. Ruch |
16 |
5 |
443:541 |
17. seria - 28 stycznia-1 lutego: Kobierzyce - Lublin, Sośnica - Galiczanka, Ruch - Gniezno, Start - Zagłębie; Koszalin - Piotrcovia przełożony na 13 lutego.
(mar)
