Rekin młot

Jose Naranjo (z prawej) to jeden z najbardziej bramkostrzelnych piłkarzy Jagiellonii w rundzie jesiennej. Fot. Michał Kość/PressFocus


Rekin młot

W tej rundzie Jagiellonia Białystok nie znalazła pogromcy na własnym boisku.

 

Jeden rzut oka na tabelę ekstraklasy nie pozostawia żadnych wątpliwości, że Jagiellonia na własnym boisku nie bierze jeńców. Używając przenośni - od razu ich likwiduje, albo używając łagodniejszej terminologii - jest miła dla swoich gości niczym rekin młot. Bardzo boleśnie przekonał się o tym w niedzielę Raków Częstochowa, jakby nie patrzeć, urzędujący mistrz Polski, który stracił w Białymstoku cztery bramki. W tym sezonie podobna sztuka udała się tylko Lechowi Poznań, który 28 września pokonał na własnym boisku drużynę spod Jasnej Góry 4:1.

 

Nie żałował komplementów

 Wróćmy jednak do Jagiellonii. Po ostatniej wiktorii trener „Żubrów” Adrian Siemieniec wręcz rozpływał się w komplementach pod adresem swojego zespołu. - Ogromne gratulacje dla drużyny za zwycięstwo i za sposób, w jaki je osiągnęliśmy - powiedział 31-letni szkoleniowiec. - Naprawdę serce raduje się, patrząc na to, jak ten zespół pracuje na treningach i przekłada to na mecze, jak zawodnicy grają, jak są intensywni, jak wierzą w to, co robimy. Dla mnie - jako trenera - nie ma lepszej nagrody za pracę. Duże podziękowania kieruję również do kibiców za wsparcie, które nam pomogło. Raków to bardzo dobra drużyna, ale i takie zespoły przegrywają mecze. Nie chcę być arogancki stwierdzając, że rozbiliśmy rywala przez wzgląd na szacunek dla niego. Mamy wyznaczony kierunek dalszego rozwoju drużyny w działaniach ofensywnych i obronnych na przerwę zimową.

 

Cali „w skowronkach”

Dwa gole w konfrontacji z mistrzem Polski zdobył Jose Manuel Garcia Naranjo. - Mecz z Rakowem był niesamowity, cieszę się z tej wygranej wspólnie z całą drużyną i naszymi kibicami - powiedział 29-letni Hiszpan. - To bardzo ważna wygrana, która przedłużyła naszą fantastyczną serię domowych meczów. Patrząc z perspektywy jakości prezentowanej przez rywala tym bardziej musimy doceniać to zwycięstwo. To było trudne spotkanie, ale podołaliśmy tym przeciwnościom i zgarnęliśmy pełną pulę. Jesteśmy bardzo silni w meczach domowych i liczę na to, że utrzymamy tę wysoką formę również w rundzie wiosennej. Chcemy kontynuować takie granie i ciągle punktować na takim samym, wysokim poziomie. Klubowemu koledze wtórował kapitan zespołu, Taras Romanczuk. - Dążymy do tego, żeby tak grać w każdym spotkaniu u siebie, niezależnie od klasy rywala - powiedział 32-letni pomocnik. - Nie zadowalamy się tym, co mamy. Chcemy wygrywać każdy mecz i nie patrzymy na tabelę. Pracujemy nad tym, żeby grać tak, aby ściągnąć jak najwięcej kibiców na stadion. Wierzę, że w nowej rundzie będzie ich jeszcze więcej na trybunach. Duża zasługa trenera w tym, że gramy tak jak obecnie. Dzięki niemu mamy w sobie tyle wiary w końcowy sukces i przekonanie do tego, co robimy.

 

Bez litości

W tej rundzie Jagiellonia w 9 meczach na własnym boisku zaksięgowała 25 punktów, na co złożyło się 8 zwycięstw i jeden remis. Tym szczęśliwcem był - jakżeby inaczej - Piast Gliwice, który wywiózł z Białegostoku bezbramkowy remis. Poległy natomiast Puszcza Niepołomice, Widzew Łódź, Górnik Zabrze, Radomiak, Legia Warszawa, Zagłębie Lubin, Stal Mielec i Raków. Bilans bramkowy naprawdę imponujący: 26:7, czyli średnia na jeden mecz 2,88 gola. - Dlaczego nikt nie wywozi stąd punktów? - zastanawia się 24-letni napastnik Afimico Pululu. - Trzeba zapytać kibiców. Zawsze czujemy ich wsparcie, które pcha nas coraz wyżej w tabeli. Twierdza Białystok to mix charakteru i wsparcia fanów.

 

Bogdan Nather