Raz w górę, raz w dół
Rzeszowianki potrzebują jeszcze tylko jednej wygranej do złota. Trzecie finałowe starcie pełne było wahań i zwrotów akcji.
Switłana Dorsman i jej koleżanki były naładowane energią. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Łodzianki, po zwycięstwie w meczu numer 2, nabrały nowej wiary, że są w stanie pokonać w finałowej rywalizacji DevelopRes. Do trzeciego starcia w Rzeszowie przystąpiły więc pełne nadziei.
Mecz miał zaskakujący przebieg. Obie ekipy grały bardzo nierówno. Tylko początek był wyrównany (3:3). Miejscowe błyskawicznie jednak odskoczyły. Kapitalnie grały w bloku. Nie potrafiły się przez niego przebić ani paulina Damaske, ani Maja Storck. Z kolei Sasa Planinsec, próbując ominąć ręce blokujących, nie trafiała w pole gry. Po drugiej stronie siatki ofensywnie nastawione były Taylor Bannister i Julita Piasecka. Rzeszowianki dokładnie też przyjmowały zagrywkę rywalek. Dzięki temu Katarzyna Wenerska mogła wykorzystać środkowe, co robiła bardzo chętnie. Dorsman i Laura Heyrman nie zawodziły. – Przy takim przyjęciu, jakie dzisiaj miała, to aż miło było rozgrywać. Chwała za to dziewczynom, bo mogłam dużo grać środkiem – mówiła Katarzyna Wenerska, rozgrywająca DevelopResu.
Rzeszowianki otworzyły mecz bardzo efektownie. W pierwszej odsłonie straciły zaledwie 13 punktów. W drugiej nieoczekiwanie role się odwróciły. W PGE Budowlanych na wyższy poziom wskoczyły Storck oraz Damaske. Gra DevelopResu natomiast całkowicie się załamała. Przy wyniku 5:8 miał.. 0 procent skuteczności! Wszystkie punkty zdobył po błędach rywalek. Potem było nieco lepiej – skuteczność wskoczyła na 12 procent - nie na tyle jednak, by dotrzymać kroku Łodziankom.
Trzeci set i znów zmiana ról. Jak w pierwszej partii przyjezdne stanęły. Trener PGE Budowlanych, Maciej Biernat, zmienił prawie całą wyjściową szóstkę, lecz nic to nie dało.
Podstawowe zawodniczki wróciły na boisko na czwarty set, ale rozpędzone Rzeszowianki nie dały się zatrzymać. Grały jak z nut. Miały aż 10 punktów przewagi (20:10). Ekipa z Łodzi nie dała za wygraną. Jeszcze raz się poderwała do walki i o mało nie doprowadziła do tie-breaka. Odrobiła straty (24:24). Zabrakło jej jednak odrobiny szczęścia. W kluczowych akcjach Planinsec zaserwowała w siatkę, a po chwili Damaske nie przebiła się przez blok DevelopResu.. - Nierówne spotkanie. Sinusoida. Nie wiem skąd takie wahania. Przeanalizujemy to, co się wydarzyło. Prawdopodobnie nie wytrzymałyśmy presji – mówiła tuż po spotkaniu Joanna Lelonkiewicz, środkowa PGE Budowlanych.
Kolejny mecz w niedzielę w Łodzi.
(mic)
Finał (do 3. zwycięstw)
◼ DevelopRes Rzeszów – PGE Budowlani Łódź 3:1 (25:13, 17:25, 25:14, 26:24). Stan rywalizacji 2-1.
RZESZÓW: Wenerska, Piasecka (12), Dorsman (15), Bannister (21), Jasper (4), Heyrman (14), Szczygłowska (libero) oraz Kubas, Sieradzka (1), Chmielewska, Jansen (1). Trenerka Jelena BLAGOJEVIĆ.
BUDOWLANI: Grabka (2), Damaske (17), Lelonkiewicz (6), Storck (14), Buterez (15), Planinsec (5), Łysiak (libero) oraz Siuda, Majkowska (1), Drużkowska (1), Honorio (3). Trener Maciej BIERNAT.
Sędziowali: Marek Lagierski (Czeladź) i Paweł Kapica (Częstochowa). Widzów 3620.
Przebieg meczuI: 10:5, 15:7, 20:10, 25:13.
II: 6:10, 9:15, 13:20, 17:25.
III: 10:4, 15:6, 20:9, 25:14.
IV: 10:4, 15:5, 20:10, 26:24.
Bohaterka – Switłana DORSMAN.
