Raz gwiżdżą, a raz nie…

KONTROWERSJA

Po ręce Josemy Pogoń wykonywała w Zabrzu karnego, który dał jej trzy punkty. Fot. Pressfocus.pl

Sędziowie na piłkarskich boiskach są dziś w stanie zrobić wszystko, a zakres i wachlarz ich decyzji i interpretacji jest tak szeroki, jak szerokie jest Morze Śródziemne rozciągające się od Maroka i Hiszpanii do tureckiej Riwiery. Pokazała to choćby sobota, gdzie w ciągu kilku godzin arbitrzy podjęli dwie odmienne decyzje po zagraniu ręką w polu karnym.

Najpierw mieliśmy do czynienia z meczem Raków – Bruk-Bet. Przy stanie 0:0 spadająca piłka dotknęła ręki Jeana Carlosa. To był ważny moment spotkania. Goście domagali się odgwizdania „jedenastki”. Prowadzący mecz Paweł Raczkowski nie przerwał jednak gry. Następnie, po konsultacji z VAR (przed komputerem siedział Paweł Pskit) bez podbiegania do monitora ponownie nie zdecydował się na wskazanie na jedenasty metr, choć wątpliwości były.

Zdaniem Komisji Ligi, która w ostatnim czasie odnosi się do kontrowersyjnych sytuacji, decyzja sędziego Raczkowskiego była dobra. „Prawidłowa interpretacja „Przepisów Gry” dotycząca kontaktu piłki z ręką zawodnika Rakowa we własnym polu karnym. Sędzia oraz sędzia VAR zastosowali odpowiednie kryteria, które dla tego rodzaju zdarzeń są następujące: piłka dla obrońcy jest nieoczekiwana – została przedłużona/zagrana głową przez napastnika znajdującego się w bliskiej odległości od obrońcy, ręka znajduje się wzdłuż ciała, jest ułożona w naturalny sposób. Nie poszerza nienaturalnie obrysu ciała, brak ruchu ręki do piłki” – czytamy w komunikacie przedstawionym przez PZPN.

W wieczornym meczu w Zabrzu Josemie nie upiekło się tak, jak wcześniej Jeanowi Carlosowi. W doliczonym czasie meczu Górnika z Pogonią futbolówka trafiła w rękę hiszpańskiego defensora. Choć fatalnie prowadzący zawody Wojciech Myć najpierw wskazał na rzut rożny, po interwencji VAR-u – odpowiadał zań Łukasz Szczech - i po obejrzeniu sytuacji na ekranie wskazał na 11. metr. To był decydujący moment, bo karnego wykorzystał Frederik Ulvestad i Pogoń po prawie 17 latach wygrała w Zabrzu 1:0. – Za każdym razem sędziowie sobie wybierają, czy jest karny, czy go nie ma. To boli. Nie ma jednego wyznacznika, kiedy „jedenastka” jest, a kiedy nie. Widzieliśmy, że w meczu Rakowa ręka Jeana Carlosa nie została zakwalifikowana jako przewinienia, a u nas już tak. Szkoda, nie powinno tak być, a powinno być jednoznacznie ustalone dla wszystkich, kiedy jest przewinienie, a kiedy nie. Tutaj z meczu na mecz, z kolejki na kolejkę jest loteria. Albo gwizdnie, albo nie – podsumował dla „Sportu” obrońca Górnika Rafał Janicki.

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się