Radość ze zwycięstwa

Wygrana z Lechem na jego terenie doda nam energii przed kolejnymi grami – uważa Lukas Sadilek.

Czech Lukas Sadilek zapewnił Górnikowi awans do 1/2 finału Pucharu Polski. Fot. Jakub Kaczmarczyk / PAP

GÓRNIK ZABRZE 

Jedenastka z Zabrza nie miała w ostatnim czasie dobrej passy. Od początku listopada jest najgorzej punktującym zespołem w ekstraklasie – Górnik w 10 ostatnich grach zdobył tylko osiem punktów, a to tyle, co tonący Widzew. Gdyby nie wygrana 2 listopada z Arką 5:1, to w przypadku drużyny Michala Gasparika byłoby jeszcze gorzej!

Jak najbardziej uzasadnione były więc obawy przed wyjazdem na pucharowy mecz do Poznania z rozpędzonym w ostatnim czasie Kolejorzem, który po słabym starcie (dwie porażki) wygrał aż sześć razy z rzędu w ekstraklasie i w Lidze Konferencji w 1/16 finału z fińskim Kuopion Palloseura. Mistrz Polski wygrał też w tym zwycięskim dla siebie czasie z Górnikiem w Zabrzu 1:0, a było to miesiąc temu, 7 lutego.    

Drużyna trenera Gasparika pokazała jednak w trudnym momencie charakter. Mimo słabych wyników – choć gra nie była aż tak zła – podniosła się i na trudnym terenie pokonała niezwykle trudną przeszkodę w drodze do zdobycia Pucharu Polski.

Środowy wieczorny mecz miał kilku bohaterów w zabrzańskiej ekipie. Oczywiście na plan pierwszy wysuwa się Marcel Łubik, który w końcówce obronił pikę po strzale z karnego w wykonaniu Joela Pereiry. Nie można też zapomnieć o czeskim pomocniku Lukasu Sadilku, którego akcja i świetna wymiana podań z Francuzem Yvanem Ikia Dimi przyniosła trafienie na wagę awansu.

– Wiedzieliśmy, że to będzie ciężkie spotkanie i tak było. Staraliśmy się grać swoje, tworzyć sytuacje bramkowe, byliśmy niebezpieczni pod bramką Lecha i udało się trafić do siatki. Druga część to głównie gra w obronie, a w tym końcowym fragmencie już dziesięcioma zawodnikami w tyłach. Pokazaliśmy charakter w trudnym momencie i uważam, że to wygrane spotkanie w Poznaniu zmieni nasz cały sezon. Te ostatnie wyniki nie były takie, jak chcieliśmy, ale teraz ta wygrana na tak trudnym terenie doda nam energii przed kolejnymi spotkaniami – komentował po meczu Sadilek.

Dla 29-letniego piłkarza, który trafił do Górnika zimą ze Slavii Praga, to premierowe trafienie w barwach drużyny z Zabrza. W górnośląskim klubie ten mający na koncie trzy występy w narodowych barwach zawodnik szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie. Grał od pierwszej minuty we wszystkich tegorocznych meczach zabrzan w lidze i Pucharze Polski.

Trener Gasparik chwali go przede wszystkim za podejście do pracy, bo Czech biega najwięcej w zespole i trenuje na pełnych obrotach. Także w meczu w Poznaniu zostawił kawał zdrowia na boisku, co było widać po ostatnim gwizdku Tomasza Kwiatkowskiego, kiedy nie umiał złapać tchu. – Biegałem tyle, ile potrafię. Mam nadzieję, że było to widać – cieszył się po wygranym meczu skromny Lukas Sadilek.

(zich, raj)    


Serducho i taktyka wygrywa w Poznaniu

Wygrana w Poznaniu była wielka, a biorąc pod uwagę moment sezonu, wręcz niezwykła. Wyniki w lidze były ostatnio słabe, a Lech, będący „w gazie” po zwycięstwie nad Rakowem, wydawał się niezwykle pewny swego. Był to też mecz, który wszelkim malkontentom pokazał, jak bardzo się mylą.

Górnik rozegrał świetne spotkanie. Taktycznie Lech został precyzyjnie rozpracowany, dyscyplina stała na najwyższym poziomie, a pomysły na „ugryzienie” Kolejorza przygotowano pieczołowicie, co było widać już od pierwszych minut. Zabrzanie znów świetnie bronili światła bramki, przypominając swoją najlepszą dyspozycję z rundy jesiennej. Poznaniacy długo utrzymywali się przy piłce i szukali szans w tercji ataku, ale niewiele z tego wynikało, bo wszystkie próby były blokowane lub wybijane. Bramka dla Górnika to z kolei popisowe wyjście z obrony: zmiana ciężaru gry, mądre pociągnięcie akcji przez Lukasa Sadilka i przytomne odegranie Yvana Ikia Dimi złożyły się na przepiękne trafienie.

Marcel Łubik pokazał, jak ogromny drzemie w nim potencjał i nie chodzi tu tylko o obronionego karnego. Ponownie emanował spokojem, pewnie wyłapywał dośrodkowania i – do czego zdążył nas już przyzwyczaić – świetnie rozprowadzał piłkę nogami. W środowy wieczór udowodnił, że warto było zabiegać o jego wypożyczenie.

Z kolei Sadilek zostanie zapewne zapamiętany głównie z bramki, ale jego walka w końcówce była wręcz niesamowita. Trudno się dziwić, że był ulubieńcem kibiców Sparty Praga i żegnano go tam z honorami.

Wygrana w takich okolicznościach buduje morale. Niech ten triumf niesie nas w lidze. Przy tak płaskiej tabeli może zdarzyć się dosłownie wszystko – pod warunkiem, że będziemy iść krok po kroku, mecz po meczu. Piłkarze udowodnili, że stać ich na ogranie Lecha i teraz wszystko jest w ich rękach i głowach. Naszym zadaniem jest ich wspierać, bo wczoraj pokazali, że na to zasługują. Nawet gdy przyjdzie słabszy moment, muszą czuć, że stoimy za nimi murem. Na naszych oczach piszą się nowe rozdziały historii Górnika i przed nami najciekawsze tygodnie od kilku dekad.

Jadymy durś!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się