Radość mimo upadku
Zmęczona całym sezonem Jekaterina Kurakowa nie zdołała poprawić pozycji po programie krótkim i została 19. solistką świata. Złoty medal wyjeździła znakomita Japonka Kaori Sakamoto.
Momentami Jekaterina Kurakowa przeczyła prawom grawitacji... Fot. PAP/EPA
ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE
Gdyby o miano najlepszej łyżwiarki figurowej globu rywalizowało 6 zawodniczek, Jekaterina Kurakowa zdobyłaby w Pradze złoty medal. Reprezentantka Polski wygrała bowiem w piątek swoją grupę rozgrzewkową. Problem w tym, że w finale wystąpiły 24 solistki i aż 18 z nich zdobyło więcej punktów niż Kasia.
Wyżej się na dało
Już wprawioną w bojach, ale wciąż młodą solistkę należy podziwiać. Miała bowiem niewiele czasu, by dojść do siebie po drugich w swojej karierze igrzyskach olimpijskich, wyleczyć zmęczeniowe pęknięcie kości w stawie skokowym, zebrała się w sobie i - jak zawsze - dała z siebie wszystko. Na początek nie miała problemu z awansem do piątego w karierze finału MŚ, ale 19. wynik nie dawał większych nadziei na wysoką lokatę w klasyfikacji generalnej. Mimo że w programie dowolnym pojechała na swoim poziomie, z gracją, szerokim uśmiechem, wykonała bodaj siedem skoków, sekwencje kroków, piruety, ale pod koniec programu popełniła błąd prosty, ale kosztowny błąd, po którym zaliczyła upadek. Kosztował on sporo, bo konieczne było odjęcie punktów, a 164,54 „oczek” nie mogło gwarantować awansu. Mimo wszystko Polka nie kryła radości, bo za swój występ otrzymała gromkie brawa.
Łzy Sakamoto
Każda w występujących po Kurakowej solistek oceniana była wyżej, a te najlepsze - w sumie było ich 9 - przekroczyły 200 punktów, o czym nasza reprezentantka na ten moment może pomarzyć. Zwyciężyła prowadząca po programie obowiązkowym Kaori Sakamoto, która wczoraj pojechała bezbłędnie, czysto technicznie i porywając wypełnioną po brzegi O2 Arenę, sięgnęła po czwarty (!) złoty medal. Japonka płakała ze szczęścia, ponieważ ustanowiła rekord życiowy - 238,28 pkt. Choć wicemistrzyni olimpijska z Mediolanu oficjalnie tego nie potwierdziła, tym występem pożegnała się z taflą. Za plecami mistrzyni uplasowała się jej rodaczka, Mone Chiba (228,47), a na 3. miejscu - dość nieoczekiwanie - Belgijka Nina Pinzarrone (215,20).
Malinin po swoje
Ozdobą ostatniego dnia będzie sobotni (12.30) finał solistów. Wystąpi w nim 16. po programie krótkim reprezentant Polski, Władimir Samojłow, ale oczy całego łyżwiarskiego świta zwrócone będą na pewnego Amerykanina. Ilia Malinin jest na dobrej drodze, by wywalczyć trzeci z rzędu złoty medal mistrzostw świata. Wyraźnie prowadzi na półmetku zawodów (111,29 pkt) i liczy, że uda mu się zrehabilitować za to, co wydarzyło się podczas igrzysk olimpijskich, kiedy również prowadził po programie krótkim, ale spaskudził finał i spadł na 8. miejsce. Zapowiada się kapitalne widowisko.
Marek Hajkowski
