Rachunek za pomyłkę
Mikołaj Sawicki może dochodzić odszkodowania od Polskiego Laboratorium Antydopingowego, które popełniło błąd w jego sprawie - przyznał dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej POLADA, Michał Rynkowski.
Dzięki uporowi Mikołaj Sawicki dowiódł swoich racji. Fot. Wojciech Szubartowski / Press Focus
Zakwestionowana metoda
30 maja postawiono mu zarzuty naruszenia przepisów antydopingowych, nałożono tymczasową dyskwalifikację i wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Siatkarz cały czas twierdził, że jest niewinny i walczył o udowodnienie swoich racji. Oddał sprawę do Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Ta zakwestionowała metodę, a w konsekwencji również pozytywny wynik badań próbek m.in. Sawickiego, o czym poinformowała POLADĘ. Nie oznaczało to automatycznie, że wynik był fałszywy, dlatego zaplanowano ponowne przebadanie próbek w innym laboratorium z akredytacją WADA. 13 kwietnia oficjalnie poinformowano, że dodatkowe badania dały wynik negatywny. - Jasno zostało dowiedzione, że zawodnik nie stosował substancji zabronionych, co potwierdziło badanie dodatkowe w innym akredytowanym laboratorium. Panel dyscyplinarny zamknął postępowanie w sprawie i został stwierdzony brak naruszenia przepisów antydopingowych - przekazał Michał Rynkowski. Jak stwierdził, laboratorium i POLADA są dwiema niezależnymi organizacjami, co wymuszają przepisy antydopingowe. Laboratorium podlega pod Ministerstwo Zdrowia, a POLADA - pod Ministerstwo Sportu i Turystyki. Akredytacja dla laboratorium jest nadawana i monitorowana przez WADA.
300 dni bez gry
- Światowa Agencja Antydopingowa nałożyła już zresztą na laboratorium konsekwencje za popełniony błąd. Ta metoda detekcji została zawieszona. Laboratorium jest również bardzo szczegółowo monitorowane i będzie monitorowane, bo nikt nie może sobie pozwolić, aby do takich błędów doszło w przyszłości – powiedział Rynkowski.
Zawodnik po uniewinnieniu może dochodzić odszkodowania od Polskiego Laboratorium Antydopingowego, które jest ubezpieczone od tego rodzaju przypadków. Przyznaje się je na podstawie strat w majątku oraz utraconych korzyści. Sawicki ma zamiar ubiegać się o odszkodowanie, bo przez blisko 300 dni nie mógł ani grać, ani nawet trenować. Szef POLADA podkreślił, że laboratorium jako akredytowane przez WADA działa od 2004 roku i coś podobnego zdarzyło się po raz pierwszy. Dodał, że na świecie takie przypadki się zdarzały, ale były jednostkowe.
Poważne zjawisko
Odniósł się także do kwestii produkcji na dużą skalę środków dopingowych, sterydów, itp. w Polsce. - W ostatnich miesiącach mieliśmy pięć operacji przeprowadzonych wspólnie z organami ścigania. To zjawisko jest poważne. W Polsce organy ścigania są aktywne w wyjaśnianiu takich spraw, ale wydaje się - niestety - że produkcja w naszym kraju jest ogromna. Te produkty nie są konsumowane wewnętrznie, ale są wysyłane praktycznie na cały świat - powiedział i dodał, że grupy przestępcze często wybierają ten proceder, bo kodeksowa kara za produkcję środków zabronionych jest niższa od tej np. za produkcję narkotyków czy wyłudzenia VAT.
Igrzyska „koksiarzy”
W maju w Las Vegas odbędzie się pierwsza edycja Enhanced Games, zawodów dla sportowców, którzy stosowali środki dopingujące lub chcą je stosować w celu poprawy wyników. - Idea Enhanced Games jest destrukcyjna dla idei fair play i totalnym wypaczeniem sportu. Oczywiście, z zainteresowaniem będziemy obserwować, jak te igrzyska dopingowiczów będą przebiegały, ilu zawodników zdecyduje się wziąć w nich udział. Niektóre międzynarodowe federacje sportowe już podjęły decyzję, że jeżeli jakiś zawodnik w nich wystąpi, nie będzie miał powrotu do klasycznej rywalizacji sportowej, chociażby pod pięcioma kółkami olimpijskimi - zaznaczył Rynkowski.
Do tej pory zgłosiła się jedna Polka, była członkini kadry narodowej w pływaniu, która mieszka w USA. - Gdyby na ostatnią chwilę pojawił się jeszcze ktoś, kto wywodzi się z naszego, zorganizowanego sportu i czerpie z naszego systemu korzyści, to na pewno reakcja byłaby mocna. Myślę, że MSiT i określony związek podjęłyby szybko stanowcze i adekwatne decyzje - ocenił szef POLADA.
Kary mają być wyższe
Rynkowski podkreślił, że w MSiT trwają prace nad nowelizacją ustawy o zwalczaniu dopingu w sporcie. Produkcja i dystrybucja środków zabronionych mogłaby być obwarowaną karą nie do trzech, ale do pięciu lat więzienia. - Chcemy też rozmawiać o ewentualnym przepadnięciu mienia zabezpieczanego w ramach tych operacji i przeznaczaniu tych środków na walkę z dopingiem w sporcie. Postulujemy także rozszerzenie roli agencji o badania naukowe - dodał Rynkowski.
Przyznał, że część nowelizacji dotyczy zmian w Światowym Kodeksie Antydopingowym, które wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku, więc wyraził nadzieję, że nowelizacja krajowych przepisów także nastąpi w tym terminie.
Tomasz Więcławski/PAP
