Quo vadis, panowie?

Odpowiedź brzmi prawdopodobnie: donikąd. Rozbici piłkarze ponownie dali ciała, tym razem w Helsinkach, co po raz kolejny nosi znamiona kompromitacji.

Mimo dobrej dyspozycji Matty Cash nie pomógł w osiągnięciu chociażby remisu. Fot. Piotr Nowak / PAP

ILE I ZA CO

Łukasz SKORUPSKI, 90 min – 2

Nie pocieszył się długo z roli „jedynki”, która nie popełniła żadnego poważnego błędu. O co mu chodziło po pół godzinie gry, gdy zaczął kiwać się we własnym polu karnym? Chociaż... on nawet się nie kiwał, po prostu stracił piłkę, potem sfaulował Loda i sprokurował karnego. Tragedia. Finowie mało co tworzyli, więc nawet nie miał porządnej okazji, żeby się zrehabilitować. 

Mateusz SKRZYPCZAK, 90 min – 4

Podawał najcelniej ze wszystkich na boisku, nawet na dalszą odległość, ale przy golu na 0:2 to właśnie jego sektorem pognał asystujący Antman. W tej sytuacji Skrzypczak popełnił błąd w ustawieniu. Jak z Mołdawią czasem odnalazł się w polu karnym przeciwnika, ale bez konkretów.

Jan BEDNAREK, 90 min – 4

Nie dysponuje kapitańską aurą i choć nie popełnił żadnego „wielbłąda”, to przy bramce na 0:2 był nieobecny w swoim sektorze, z którego padła bramka. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Kilka razy interweniował nerwowo, ale za to powalczył przy bramce kontaktowo-honorowej. Wg statystyk przegrał większą część swoich pojedynków.

Jakub KIWIOR, 90 min – 6

Największy błąd popełnił w drugiej połowie, kiedy uciekł mu Tenho, który uderzył w poprzeczkę. Poza tym jednak był najlepszym polskim obrońcą, no i najważniejsze – poszedł do końca, strzelił gola, a miał także okazję na drugiego.

Matty CASH, 90 min – 6

W drugim meczu z rzędu – w jakże fatalnej atmosferze panującej w reprezentacji – rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące jego zaangażowania w kadrę. Miał swoje dwie-trzy niezłe sytuacje na gola, a oprócz tego kilka razy dostarczył niebezpieczne piłki w pole karne, głównie do Piątka. Robił to i nogą, i... ręką, jak przy golu Kiwiora, wyrzucając futbolówkę z autu. Najlepszy w polskiej drużynie.

Sebastian SZYMAŃSKI, 90 min – 4

Trudno go jednoznacznie ocenić, bo miewał i lepsze, i gorsze okresy. Na plus na pewno należy zapisać dużą liczbę odbiorów, głównie przed przerwą, z których wyprowadził kilka ataków (mało który kończył się konkretem). Zdarzały mu się też jednak straty czy niedokładności – jak zbyt nonszalanckie podanie, które napędziło fińską kontrę na 2:0.

Bartosz SLISZ, 90 min – 2

Ani dobry do przodu, ani skuteczny z tyłu. Anonimowy występ. Wielokrotnie w kadrze sprawdzał się chociaż jako „odkurzacz”, ale w tym przypadku statystyki wygranych pojedynków zdecydowanie nie były po jego stronie. Aż dziewięć razy tracił piłkę. W ofensywie nie dał nic oprócz kilku zablokowanych strzałów. Słabiutko.

Jakub MODER, do 86 min – 3

Należało oczekiwać od niego w takim meczu więcej. Niby był widoczny, pokazywał się do gry, szukał jej, ale mało było z jego strony wizjonerskich zagrań, kluczowych podań czy nawet jakiejś obiecującej próby uderzenia.

Nicola ZALEWSKI, 90 min – 5

To był typowy Zalewski z reprezentacji – co jest rzecz jasna komplementem. Popisał się dwukrotnie w pierwszej połowie, w 11 minucie zakładając rywalowi „siatkę” i wystawiając piłkę Piątkowi, a potem kapitalnym podaniem prostopadłym „uruchamiając” Modera. Kiedy po wznowieniu gry po przerwie spowodowanej akcją ratunkową Polacy musieli gonić wynik, był wszędzie, odważnymi rajdami starając się rozbijać fińskie szeregi. Wychodziło jako tako, zabrakło tego ostatniego „konkretu”, który przechyliłby szalę zwycięstwa (albo chociaż remisu) na stronę Biało-czerwonych. Mimo wszystko można postawić obok niego mały plusik.

Krzysztof PIĄTEK, do 86 min – 5

Piłka wreszcie szukała go w polu karnym, co w wielu poprzednich meczach reprezentacji się nie zdarzało. W 11 minucie powinien strzelić gola po akcji Zalewskiego (tej z „siatką”), parę razy doszedł też do uderzenia głową, korzystał z dośrodkowań Casha. Najważniejszy był jednak jego udział przy bramce Kiwiora, bo to właśnie „Piona” zgrał w jego stronę piłkę rzuconą z autu przez pół-Anglika. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko bramki i trzeba przyznać, że niewiele mu brakowało do jej zdobycia.

Karol ŚWIDERSKI, do 58 min – 3

Od początku był jednym z najaktywniejszych piłkarzy, utrzymywał się przy piłce w kontakcie, próbował dryblingów. Po kilkunastu minutach jednak zgasł, choć nieźle ustawiał się w pressingu. Tuż przed zmianą znakomicie zgrał piłkę głową do wychodzącego na pozycję Casha. Wydawało się, że pogra dłużej.

Jakub KAMIŃSKI, od 58 min – 2

W kadrze słynął z tego, że po wejściu z ławki swoją dynamiką i rajdami dawał zespołowi przełamanie oraz impulsy. Wczoraj nie dał prawie nic.

Adam BUKSA, od 86 min – niesklas.

Wszedł w miejsce Piątka, ale jego piłka niestety nie szukała.

Jakub PIOTROWSKI, od 86 min – niesklas.

Wszedł i nic nie zrobił. Parę razy niby się pokazał do grania, ale samymi chęciami meczu się nawet  nie zremisuje.