Pytania bez odpowiedzi

Nie milkną echa otwarcia „puszki Pandory” przez zawodniczki, które czekają na zaległe pieniądze.

Dominika Szynkaruk stała się jedną z „twarzy” problemu finansowego... Fot. Paweł Andrachiewcz/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Kilkanaście dni po wpisie opublikowanym przez Aleksandrę Dorsz, byłą obrotową Sośnicy Gliwice, i powielanym na portalach społecznościowych w tej samej kwestii głos zabrała rozgrywająca Dominika Szynkaruk, która latem pożegnała się z PR Koszalin (w poprzednich sezonach Młyny Stoisław Koszalin), ponieważ - podobnie jak Dorsz - nie otrzymała części wynagrodzenia za pracę. Obie zawodniczki wyraziły nadzieję, że wkrótce ich problemy zostaną rozwiązane i pomogą im w tym władze Orlen Superligi, spółki odpowiedzialnej za prowadzenie rozgrywek najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju. Na jej stanowisko trzeba było poczekać, a do wydania oświadczenia „zmusiła” ją redakcja WP SportoweFakty, pytając o liczbę przypadków niepłacenia pensji przez kluby, czy Dorsz i Szynkaruk to jedyne poszkodowane szczypiornistki, a jeśli tak, to jak wielka jest to skala. Odpowiedź Superligi można uznać za dyplomatyczną, a nawet wymijającą. Nie zabrakło też podpowiedzi, jak można wybrnąć z tej sytuacji i uspokojono, powołując się na przykład Górnika Zabrze, którego zawodnicy z dnia na dzień zostali bez klubu, a zaległości wobec nich zostały uregulowane dzięki zasobom Superligi.

„W profesjonalnym sporcie zdarzają się kryzysy finansowe, na przykład związane z nagłą utratą sponsora, opóźnieniami w otrzymywaniu transz czy zmianami właścicielskimi. Rolą profesjonalnej ligi nie jest udawanie, że takie sytuacje nie istnieją ani wyrzucanie z rozgrywek podmiotów posiadających przejściowe turbulencje. Ważne jest posiadanie realnych i skutecznych mechanizmów, które w takich chwilach chronią sportowców. Nasz system działa prewencyjnie. Rygorystyczny proces licencyjny weryfikuje kluby, a jeśli posiadają one zadłużenie, mogą przystąpić do rozgrywek tylko pod warunkiem przedstawienia podpisanych ugód z wierzycielami, planu naprawczego oraz gwarancji finansowania ich spłaty. Kluby będące w takiej sytuacji, znajdują się też pod nadzorem Komisarza Ligi w zakresie realizacji planu. Jeśli mimo to w trakcie sezonu pojawia się problem, Komisarz Ligi ma narzędzia interwencyjne - od kar finansowych, po mechanizm zabezpieczenia środków z należności klubu, który jest ostateczną gwarancją. Co kluczowe, Superliga zapewnia też formalną ścieżkę dochodzenia roszczeń - Sąd Polubowny przy ZPRP, który jest rozwiązaniem znacznie szybszym i skuteczniejszym dla sportowców niż sądy powszechne, w których tego typu sprawy ciągnęłyby się zapewne bardzo długo. Warto też dodać, że te mechanizmy są stworzone w celu minimalizowania występowania takich sytuacji i ochrony sportowców, a nie przejmowania przez Superligę odpowiedzialności za ustalenia i ich realizację dokonywane między spółkami sportowymi i ich pracownikami. Chcemy podkreślić, że to nie jest teoria. Ten system działa w praktyce, a najlepszym dowodem jest sprawa Górnika Zabrze, gdzie po wycofaniu klubu z rozgrywek to właśnie dzięki mechanizmom Superligi zawodnicy otrzymali swoje należności. Gdyby takich regulacji nie było, sprawy sportowców mogłyby się ciągnąć wiele miesięcy, a nawet kończyć brakiem zapłaty ich kontraktów. Przed powstaniem ligi zawodowej, takie sytuacje miały wielokrotnie miejsce” - czytamy w oświadczeniu spółki, która podkreśliła jeszcze, że w tym przypadku „nie mówimy o problemie systemowym, ale kłopotach dotykających pojedyncze kluby i osoby. Z uwagi na poufny charakter postępowań, nie komentujemy publicznie ich szczegółów ani danych liczbowych”.

Sprawa zapewne będzie miała ciąg dalszy...

(m)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się