Puszcza przełamała złą passę

Pufff... Ponoć trzask spowodowany przez kamień spadający z serca trenera Niepołomiczan słychać było nawet na kole podbiegunowym.

Wreszcie! - myśli sobie Tomasz Tułacz. Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus

Ostatni raz Puszcza wygrała na zapleczu ekstraklasy 20 sierpnia. Jesień zdążyła więc zmienić lato, powoli zima zaciera już ręce, więc Tomasz Tułacz stawał się coraz bardziej nerwowy. Jednak po złym zawsze przychodzi dobre! Tym razem przyszło w Siedlcach. Odbył się tam zaległy mecz pierwszoligowy. W pierwotnym terminie spotkanie między tamtejszą Pogonią a Puszczą ostatecznie nie odbyło się z powodu awarii oświetlenia. Teraz światła hulały już na szczęście jak należy. 

Nudne ciekawego początki

Gospodarze przed tym spotkaniem mieli w dorobku idealny remis (trzy zwycięstwa – trzy remisy – trzy porażki), co sprawiało, że do tego meczu przystępowali z względnym spokojem. Ekipa z Niepołomic przed tym meczem znajdowała się na ostatnim miejscu  i wciąż czekała na pierwsze punkty w meczach wyjazdowych. W poprzedni weekend małopolski zespół przegrał u siebie z Polonią Bytom. Wtedy trener Tułacz przyznał po meczu, że drużyna znajduje się w trudnym położeniu, ale do Siedlec i tak miała jechać po pierwsze punkty. 

I pojechała! Pomogło w tym przemeblowanie składu w porównaniu z poprzednim spotkaniem. Tułacz narzekał na wykonywanie przez podopiecznych stałych fragmentów gry, element uważany dotąd za duży atut Puszczy,. W Siedlcach było już pod tym względem należycie, zwłaszcza w drugiej połowie.

Do przerwy nic nie wpadło, wszystko zmieniło się w drugiej połowie. Tuż po wznowieniu gry miejsce miała bardzo udana akcja gości lewą stroną: była centra i dwa strzały głową, jeden po drugim. Pierwsze uderzenie - Adriana Piekarskiego - bramkarz gospodarzy jeszcze obronił, ale drugi - natychmiastową dobitkę albańskiego napastnika Amarildo Gjoniego - już nie. Goście poszli za ciosem wręcz modelowo, jak nigdy w tym sezonie. 

Puszcza usatysfakcjonowana

Drugą bramkę dołożył bowiem rezerwowy Cholewiak. Kwadrans przed końcem było po zawodach: Filipe Nascimento podał do Cholewiaka, ten zaś w odpowiednim tempie dograł do Marka Strajnara i zrobiło się 0:3. Adam Nocoń, zdesperowany szkoleniowiec Pogoni przeprowadził podwójną zmianę i efekt... był. Po dośrodkowaniu Damiana Jakubika niefortunnie interweniował Omar Kocar, pakując piłkę do własnej bramki. Samobój! 

Ale to było wszystko, na co stać było gospodarzy. Pogoń zawiodła z przodu, co w sumie nie dziwi. W drużynie gospodarzy na pozycji środkowego napastnika grał Maciej Rosołek, wychowanek tego klubu, który wrócił doń po ekstraklasowej przygodzie, ale był zupełnie niewidoczny. Z taką grą nie może marzyć o powrocie na najwyższy szczebel.

Zwycięstwo goście zadedykowali kontuzjowanemu koledze. Kacper Przybyłko w pierwszej połowie został zniesiony z boiska.  


OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Pogoń Siedlce - Puszcza Niepołomice 1:3 (0:0)

0:1 – Gjoni, 48 min, 0:2 - Cholewiak, 67 min, 0:3 - Strajnar, 76 min, 1:3 - Kocar, 78 min (samobójcza)

POGOŃ: Lemanowicz – Barczak (77. Jakubik), Kendzia, Szur, Miś – Kobusiński (63. Zielonka), Dzięcioł (77, Klimek), Marzec (46. Szuprytowski), Poczobut (63. Makowski), Demianiuk – Rosołek. Trener Adam NOCOŃ.

PUSZCZA: Andrzejczak – Przybyłko (40. Szabaciuk), Kasolik, Kocar, Strajnar – Kamiński (85. Iwao), Filipe Nascimento, Piekarski, Gerstenstein (61. Trubeha), Korczakowski (61. Cholewiak) - Gjoni (85. Kurzeja). Trener Tomasz TUŁACZ.

Sędziował Damian Krumplewski (Olsztyn). Widzów 2074. Żółte kartki: Marzec, Kobusiński, Kendzia - Korczakowski, Kocar, Kamiński, Piekarski.

(pacz)

 








Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się