Punkty widzenia

CZTERY PYTANIA DO…Mariusza CZERKAWSKIEGO, gracza NHL, reprezentanta kraju, olimpijczyka z Albertville oraz komentatora Eurosportu

Mariusz Czerkawski stawia na Kanadę, dla której turniej olimpijski jawi się jako być albo nie być. Fot. PAP

1. Jak postrzegasz ten turniej olimpijski?

- Będzie fascynujący i już nie mogę się doczekać inauguracji. Dobrze się stało, że po 12 latach znów na tafli olimpijskiej zobaczymy najlepszych z najlepszych. To jest absolutny TOP i co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Prawie wszystkie zespoły mają wysokie aspiracje, choć oczywiście liczba kandydatów do złota już jest nieco mniejsza.

2. Czy zespoły zza oceanu występują w roli faworytów?

- Zdecydowanie tak! Dla mnie Kanada jest absolutnym faworytem, ale szyki może jej pokrzyżować drużyna... Trumpa (śmiech). Gdyby, nie daj Boże, przegrali, wówczas nie mają po co wracać do ojczyzny. Sidney Crosby pragnie zdobyć po raz trzeci złoto olimpijskie i zmazać plamę z Turynu (Kanada odpadła w ćwierćfinale z Rosją 0:2 – przyp. red.). Natomiast Nathan MacKinnon czy Connor McDavid pragną poczuć smak olimpijskiego złota, bo w swoim CV mają „tylko” mistrzostwo świata.

3. W tej sytuacji pozostałe zespoły są skazane na rywalizację tylko o miejsce na podium?

- Nie, absolutnie nie! Zespoły ze Skandynawii czy Czesi też mają zawodników w NHL i wysokie ambicje. Nie można ich z góry skazywać tylko na grę o najniższy stopień podium. Turniej jest intensywny i wiele może się wydarzyć. Rywale też chcieliby się wspiąć na szczyt. Pozostałe drużyny znajdują się zdecydowanie w gorszym położeniu, choć może Szwajcarom marzy się więcej, jednak wątpię, by coś ugrali w tym turnieju.

4. Jaki jest największy problem Kanadyjczyków i Amerykanów?

- Mentalny. Czy udźwigną presję tego turnieju; czy pokonają wszystkie trudności - to są najważniejsze pytania. Jeszcze do niedawna w tej kanadyjsko-amerykańskiej ferajnie obowiązywały inne priorytety. Liczyła się rywalizacja tylko o Puchar Stanleya. Zdobycie tego trofeum było najważniejsze. Finowie, Szwedzi, Czesi, Szwajcarzy, Niemcy mieli i mają inną hierarchię, bo zdobycie medalu mistrzostw świata czy igrzysk zawsze było w cenie. Teraz hokeiści zza oceanu zmienili swój punkt widzenia i medale z najważniejszych imprez światowych również ich nobilitują. Nie obawiam się o przygotowanie fizyczne hokeistów, bo przecież w sezonie grają czasami w okolicach stu meczów, a teraz mają niewiele ponad 50. Jednak czy podołają? To twardziele pod każdym względem i jestem przekonany, że zobaczymy turniej, jakiego jeszcze nie było, bo tafle w Mediolanie będą się skrzyły od gwiazd!

Rozmawiał W. Sow.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się