Punkty pojechały na Mazowsze
Kapitalny i co najważniejsze zwycięski występ zaliczyli wicemistrzowie Polski w stolicy Macedonii Północnej.
Duńczyk Frederik Bjerre swój bardzo dobry występ zaakcentował 10 bramkami. Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus
LIGA MISTRZÓW
Tumult kibiców, zagłuszający przed rozpoczęciem spotkania hymn Ligi Mistrzów w Centrum Sportowym Jane Sandamskiego w Skopje, zwiastował czekające nas emocje w stolicy Macedonii Północnej.
Z Polakami w składzie
Gospodarze rozpoczęli z dwoma Polakami w wyjściowej siódemce, reprezentacyjnym bramkarzem Miłoszem Wałachem i reprezentacyjnym obrotowym Wiktorem Jankowskim, ale pierwsza połowa należała do wicemistrzów Polski, którzy mieli mocne wejście w spotkanie, obejmując trzybramkowe prowadzenie, na co natychmiast zareagował minutową przerwą trener Ivan Cupić. Niewiele to pomogło, ponieważ kapitalnie usposobieni Nafciarze stali mocno i stabilnie w obronie, równie skuteczni byli w ofensywie. Świetnie dysponowany był Milan Vujović, dobrzy rzutowo Sergej Kosorotow i Frederik Bjerre.
Szóstką do przodu
Po kwadransie Płocczanie prowadzili już 6 bramkami i dopiero wtedy w pościg ruszyli gospodarze. Na półmetku zniwelowali straty do dwóch goli, a my trochę żałowaliśmy roztrwonienia wyraźnej przewagi, choć rzut oka na tablicę wyników dawał powody do optymizmu. Tak czy owak, przeczuwaliśmy, że walka dopiero się zaczyna, a wracający po latach nieobecności w europejskich rozgrywkach pod kierunkiem doskonale znanego polskim kibicom Cupicia (4 sezony w Kielcach), Vardar nie odpuści.
Lepiej być nie mogło
Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza znakomicie dla gości, od skutecznych rzutów Kosorotowa i Bjerre, a wkrótce przewaga dobiła do 5 bramek. I znów o kolejny time-out poprosił szkoleniowiec Vardaru, krzycząc: „Co wy robicie? Dlaczego odpuszczacie?”. Na nieco mniej niż kwadrans przed końcem Wiślacy mieli już 7, za moment 8 bramek przewagi (!) i znów trener Cupić poprosił do strefy zmian swoich zawodników. Czas uciekał z korzyścią dla polskiej ekipy, gdy nagle przewaga... zaczęła szybko topnieć. Na szczęście po krótkim impasie rzutowym podopieczni trenera Xaviera Sabate wrócili na właściwe tory. Smutne miny miejscowych fanów mówiły, że tego meczu ich ulubieńcy nie mogą już wygrać. Punkty pojechały na Mazowsze. Rewanż odbędzie się za tydzień w Orlen Arenie.
W drugim spotkaniu „płockiej” grupy MT Melsungen pokonało HBC Nantes 28:23 (14:11).
Zbigniew Cieńciała
◼ HC 1961 Vardar 1961 – Orlen Wisła Płock 26:32 (13:15)
HC VARDAR: Wałach, Gogov – Stojanovski, Vorkapić 1, Georgievski, Keita, Popovski, Ljever, Lazarevski, Matiaba-Tuzolana, Anastasovski, da Silva 3, Abdelhak 3, Malus 4, Jankowski 1, Fedhuile 14/8. Kary: 4 min. Trener Ivan CUPIĆ.
ORLEN WISŁA: Vujović, Alilović – Daszek 3, Janc 2, Serdio 6, Susznja, Rey Morales 2, Szita 1, Richardson 2, Zarabec, Fazekas, Krajewski, Dawydzik, Ilić, Bjerre 10/2, Kosorotov 6. Kary: 8 min. Trener Xavier SABATE.
Sędziowali: Alexei Covalciuc i Igor Covalciuc (Rumunia). Widzów 5000.
Przebieg meczu: 0:3 (5), 2:3 (6), 2:7 (10), 5:8 (12), 5:11 (15), 8:12 (19), 10:13 (22), 12:14 (27), 12:15 (29), 13:15 (30), 13:17 (32), 14:17 (34), 14:19 (36), 16:21 (40), 18:23 (44), 19:27 (49), 23:27 (53), 24:30 (57), 26:32 (60).
