Punkty bardzo potrzebne

Waldemar Fornalik wraca do Chorzowa. W jakim nastroju będzie po piątkowym meczu? Fot. Artur Kraszewski/Pressfocus.pl


Punkty bardzo potrzebne

Ruch na Stadionie Śląskim podejmie Zagłębie prowadzone przez Waldemara Fornalika. „Niebiescy” muszą wygrać!

 

RUCH CHORZÓW

W środę chorzowianie zaliczyli trening na płycie głównej Stadionu Śląskiego. Wiadomo już, że po raz kolejny trener Jan Woś nie może liczyć na optymalny skład. Tym razem za żółte kartki będą pauzować Maciej Sadlok - ósma kartka w meczu z Cracovią - oraz Tomas Podstawski. Na jego koncie są z kolei cztery kartki.


Kadrowe problemy

Do tego dochodzą zawodnicy mający problemy zdrowotne. W tym gronie jest Remigiusz Szywacz, który kontuzji doznał w meczu rezerw. 28-letni defensor nieobecny jest właściwie od początku sezonu, bo po raz ostatni w lidze zagrał w połowie sierpnia, w spotkaniu domowym z Jagiellonią Białystok. W piątkowym meczu chorzowianie nie mogą także liczyć na rehabilitującego się po zabiegu barku Tomasza Wójtowicza oraz na Patryka Sikorę, który od dłuższego czasu zmaga się z problemami fizycznymi i występy w ekstraklasie przeplata okresami, w których po prostu dochodzi do siebie. Najgorzej jednak sytuacja zdrowotna wygląda z Dawidem Barnowskim, pozyskanym latem ze Znicza Pruszków. Z tym transferem wiązano w Chorzowie wielkie nadzieje, bo nie dość, że zawodnik ten wyróżniał się w swoim dotychczasowym klubie i awansował z nim do pierwszej ligi, to jeszcze jest młodzieżowcem. Niestety, obecnie choruje na boreliozę i dzisiaj jego powrót do profesjonalnego grania na najwyższym poziomie to melodia przyszłości. Może być tak, że w barwach Ruchu nigdy nie zagra. Kontrakt ma podpisany do końca czerwca przyszłego roku.

W tej sytuacji jest niemal pewne, że będą spore przetasowania w podstawowej jedenastce, przede wszystkim w linii defensywnej. Przed ostatnim meczem w Krakowie nie załapał się do osiemnastki meczowej Konrad Kasolik, teraz wydaje się, że trener Woś skorzysta z jego usług. Alternatywą w obronie jest jeszcze Szymon Szymański, który jednak lepiej czuje się w linii środkowej.


Wyrównany bilans

Dla Ruchu będzie to już ostatni tegoroczny mecz przed własną publicznością. Trudno mówić w tym wypadku o domowych spotkaniach, bo „Niebiescy” od początku rundy wiosennej podejmowali rywali na obcych boiskach. Najpierw w Gliwicach, gdzie ostatecznie świętowali awans do ekstraklasy oraz zaczynali kolejny sezon, a obecnie na Stadionie Śląskim. Na chorzowskim gigancie jedynie remisują. Chyba jednak tylko premierowy podział punktów w meczu ze Śląskiem Wrocław Ruch mógł przyjąć z satysfakcją. W dwóch kolejnych spotkaniach, zarówno z Radomiakiem, a przede wszystkim z Koroną Kielce, jeden zdobyty punkt to był ogromny niedosyt. Dzisiejszy mecz z Zagłębiem Lubin będzie szczególny dla kilku osób. Chociażby dla Mateusza Bartolewskiego i Filipa Starzyńskiego. Obaj jeszcze w poprzednim sezonie grali przecież w zespole z Dolnego Śląska. Zwłaszcza ten pierwszy ostatnich miesięcy w Lubinie nie może miło wspominać. Dzisiaj obaj powinni wystąpić w podstawowym składzie Ruchu, bo w meczu z Cracovią pokazali się z dobrej strony. Również dla trenera Zagłębia Waldemara Fornalika będzie to szczególny pojedynek. Wraca bowiem do Chorzowa i na Stadion Śląski. Będąc jeszcze trenerem „Niebieskich” również prowadził ten zespół na chorzowskim gigancie. Do tej pory bilans meczów Ruchu z lubinianami jest bardzo wyrównany. Minimalnie więcej zwycięstw mają na swoim koncie piłkarze z Dolnego Śląska. Wygrali 18-krotnie, podczas gdy Ruch zwyciężał 15 razy. Natomiast 16 spotkań zakończyło się podziałem punktów. Bilans bramkowy również jest minimalnie korzystny dla dzisiejszych gości - 59:51. Najwyższe zwycięstwo Ruch odniósł w latach 90-tych ubiegłego wieku, gdy to w Lubinie pokonał „miedziowych” 4:0. Wówczas bramkarzy rywali straszyli Mariusz Śrutwa oraz Krzysztof Bizacki. Dzisiaj każde, nawet minimalne zwycięstwo, będzie dla beniaminka na wagę złota!

(td)