Punkt zwrotny?

Co dla GKS-u Tychy oznacza remis z Polonią Warszawa?

Daniel Rumin (na pierwszym planie) dał tyszanom odrobinę nadziei na czas zimowych urlopów. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Po 19 kolejkach GKS Tychy zajmuje miejsce w strefie spadkowej. Trójkolorowi udali się więc na zimową przerwę w kiepskich nastrojach, ale trener Łukasz Piszczek po piątkowym meczu z Polonią, zremisowanym 1:1, wyglądał na bardzo spokojnego. Za trzecim podejściem zdobył pierwszy punkt w swojej pracy szkoleniowej na poziomie I ligi, a w dodatku przez sporą część tego spotkania tyszanie grali tak, jak oczekiwali kibice.

Jeden – za mało!

- Myślę, że w tym meczu było troszkę więcej do ugrania niż punkt – powiedział trener GKS-u Tychy. – Drużyna po trudnym początku złapała rytm. Graliśmy na połowie przeciwnika, mieliśmy duży procent posiadania piłki. Stworzyliśmy bardzo dobre sytuacje, nawet dwie jedna po drugiej, sam na sam z bramkarzem. Niestety, nie wykorzystaliśmy ich. W drugiej połowie byłem zadowolony przede wszystkim z naszego pressingu oraz z tego, że po odbiorze piłki chcieliśmy od razu pchać ją w przód i mieliśmy kolejne dogodne sytuacje. Z tego padła, niestety, tylko jedna bramka. Później jeszcze „Jankes” (Bartosz Jankowski – dop. aut.) miał bardzo dobrą sytuację, bo minął bramkarza, ale nie trafił w bramkę. Koniec końców w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy, każdy punkt jest dla nas ważny, ale wiemy, że zwycięstwo w tym meczu były możliwe.

Nocny prezent

Wystarczy rzut oka na tabelę, żeby stwierdzić, że największą bolączką GKS-u Tychy w rundzie jesiennej była dziurawa obrona. W meczu z Polonią tyszanie stracili 43. gola w tym sezonie i to po kuriozalnym prezencie – cóż, była to noc, w którą przychodzi Święty Mikołaj... – Kasjana Lipkowskiego.

- Błąd indywidualny zaważył, że straciliśmy tego gola – dodał szkoleniowiec tyszan. – Mieliśmy jasno określony plan, jak chcemy budować swoje akcje i przez większość meczu jego realizowanie dobrze nam wychodziło. W tym konkretnym przypadku jednak przeciwnik zablokował nasze podanie i po tym padła bramka dla niego. Takie rzeczy się zdarzają, ale ważne jest to, jak się podnosisz z takich momentów.

Dobry materiał

- My staramy się nie rozmawiać na ten temat tego, w jakiej jesteśmy sytuacji, ale koncentrować na pracy, którą wykonujemy na treningach. Drużyna dobrze przepracowała ten tydzień, to było widać na boisku. Nawet w końcówce, gdy graliśmy w osłabieniu, staraliśmy się bronić wyżej i nie daliśmy się zepchnąć w pole karne, bo Polonia miała groźne dośrodkowania. Jednak „Kapi” (Kapcer Kołotyło – dop. aut,.) dobrze sobie radził i w bramce, i na przedpolu. Ten punkt na tę chwilę niczego nie zmienia, to jest dla nas „tylko” dobry materiał do pracy. Widzę, że ta drużyna z tygodnia na tydzień robi postęp i to jest dla mnie ważne – podsumował ostatni jesienny występ podopiecznych Piszczek.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się